Looking for Something?

1% mojego podatku – nie obwiniaj mnie, że mam tylko jeden

Author:
1_procent-podatku

Szczerze powiedziawszy, a dokładniej pisząc, nie jestem do końca przekonana czy powinnam publikować ten tekst. Jestem natomiast przekonana, że nie potrafię z tego zrezygnować. Teraz doskonalę czuję, co oznacza sformułowanie „dylemat blogera”. Nie chcę nikogo urazić, nie chcę nikogo oceniać, a jednak czuję, że muszę zabrać głos w kwestii, która w tym roku wyjątkowo mnie dotknęła. Pamiętam czas, w którym było mi wszystko jedno, gdzie ten mój jeden procent trafi. Korzystałam z darmowego programu do rozliczeń podatku i gdy pod koniec wypełniania formularza dowiadywałam się, że darmowy program jest tylko z nazwy, a ja muszę przekazać swój 1 % w konkretne, narzucone mi miejsce, czułam się w pewien sposób wykorzystana. Ze wstydem muszę przyznać, że wówczas niespecjalnie mi to przeszkadzało. Tak było kiedyś. Dzisiaj jest inaczej. Staram się bardziej świadomie kierować swoim życiem. Staram się nie rezygnować z możliwości pomagania innym, jestem w tej kwestii konsekwentna – wykorzystuję każdą okazję. Nie posiadam żadnego harmonogramu, planu, działam bardzo spontanicznie. Nie jestem organizacją, jestem jednoosobowym podmiotem, który po pierwsze kieruje się w swoim działaniu sercem. Idealna nie jestem, ale jednego czego nie mogę sobie odmówić, to szczerość intencji. Nigdy nie spodziewałam się, że mogę odczuwać smutek i żal, tylko z tego powodu, że pomagam. Pytasz mnie „tak pomagasz wszystkim innym, a nam jednego procenta nie dasz?” Przykro mi, ale niestety nie mogę, mam tylko jeden.

Zrozum mnie, zrozum innych

Od chwili gdy moja koleżanka Magda urodziła córeczkę Julkę z zespołem Downa, mój 1% zawsze będzie należał do Nich. I nie miej o to do mnie pretensji, to moja decyzja. Nie rozliczaj mnie, dlaczego w tym roku ponownie to robię, nie dociekaj, czy to może jest ktoś z mojej rodziny i być może dlatego czuję się zobowiązana. Spekulujesz, że nie potrafię być asertywna i nie potrafię odmówić. Nie szukaj podtekstów by wzbudzić we mnie poczucie winy. Gdybym mogła pomogłabym wszystkim, niestety nie mam takiej możliwości. Mój 1% jest tylko jeden. Mogę pomóc Ci w inny sposób, postaram się. Porozmawiaj ze mną, chętnie Cię wysłucham, ale nie obwiniaj mnie, że nie spełniam Twoich oczekiwań i Cię zawiodłam. Jak można zawieść kogoś, pomagając komuś innemu? Pomyśl o tym, co Ty zrobiłeś dla innych. Pomyśl o tym, kiedy to Ty pomogłeś komuś, tak bezinteresownie i spontanicznie. Tak łatwo pastwić się emocjonalnie nad kimś kto pokazał, że lubi pomagać. Tak łatwo grać na uczuciach i próbować uświadamiać mi, że jestem tylko pozornie pomocna, bo 1% poszedł, nie tam gdzie chciałeś. To nie licytacja kto jest lepszy, kto więcej da, kto więcej przekaże i kto okaże się bardziej pomocy. Chcesz się licytować i oceniać? Określ własną wartość przez pryzmat tego ile razy odmówiłeś pomocy innym. Nie trzeba powiedzieć stanowczo „nie” by odmówić, „wystarczy” pozostać milczącym, obojętnym obserwatorem. Każdy z Nas ma możliwość, by dobrowolne przekazać 1% procent podatku na wybraną organizację, jednak mam wrażenie, że dla pewnych osób na tym kończy się sprawa pomagania innym. Jak zapewne wiecie, zaangażowałam się w pomoc Frankowi, synowi naszej koleżanki. Pomimo iż nie znamy się osobiście, staram się okazać Joasi wparcie, jak w prawdziwej, blogerskiej rodzinie. W dalszym ciągu zbieramy na operację serduszka, a ja jestem pewna, że pieniądze zostaną uzbierane. Wierzę w to. Czy moja pomoc jest mniej warta, tylko dlatego, że 1% mojego podatku przeznaczyłam na pomoc Julci? Oczywiście, że nie i jestem przekonana, że mama Franka również jest tego zdania. Pomagać możemy na wiele sposobów, na jednym procencie pomoc się nie kończy, ona dopiero się zaczyna. Proszę Cię więc, nie patrz na mnie wzrokiem pełnym nienawiści, gdy wręczam Ci ulotkę Julci z prośbą o pomoc. Ty chcesz pomóc komuś innemu, pewnie dlatego dostrzegasz we mnie konkurencję. Nie obawiaj się, ja tylko kulturalnie przedstawię sytuację, bez nacisków i podstępów. Działamy w słusznej sprawie, bądźmy zespołem, a nie przeciwstawną drużyną, która walczy w bezwzględny sposób o każdego sprzymierzeńca.

Nie oceniaj

Każdy ma prawo do podjęcia decyzji o pomocy konkretnej osobie, konkretnej organizacji. Jednak nikt nie ma prawa, by oceniać czy przekazanie tego 1% jest zasadne, czy też zbędne i niezrozumiałe. Jeśli masz w sobie tyle pogardy do życia, by stawiać na wadze problemy innych i szacunkować je wedle swoich złudnych wyobrażeń – zejdź na ziemię. Jeśli wydaje Ci się, że wiesz wszystko o życiu innych. To masz rację – wydaje Ci się. Nie wiesz i nawet nie podejrzewasz, że za każdym 1% kryje się historia, której znasz jedynie zarys. Niejednokrotnie spotkałam się z opiniami, że przekazanie 1% np. na rzecz ochrony polskich drapieżników oraz innych zagrożonych wyginięciem gatunków jest mało ważne. To głupota, fanaberia i nowa moda. Nowa moda by pomagać wyszukanym organizacjom? Czyli co? Wsparcie hospicjum to już nuda? Pogubiliśmy się w tym wyścigu, kto lepszy, ważniejszy i bardziej światowy. Zapominamy, że są na tym świecie osoby, dla których to właśnie przyroda stanowi naczelną wartość. Śmiejemy się, wyszydzając organizacje, których działalności nie znamy. A organizacje sportowe? – Nie ma sensu! Wszystko pójdzie w błoto, przecież nakłady finansowe na aktywność i rozwój młodych talentów to zbędny wydatek. Wszystko w sporcie jest ustawione. A wsparcie dorosłej kobiety, która jest nieuleczanie chora? – Nie ma sensu, ona ma kasę. Jej facet jeździ nowym mercedesem. A jak on ma, to jej już nie potrzeba.

Czasami lepiej nic nie robić?

Czasami lepiej nie robić nic, wtedy nie ma człowiek problemów i nie musi się tłumaczyć z podejmowanych decyzji. Nie ukrywam, że czasami tak sobie pomyślę. Najczęściej wtedy gdy ktoś wymaga ode mnie więcej w jeden dzień, niż od siebie przez okrągły rok. Nie namawiam Cię do pomocy konkretnej osobie. Namawiam Cię do myślenia i uruchomienia odrobiny rozsądku. Tak łatwo jest Nam kogoś zranić, skrytykować, wpędzić w poczucie winy. A tak trudno jest Nam dostrzec, że często inni denerwują Nas w kwestiach, z którymi my sami mamy problemy. Już od dwóch lat wspieram akcję „Misyjna Adopcja Dziecka”, opiekując się duchowo i materialnie dziewczynką z Afryki. Masz na tyle odwagi by zapytać, dlaczego to robię, skoro w Polsce jest tyle dzieci czekających na pomoc? Masz na tyle odwagi by zapytać, dlaczego jestem taka naiwna, przecież podobno cześć pieniędzy wcale nie jest przeznaczana na pomoc dzieciom? Życie nauczyło mnie, że nie można pomóc wszystkim, ale nauczyło mnie również innej bardzo ważnej kwestii, że warto się starać. Całego świata nie zmienię, ale mogę dbać o poprawę przestrzeni wokół siebie.

Pierwsza zasada mądrego zadawania pytań. O co chcesz zapytać innych, zapytaj w pierwszej kolejności samego siebie. Justek

  • http://babskiepisanie.blogspot.com Joanna eR – Babskie pisanie

    Jak się z Tobą nie zgodzić? Co roku powtarzam, że nie ważne komu przekaże się ten 1% podatku, ważne żeby go przekazać. Bez względu na to jaka to jest kwota. Bo czasami te 3,20 na prawdę potrafią zrobić robotę, gdy jest ich kilkadziesiąt. To jest ta część dobra, która nikogo nic nie kosztuje a innym daje szansę.

  • http://www.lieveg.pl Gabriela

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Twój 1% to TWÓJ 1%. Koniec, kropka. Robisz z nim co chcesz, przekazujesz go gdzie chcesz – to Twój wybór i nikt nie ma prawa go krytykować.

  • http://www.klubkosmetyczny.pl/ Kaś. Klub Kosmetyczny

    Ja się jeszcze właściwie nie spotkałam z nikim kto miałby do mnie pretensje, ze mój 1% trafił tam a nie gdzie indziej. Każdy ma prawo dać tam gdzie chce, ale własnie 1% jest tylko jeden. Dobrze, że w ogóle jest. Mam tylko jedną znajomą, w sumie daleką znajomą. Ma chorą córeczkę. Tylko ona robi kabaret i gorzkie żale w jednym. Całą szopkę rozpoczyna jeszcze przed świętami żeby początkiem lutego zacząć wylewać żale na FB, że do tej pory dostała % tylko do 5 osób, że świat taki zły, ludzie źli i w ogóle.

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Nie no normalnie nie wierzę, że ludzie mogą mieć pretensje o takie rzeczy! Strasznie mi przykro, że na świecie nie ma tyle tęczy i tylu biegających jednorożców ile bym chciała :O ….. Wyprowadzam się na Marsa ;)

  • http://pociagdozycia.blogspot.com/ BasiaK

    Masz rację , każdy ma prawo do pojęcia decyzji komu i w jaki sposób chce pomóc. I nikomu nic do tego. Z obserwacji wiem że sporo osób lekceważy nawet ten jeden procent. Rozliczając pity niektórym znajomym to ja decydowalam komu przekazać 1%, bo im było wszystko jedno. Trzeba też pamiętać, że w pomaganiu finansowym liczy się każdy grosz i nawet niewielka kwota jest ważna.

  • http://www.evelinebison.pl Eveline Bison

    Muszę przyznać, że ja spotkałam się z takimi pretensjami czy wyrzutem, po tym jak powiedziałam, że mój 1% podatku przekazałam na rzecz mojej chorującej koleżanki, a nie na oddział szpitala w którym pracuję. Wiem, że oddział co roku będzie prosił o pomoc i na pewno ją otrzyma, ode mnie w także (jeśli nie w tym roku, to w następnych), a mojej znajomej może miałam okazję pomóc tylko ten 1 raz.

  • Eva Pe

    Mój 1 % zazwyczaj trafia do potrzebujących z mojej okolicy – znajomych, rodzin znajomych itp. Bywało, że kilka razy pod rząd była to ta sama osoba. I nie uważam, żebym robiła źle. To , komu damy ten jeden 1% to nasza sprawa i nikomu nic do tego. Poza tym zawsze uważałam, że lepiej jest pomagać konkretnym, często znanym nam osobom, bo tą pomoc po prostu możemy zobaczyć.

  • http://every-day-matters.weebly.com/ Emily

    To najbardziej naturalna rzecz pod słońcem, że pomagamy tym kto jest nas najbliżej. Każdy kogoś takiego ma,komu trzeba pomóc. Myślę, że właśnie trzeba się rozglądać wokół siebie i nie rozumiem pretensji w tym względzie… bardzo dobry post.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Bardzo bym chciała, aby dla każdego było to takie naturalne i oczywiste…ale jak to mówią, nie na wszystko mamy wpływ. Niestety, ale masz rację ważne jest, by rozglądać się wokół siebie;)

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Justek- aż ciężko uwierzyć ze ktoś może robić wyrzuty bo pomagasz?! Jesteś świadomym dobrym człowiekiem i zdecydowałaś komu i dlaczego chcesz pomóc. Ogromny szacunek bo wielu ludzi zlewa temat i jest obojętnym na cierpienie czy potrzeby innych. Wiem że ciężko ale olej tych krzykaczy! Robisz dobrze i jesteś wzorem do naśladowania! :*

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Niestety…czasami mnie też jest ciężko uwierzyć w to co się dzieje…:(

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        Ehh…:( Rób swoje i staraj się olać tych ludzi! :*

  • http://lepszawersjasamejsiebie.blogspot.com Aga-LepszaWersjaSamejSiebie

    Zawsze oddawałam jeden procent na WOŚP, do momentu kiedy synek znajomych nie musiał być poddany natychmiastowej operacji serduszka. Pamiętam, że dzięki zaangażowaniu i pomocy wielu fantastycznych osób ( w tym kilku blogerek) udało się zebrać pożądaną kwotę i ta historia zakończyła się sukcesem.

    Masz świętą rację. Od Ciebie tylko zależy komu pomożesz i wesprzesz. I nikt nie powinien tego oceniać ani Cię rozliczać. Ale niestety to już jest chyba cecha narodowa polaków, żeby siedzieć w czyimś portfelu…..

  • http://losgrafikos.pl SuspiciousPlum

    Ja co roku też przeznaczam podatek na konkretny cel. Mało tego, mam kartę visa z sercem i jakiś tam procent (nie pamiętam już dokładnie, na czym to polega) idzie na dzieciaki chore na serce. Ja przez to nie zbiednieję, a komuś może się przydać. Każdy ma prawo przeznaczyć pieniążki na swój, ważny cel. Wierzę, że każdy ma swoje powody.

  • http://katsunetka.nl/ Katsunetka

    Chyba mam serce z kamienia. Nie bardzo rusza mnie to nagabywanie, a tym bardziej wytykanie mi, że komuś dam, a komuś nie. Jedyne co wkurza mnie, to narzucanie mi, kiedy ściągam program. Kiedy tego nie było, oddawaliśmy 1% na szpital w naszym mieście. W tym roku najwyżej będzie się ręcznie pisać, bo mam w rodzinie osobę potrzebującą.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Mnie raczej też nie ruszało, ale w tym roku poczułam się mocno zażenowana…

  • http://www.bykamila-jk.pl Kamila JK

    Jaki świat mały – Magda jest koleżanką mojego męża. Leżałyśmy w jednej sali na początku ciąży na oddziale patologii (obie w 6 czy 7 tygodniu). Informacja, że urodziła chore dziecko bardzo mną poruszyła. W tamtym roku oddaliśmy 1% Julce.
    Co do 1% to długo oddawałam na sądeckie hospicjum (nigdy nie na duże ogólnopolskie stowarzyszenia), później, gdy wśród znajomych zaczęłam mieć rodziców chorych dzieci to jeden 1% (mój lub męża) szedł dla nich.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      To prawda, świat jest mały:) Mieszkamy w tym samym mieście, więc na bank mamy wielu spólnych znajomych. Cieszę się bardzo, że pomogliście Julce, dzięki wielkie;)

    • Magda Przywara

      Kamila dziękujemy bardzo za oddanie 1% na naszą Julkę ;-)

    • Magda Przywara

      Bardzo się cieszymy, że tak do wielu osób dotarła nasza ulotka.
      Ten 1% to ogromna pomoc dla nas.Dzięki temu Julka może częściej chodzić na prywatne zajęcia.
      Jeszcze raz baaaaardzo dziękujemy ;-)

  • http://kroliczekdoswiadczalny.pl/ Króliczek Doświadczalny

    Bardzo dobry, mądry tekst Justku!
    Mi nikt nic nie wypomina, póki co, ale czasem pojawiają się prośby żeby ze względu na mój zasięg udostępnić na blogu czy fanpage’u jakąś akcję charytatywną czy zbiórkę.
    Z odrobiną poczucia winy, ale tego nie robię – bo wiem, że gdybym zgodziła się raz, takich próśb byłoby znacznie więcej. „Skoro im pomogłaś, czemu nie mi”?
    Poza tym – ważna rzecz – ludzie którzy widzą już koleją taką akcję gdzieś na fejsie, tracą zainteresowanie, zobojętniają się, przestają dostrzegać – efekt częstej ekspozycji.
    Wydaje mi się, że o wiele większą moc ma prywatne zaangażowanie się w jakąś sprawę czy akcję, albo stałe wspieranie jednego stowarzyszenia czy fundacji, jak robi np. Konrad Kruczkowski (chyba z resztą też o tym kiedyś pisał albo mówił na jakimś wystąpieniu). Ale każdy i tak zrobi to, co uważa za stosowne.

    Ja mój 1% oddaję cały czas osobie z dalszej rodziny – jakoś takie instynktowne wydaje mi się pomaganie najpierw tym, który są bliżej nas, czy których problem wyjątkowo nas porusza. I nikt nie powinien mieć wobec tego żadnych wątów – to już świadczy o nim, nie o nas.

    • http://www.kamilowski.pl Kamil Kamilowski

      Nie byłem na Twoim miejscu (i być może nie będę), ale nie potrafię się zgodzić. Pomoc blogera nic nie kosztuje. To, że wrzucisz na swoją tablicę apel o pomoc nie zrobi z Ciebie niewiarygodnego człowieka, a tym zasięgiem możesz komuś REALNIE pomóc. Nikt tez nie mówi, żeby takie akcje organizować co tydzień, ale np. raz na miesiąc. Oczywiście taka pomoc powinna być poparta pewnym rozeznaniem w temacie, czyli komu, gdzie i dlaczego.
      Nachodzi mnie czasami taka myśl, że sam mogę kiedyś potrzebować pomocy i przeraża mnie myśl, że odbiłbym się od każdych drzwi, bo mógłbym wszystkim pobrudzić dywan w korytarzu.
      I nie odbieraj proszę tego jako jakiś atak. To jest tylko i wyłącznie mój punkt widzenia.

      • http://kroliczekdoswiadczalny.pl/ Króliczek Doświadczalny

        Nie odbieram tego jak atak. Odbieram to po prostu jako wypowiedź osoby która nie jest na moim miejscu, więc nie do końca wie jak to funkcjonuje na fanpage’ach czy blogach, przez co chcąc nie chcąc – jest trochę niesprawiedliwa.

        Tak się tylko mówi – to nic nie kosztuje.
        Jednak kosztuje – uwagę, zainteresowanie i cierpliwość czytelników, którzy od osoby piszącej tematycznie oczekują tego, żeby dalej pisała tematycznie, a wrzucone pomiędzy takie artykuły prośby o darowiznę od razu spotykają się z reakcją „ukryj wpis” albo „odlub stronę”.
        Ludzie którzy szukają okazji do poczytania o zbiórkach czy wsparcia kogoś charytatywnie, robią to zwykle na stronach, które się w tym specjalizują. A tam gdzie szukają rozrywki lub wiedzy, chcą tylko tego i nic poza tym. Jeśli przywiążą się jakoś do postaci autora, lub uznają go za autorytet, wtedy często pójdą za nim, jeśli on będzie wspierał jedną czy dwie akcje. Ale na pewno nie co miesiąc inną.

        Niestety, potrzebujących jest masa i nie każdemu się uda pomóc, dlatego tak jak mówię, lepiej jest się skupić na większej pomocy jednej osobie, niż rozdrabiać na 12 różnych w roku. A Facebook cały zalany zdjęciami cierpiących dzieci czy chorych piesków sprawia, że ludzie po pewnym czasie obojętnieją na taki widok i rzeczywiście trudniej ich później czymś zainteresować, albo trzeba czegoś naprawdę wstrząsającego, żeby zwrócili uwagę.

        Jeszcze inna rzecz: osoby które zwracają się z prośbą o udostępnienie, często nie starają się nawet specjalnie zainteresować autora swoją akcją, tylko wrzucają link na stronę i prośbę „czy możesz udostępnić? bardzo mi zależy”, traktując go jako bezpłatny słup ogłoszeniowy…

        • http://www.kamilowski.pl Kamil Kamilowski

          Co do ostatniego akapitu. Są różne rodzaje pomocy i dotyczą różnych spraw. Także zwracają się o nią różne osoby z różnymi problemami i też trzeba umieć użyć selekcji, aby to było mądre pomaganie. Faktycznie fanpejdż jako słup ogłoszeniowy traci jakąkolwiek wartość, ale gdy wspierasz jakąś akcje chociażby raz na 2 miesiące czy raz na kwartał nie uczyni Twojej strony pustą i beznamiętną tablicą ogłoszeniową i tylko ostatni kretyn przestanie ją lubić. Od czasu do czasu czytam co piszesz i nie wyobrażam sobie, abyś mnie zniechęciła do siebie, gdybyś wsparła jakąś np.zbiórkę,oddawanie nerki czy krwi, to raczej zyskałabyś w moich oczach. Chociaż z drugiej strony ja nie należę do normalnych więc nie wiem czy to jakiś zaszczyt:/
          Masz rację. Potrzeb jest masa, ale z czegoś to wynika. To jest tylko i wyłącznie kwestia naszych chęci do niesienia pomocy i czynienia tego z głową.
          No nic. Szanuję Twoje zdanie i masz jak najbardziej prawo do takiego podejścia do swojego bloga i życzę Ci dalszego rozwoju, bo jest całkiem klawy:)

          • http://kroliczekdoswiadczalny.pl/ Króliczek Doświadczalny

            Zdziwiłbyś się, z jakich powodów ludzie potrafią odlubić stronę ;)
            Teoretycznie można by się tym nie przejmować, i robić swoje, ale z drugiej, nie zawsze pisze się tylko dla siebie.
            Tak czy siak, dzięki za miłe słowo :)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję:) Doskonale Cię rozumiem, sama wiele zrezygnowałam z umieszczenia na blogu czy fanpage’u charytatywnej zbiórki, by nie przesadzić z ilością przekazywanych informacji. Zaangażowałam się w pomoc właśnie konkretnym osobom, by nie umęczyć czytelnika, a jednocześnie pomóc w sposób nienachalny.I to się doskonale sprawdza;)

  • http://krolowa-karo.pl Królowa Karo

    Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem…. chciałoby się rzec. Bo Ci, którzy najgłośniej krzyczą, najmniej pomagają. Ktoś kto to robi na co dzień, nie ma nawet przez chwilę pomysłu, by kogoś błotem obrzucić czy potępić. Bo trzeba być dobrym, żeby dobro czynić.

  • https://lekcjejogi.wordpress.com/ jogosfera

    To generalnie ogólny problem wtrącania się wszystkich we wszystko byle tylko nie zająć się sobą :/ Grunt, że Ty wiesz komu chcesz pomóc i tego się trzymaj :)

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Dobrze, że o tym piszesz. Według mnie warto i trzeba oddawać ten 1 %. Według własnego sumienia, ale oddajmy. Ja na przykład co roku oddaje na jakieś schronisko. Tak już mam. Być może kiedyś oddam na inną fundację, osobę- ale na pewno komuś oddam. I zachęcam do tego wszystkich ;)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      I to jest cudowne, że każdy może oddać ten 1% na dowolny cel:)

  • http://monotematycznaona.pl MonotematycznaOna

    Ludziom zbyt prosto przychodzi wytykanie błędu innym. To zrobiłeś, a dlaczego tego już nie. Nikt nie jest w stanie zbawić całego świata. Nie ma takiej możliwości ani siły, która sprawi, że coś takiego się stanie. Ale to nie ważne, że pomogłaś i dzięki Tobie ktoś ma szansę na uzyskanie pomocy, której potrzebuje. Ważne, że jest okazja powytykać ludziom bezpodstawne błędy, bo ma się jakiś problem. Najważniejsze chyba jednak jest to, żeby żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Robić to co sami mamy poczucie jest dobre i komuś pomaga.

  • http://domnaobcasach.com/ Agnieszka Wieczorek

    Ludzie bardzo często oceniają innych nie wiedząc o nich zupełnie nic. Każdy z nas powinien pomagać innych według swojego uznania i nikt nie powinien mieć o to pretensji, w ogóle nikogo to nie powinno interesować. To gdzie ktoś przekaże swój 1% to także jest sprawa indywidualna.

  • http://www.kamilowski.pl Kamil Kamilowski

    Nie chce mi się wierzyć, że za tymi wyrzutami są złe intencje. To jest niemożliwe, że Kowalski pomaga jednemu dziecku czy organizacji, a Ciebie wini za pomaganie innemu. Tak na pewno nie jest. Bardziej bym podejrzewał rozgoryczenie, które czasami zakłada klapki na oczy.

    Jako pojedyncze jednostki nie jesteśmy w stanie pomóc każdemu. Nie mamy takiej mocy sprawczej chyba, że ma na nazwisko Gates, Zuckerberg, czy Martyniuk (jego piosenki uratują świat). Jednak, jeżeli każdy z nas pomoże chociaż trochę to uratujemy wszystkich. To taka moja mądra myśl, która powstała 5 minut po północy. Ja już dzielnie wspieram DKMS i bazy krwiodawstwa. Najbardziej mnie przeraża myśl o organach, ale tą deklaracje też pewnie podpiszę..

  • http://poliglotawkilkukrokach.pl Inga-poliglotawkilkukrokach.pl

    Tak to bywa. Ludzie czasami tak bardzo czegoś chcą, że nie potrafią zrozumieć odmowy. Nie chcą się z tym pogodzić. Cudza asertywność czasami jest trudna:)
    Nie jest to sprawiedliwe ani miłe. Ważne, że zostajesz przy swoim.

  • http://www.naturalniepiekna.info/ Marzena T

    Nigdy nie mamy pewności czy pomagając komuś w jakiś organizacjach pieniądze idą faktycznie na pomoc. To nie oznacza jednak że musimy rezygnować z chęci pomocy innym ! Liczy się nasze chęci, nasz dobry gest a cała reszta nie ma znaczenia. Ja więżę że na świcie są też dobrzy uczciwi ludzie ! Twoje motto życiowe jest bardzo trafne ! Ojj… nie jeden musiałby się do niego dostosować

  • http://kathyleonia88.blogspot.com/ kathyleonia

    przekażę dalej! jak się zjednoczymy na pewno wiele osób przekaże:)

  • http://fragmentator.pl/ Iza

    Smutne to. Nie miałam pojęcia, że nawet w takim temacie pojawiają się zadry i przepychanki. Pozostaje postępować zgodnie z własnym sumieniem. Poruszający tekst Justyno. Dziękuję.

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram