Looking for Something?
Yearly Archives

2015

Życzenia Świąteczne specjalnie dla Ciebie

Author:
zyczenia-swiateczne

Okres Świąt to czas zadumy, przemyśleń, refleksji. To czas kiedy powinniśmy się pochylić nad potrzebującymi, poświęcić więcej czasu rodzinie, przełączyć tryb życia z zabieganego na wyciszony. Nie martw się, do niczego nie chcę Cię zmuszać. Ty nic nie musisz, możesz biegać slalomem w poszukiwaniu sztucznej choinki, jeść w ukryciu tony ciastek – niekoniecznie korzennych, a nawet piec pączki w ramach świątecznego bojkotu. Każdy powinien przeżywać i obchodzić Święta po swojemu, tylko wtedy ma to znaczenie i sens.  Osobiście dla mnie miesiąc grudzień  wiąże się nierozerwalnie z chwilą składania życzeń, tych świątecznych, ale również noworocznych. Serdeczności płynące prosto z serca, nie obawiają się muru oporowego w postaci odmiennych przekonań. Dlatego nawet jeśli nie obchodzisz Świąt i męczy Cię ta wszechobecna atmosfera nie zamykaj się na innych, którzy pielęgnują własną tradycję. W szczerych życzeniach kryje się przecież magia niosąca pozytywny ładunek energetyczny, który sprawia, że czujemy się w oczach innych ważni, dostrzeżeni i potrzebni. Każdemu życzymy spokojnych, rodzinnych, radosnych Świąt. A gdyby je tak bardziej spersonalizować? Poświęcić maleńką chwilę, by zastanowić się co jest ważne dla drugiego człowieka, na co czeka, czego pragnie, być może czego już nie chce, czego się boi. Czasami można się zagalopować i życzyć anty-gospodyni domowej odkurzacza nowej serii który pierze, nawilża wszystko co suche i zabija wszystko co niewidoczne. Dlatego w trakcie składania życzeń warto dostrzec konkretną osobę, z osobistymi potrzebami, by nie życzyć osobie ze złamanym sercem wielkiej miłości, a wegetarianinowi udanych polowań na kaczki.

Przygotowałam skromne życzenia dla części z Was, w kolejności pierońsko przypadkowej. Przez grzeczność nie zaprzeczę, że nie byłam w stanie docenić w ten sposób Was wszystkich. Mam jednak nadzieję, że wiecie, że życzę Wam wszystkim tego, czego Wy pragniecie dla siebie. W myśl zasady, że sami wiemy najlepiej czego nam potrzeba, chociaż nie zawsze potrafimy głośno o tym powiedzieć. Oczywiście, nie są to jakieś pompatyczne, długie życzenia, lecz malutki, symboliczny gest, subtelna podpowiedź, by w trakcie składania życzeń komukolwiek, z jakiegokolwiek powodu postarać się widzieć nie okoliczność, a odrębność i niepowtarzalność każdej osoby. Jestem bardzo ciekawa, czy odnajdziecie się w poniższej liście, czy trafię w Wasze małe, bądź większe sprawy. Nie znamy się przecież w życiu realnym (z małymi, cudownymi wyjątkami), jednak gdy pomyślę o każdym z Was, natychmiast w mojej głowie pojawia się szybkie skojarzenie, które każdego z Was charakteryzuje w inny, indywidualny sposób.

Dzisiejszy tekst sponsoruje słowo „byś”.

Życzę :

Renacie, byś już nigdy nie musiała przeżywać rozczarowań związanych z barierami i dyskryminacją. Byś mogła być tam, gdzie tylko masz ochotę. Zawsze i wszędzie. Byś realnie mogła pokonać wszystkie przeszkody jakie stawia na Twojej drodze życie. Byś nigdy nie straciła wiary w ludzi.

Pawłowi, byś zawsze był taki uśmiechnięty, pełen pasji i zaangażowania. Byś zawsze miał siłę i zdrowie, by pokonywać każdy zaplanowany bieg. By sukcesy dawały Ci motywację, byś oglądał lekarza ortopedę tylko i wyłącznie w serialach paradokumentalnych. By wszystko stawało się dla Ciebie możliwe do zrealizowania, jak ta jazda na łyżwach i niezwykle udana stylizacja na Meksykanina.

Weronice, by szczęśliwe i kreatywne życie dostarczało Ci satysfakcji i spełnienia. By w Twej głowie pojawiało się wciąż wiele oryginalnych pomysłów, by życie kochało Cię z wzajemnością.

Agacie, byś cieszyła się z własnych sukcesów, byś dostrzegała jak wiele się zmieniło. Byś poczuła satysfakcję z tego jak dzielnie i systematycznie pracujesz nad własnym rozwojem. Byś nie przestawała dbać o siebie, a realizacja zaplanowanych projektów dostarczała Ci motywacyjnego kopa. Byś zawsze sięgała po więcej.

Karolinie, byś zrealizowała setki kolejnych sesji zdjęciowych, byś zobaczyła w sobie nowy, świeży potencjał. Byś uwierzyła, że to co zrobiłaś było bardzo dobre, byś chciała więcej, i dla siebie i dla Nas. Byś dostrzegła nowe pomysły, nowe możliwości. Byś nadal odkrywała w sobie kobiecość i styl, które mocno z Ciebie emanują.

Adriannie, byś codziennie mogła delektować się smakiem makaroników i aromatycznej kawy. Byś zawsze miała tak oryginalne, ciekawe i zachwycające pomysły na zdjęcia. Byś miała możliwości realizowania kolejnych inspirujących podróży, odwiedzania zachwycających ogrodów i palmiarni. Byś nieustannie cieszyła się chwilą, być zawsze czerpała radość z tu i teraz. By myśl o przyszłości napawała Cię spokojem i optymizmem.

Małgosi, byś zawsze potrafiła tak pięknie malować rzeczywistość słowami i emocjami. Byś nigdy nie straciła tej eteryczności, subtelności i klasy, którą sobą reprezentujesz. Byś nigdy nie straciła wiary w miłość. Byś zawsze czuła się kochana, doceniania, potrzebna.

Ani, by codzienność dostarczała Ci doznań których potrzebujesz. By każdy dzień zapełniał Twoje serce wartościowymi emocjami. By otaczali Cię przychylni, mądrzy ludzie, doceniający Twoją błyskotliwą osobowość. Byś zawsze była taka pogodna i urocza. By Twoja życzliwość natrafiała wyłącznie na przyjazny grunt.

Dadze, byś nigdy nie bała się działać. Byś zawsze dążyła do realizacji upragnionych marzeń. Byś odczuwała satysfakcję z życia, z tego jaka jesteś. Byś była dumna z odwagi którą prezentujesz, z tego, że nie boisz się myśleć i pisać o trudnych sprawach. Byś zawsze odczuwała przyjemność i komfort z życia po swojemu.

Małgosi, by młodość i macierzyństwo zawsze tak Cię uskrzydlały. Byś mogła cieszyć się rodzinnym szczęściem, by wyciągnięte rączki Twojej córeczki zawsze czekały na Twoje przytulenie. Byś czuła się w Szwajcarii jak u siebie.

Dorocie, byś mogła całe swoje życie identyfikować się z głównym hasłem Twojego bloga – blog szczęśliwej kobiety. Byś zawsze tak się czuła, pomimo różnych przeciwności losu, problemów, dylematów. Byś zawsze miała siłę pokazywać Nam, że można być szczęśliwym – tak po swojemu. Byś realizowała wszystkie plany tak pięknie, jak pięknie się uśmiechasz.

Karolinie, byś zawsze była taka pomysłowa i pomocna dla innych. Byś wygrywała kolejne konkursy, ale również szczęśliwe i udane życie. By życie stawiało przed Tobą kolejne, atrakcyjne cele do zrealizowania. Byś zawsze była tak pozytywną, skromną osobą.

Witoldowi, byś był zawsze taki „leniwy” i zawsze taki zdolny. Byś trafiał tylko na takich kelnerów na jakich masz w danym dniu ochotę. Byś czuł się cudownie w każdej szerokości geograficznej. By życie dostarczało Ci przyjemności, ale również nieoczekiwanych zaskoczeń i natchnień.

Agnieszce, byś zawsze była taka spontaniczna, zwariowana i subiektywna. Byś nigdy nie straciła weny i talentu do zaciekawiania ludzi. By los stawiał na Twojej drodze ciekawe propozycje, które będziesz realizowała z przyśpieszonym biciem serca. By nigdy nie brakowało Ci wyzwań i podniesionych poprzeczek. Byś zawsze tak pięknie motywowała innych.

Dagmarze, byś była skuteczna w zachęceniu fotografa do kolejnej współpracy. Byś zrealizowała kolejne ciekawe, zachwycające sesje zdjęciowe, pokazujące  Twoje piękno połączone z niesamowitym klimatem Barcelony. By nigdy nie opuścił Cię ten magiczny nastrój który krąży wokół Ciebie. By zainteresowanie modą nigdy Cię nie zmęczyło.

Joannie, byś nie straciła siły i wiary. Byś zawsze była taka dzielna, pracowita i uparta w dążeniu do celu. Byś trafiała na pomocnych, życzliwych i empatycznych ludzi. By udało się uzbierać niezbędne pieniądze na operację Twojego synka – Frania. Byś otrzymała wsparcie i pomoc od wszystkich na których liczysz. Byś zawsze otrzymywała dowody na to, że dobro faktycznie wraca.

Aleksandrze, byś zawsze miała w sobie tą delikatność, kobiecość. Byś wciąż dostarczała Nam inspirujących dowodów, że wolniej znaczy dokładniej, intensywniej. By miłość dodawała Ci skrzydeł bez względu na upływ czasu, byś zawsze wyglądała na taką szczęśliwą i zakochaną.

Milenie, by w Twojej głowie pojawiało się jeszcze więcej ciekawych projektów, byś czerpała radość z realizacji nietuzinkowych zleceń. Byś zawsze była takim zwariowanym grafikiem komputerowym, by uśmiech i pogoda ducha nie opuszczały Cię nawet w pochmurne dni.

Monice, by czas w nowym domu był dla Ciebie dopełnieniem szczęścia rodzinnego. Byś poczuła miłość, wsparcie bliskich Ci osób, by atmosfera nowego miejsca dawała Ci świeżą energię, którą będziesz mogła wykorzystać jak tylko będziesz miała ochotę.

Joannie, byś nigdy nie straciła umiejętności dzielenia się szczęściem z innymi. By Twoje serce zawsze wypełnione było miłością, radością płynącą z macierzyństwa, realizacji własnych pragnień i planów zawodowych.

Agnieszce, byś zawsze czerpała radość ze smaku, nie tylko przyrządzanych potraw, ale również z życia. By domowa atmosfera była dla Ciebie zawsze przyjaznym azylem, miejscem gdzie możesz odpocząć, zrelaksować się, ale również zainspirować. By „obcasy” Twojego życia były zawsze wygodne.

Monice, byś zawsze tak umiejętnie łączyła tematykę urodową z rzetelną wiedzą. Byś zawsze tak efektownie łączyła własny temperament i urodę z byciem kobietą biznesu. Byś zawsze wzbudzała ciekawość i zainteresowanie. Byś zawsze była taka piękna, ale równocześnie ciepła i życzliwa.

Gabrieli, by Twój punkt widzenia był zawsze taki ciekawy i intrygujący. Byś zawsze chciała podejmować tematykę bliską sercu, byś słuchała siebie. Byś pisała o Mickiewiczu  do końca świata i o jeden dzień dłużej. Byś nigdy nie straciła tej prawdy i autentyczności która płynie z Twoich tekstów.

Pati, by emocje i doświadczenia dostarczały Ci siły, nadziei i wiary w lepsze jutro. By miłość wypełniła Twoje serce a kurtyna cudownych chwil i wspomnień nigdy nie opadła. Byś nigdy nie chciała uciekać przed własnymi pragnieniami. By przyszłość przyniosła wydarzenia na które czekasz.

Joannie, byś zawsze śniła cudownie i kolorowo. By Twoje sny dostarczały Ci niesamowitych pretekstów do analiz i interpretacji. Byś w zdrowiu, urodzie i inteligencji odbywała kolejne, ciekawe podróże. Byś odkrywała co nieznane i zagadkowe. Byś zawsze miała tyle chęci by zgłębiać nową wiedzę. Byś zawsze potrafiła ją przekazać w tak ciekawy i przystępny sposób.

Ani, byś każde przeciwności losu pokonywała tak skutecznie jak problemy techniczne związane z przejściem na nowy serwer. By „kinoświnki” weszły w przyszłości do formalnego słownika krytyków filmowych. Byś miała jak najwięcej czasu, by raczyć Nas ciekawymi, obiektywnymi recenzjami. Byś się nie zmieniała. Byś zawsze była taka serdeczna.

Monice, byś spotykała na swojej drodze zapachy dla których warto zgrzeszyć. Byś nie straciła w sobie artystycznej duszy, która napędza Cię do tworzenia. Byś nigdy nie straciła chęci bycia szczęśliwą. By Rammstein wydał nową płytę która na nowo Cię uwiedzie i dostarczy mocnych wrażeń.

Kasi, byś zawsze tak cudownie łączyła bycie mamą, żoną z pracą i pasją czytelniczą. Byś w tej codziennej rutynie zawsze znalazła czas by usiąść spokojnie w fotelu i podelektować się własnym towarzystwem. Byś wygrywała kolejne konkursy, pisała kolejne piękne wiersze. By nie opuszczał Cię talent i chęć dzielenia się własnymi emocjami z innymi.

Oldze, byś zawsze tak ambitnie i skutecznie radziła sobie z problemami, tak jak pokazałaś Nam w trakcie metamorfozy. Byś wszystkie przeszkody pokonywała w optymistycznym, pogodnym nastawieniu. Byś zawsze była taka uradowana i uśmiechnięta jak na zdjęciu profilowym.

Izie, by sprzęt komputerowy całego świata był Ci oddany i słuchał posłusznie Twoich rozkazów. Byś już nigdy nie straciła wartościowych fotografii, byś nie traciła zarówno rzeczy materialnych, jak i cudownych chwil codziennego życia którymi warto się cieszyć. Byś potrafiła wypoczywać, nie fragmentarycznie, lecz całą sobą.

Karolinie, byś zawsze była taką skromną, piękną i uroczą freelancerką. Byś cieszyła się własnym zdrowiem i jak cudownego synka, którego nosisz pod sercem. Byś otaczała się mądrymi osobami, które będą koiły Twoje obawy i niepewności, które będą wspierały Cię zawsze wtedy kiedy będziesz tego potrzebowała.

Ewelinie, by Twoja energia, pasja szycia i obcowania z modą dostarczały Ci samych cudownych chwil. Byś zrealizowała wszystkie zaplanowane cele. Byś zawsze była taka piękna, zgrabna i urocza. Byś zawsze była tak zakochana i entuzjastyczna.

Anuśce, byś zawsze była taka pomysłowa i pełna optymizmu. By radość którą emanujesz nigdy Cię nie opuszczała. By małżeństwo dawało Ci nieustająco szczęście i satysfakcję. Byś zawsze była tak pięknym przykładem, że doskonale można łączyć życie rodzinne z pracą, pasją i przygotowywaniem pysznych dań i domowych peelingów. By czas był zawsze tak łaskawy dla Twojej urody.

Normie, byś stała się niebawem właścicielką rzeźbionej (w byczej kości) byczej czaszki. Byś uwierzyła, że na rozwój tak oryginalnego i niepowtarzalnego bloga potrzeba czasu, spokoju i determinacji w działaniu. Byś uwierzyła, że Twoja charyzma jest Twoją siłą na której powinnaś budować pewność zarówno siebie, jak i bloga. By udało Ci się zrealizować zaplanowany kurs Tarota. Byś odniosła sukces. Byś zawsze trafiała na uczciwych ludzi.

Arturowi, byś zawsze rozkminiał wszystko tak błyskotliwie jak zrobiłeś to z sushi. Byś zawsze robił wszystko tak po prostu, w zwolnionym tempie, ale jednak dynamicznie i z klasą. Byś zawsze tak trafnie pokazywał, że wolno to nie znaczy ślamazarnie i nudno, ale ciekawie i oryginalnie.

Agacie, byś dobiła do 1000 na fejsie – wszyscy chcemy zobaczyć realizację zadania. Byś miała zdrowie i energię by uprawiać ukochany Crossfit, byś zawsze wychodziła tak sexy na fotkach. Byś cieszyła się zdrowiem Frani, byś nie straciła chęci prowadzenia bloga. Byś uwierzyła, że powinnaś zawsze go pisać. Byś wytrwała. Byś zawsze była taka cudowna.

Bartoszowi, byś zawsze był taki spontaniczny i oryginalny. Byś nigdy nie bał się być sobą. Byś nadal tak skutecznie i uroczo przełamywał stereotypy. By Twoje plany i marzenia znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Byś zawsze tak kochał i był kochanym.

Beacie, byś czuła się bezpieczna, by sytuacja w Paryżu się ustabilizowała. Byś mogła zapomnieć czym jest strach. Byś mogła odetchnąć, ciesząc się spokojnym, rodzinnym życiem. By Twoja ambicja i pracowitość doprowadziły Cię do sukcesu na który tak ciężko pracujesz. Byś odczuwała satysfakcję z każdego zrealizowanego zadnia.

Monice, byś zawsze czuła takie szczęście i ekscytację z powodu bycia narzeczoną. By Wasza miłość trwała i stawała się mocniejsza z każdym dniem. Byś cieszyła się stabilnością, nie tylko emocjonalną, ale również zawodową i zdrowotną. Byś zawsze tak serdecznie się uśmiechała.

Joli, byś zaczęła wierzyć w siebie, własny potencjał i w to, że sukces osiągniesz wtedy, kiedy nie będziesz chciała w sobie nic zmienić. Byś cieszyła się z tego jaka jesteś, byś dostrzegała to co My widzimy. Byś dostrzegła, że jesteś wyjątkowa.

Irmie, byś znalazła czas na wytchnienie, odpoczynek i oddech. Byś uwierzyła w siebie, swój gust i niebywałą energię która bije z Twojej osobowości. Byś miała siłę by pokonać wszystkie przeciwności losu.

Natalii, by Twoje nowe plany zawodowe przyniosły Ci ogrom zadowolenia i uciechy. By Twój Szop sprawił Ci mega niespodziankę w postaci milionowych zamówień. Byś zawsze pozostała taką skromną, ambitną i pomocną duszą.

Dorocie, byś pomimo natłoku codziennych spraw i obowiązków zawsze znajdowała czas by oddać się kameralnemu odpoczynkowi. By Twoja praca dostarczała Ci wciąż nowych pomysłów i satysfakcji. By sukces i powodzenie zawodowe dostarczały Ci kolejnych inspiracji. Byś zawsze miała plany i ochotę by je realizować.

Marzenie, byś nigdy nie bała się mówić co myślisz. Byś odnalazła się w świecie blogosfery, byś znalazła własne miejsce, które da Ci zadowolenie i spełnienie. Byś codziennie natrafiała na niezliczoną ilość inspiracji.

Ewie, byś zawsze czuła się szczęśliwą żoną i mamą. Byś nigdy nie straciła tej naturalności i bezinteresowności. By charakter, uczciwość i pracowitość doprowadziły Cię na sam szczyt.

Agacie, by nigdy nie brakowało w Twoim życiu ludzi którzy potrafią docenić Twoją pracę. By Twoje projekty szablonów zyskały sławę a Twoja wiedza stała się przepustką do pomyślności zawodowej. Byś nigdy nie czuła się samotna.

Justynie, byś dostrzegła jak wiele osób za Tobą tęskni. Byś znalazła czas na przemyślenia, przepracowanie pewnych trudnych kwestii. Byś uwierzyła w talent który masz.

Dominice, byś ulegała jak najczęściej codziennym inspiracjom i pisała dla Nas i dla siebie jak najwięcej. Byś uwierzyła, że czasami warto odejść by wrócić z nową energią i świeżymy pomysłami. Byś dostrzegła, że ktoś na Ciebie czekał. Byś była z tego dumna.

Katarzynie, by Twoja książka dostarczyła Ci niezliczonych satysfakcji. By doceniono Twoją pracę, Twój charakter, styl oraz sympatyczną osobowość. Byś zawsze posiadała tą pozytywną aurę, którą nad sobą roztaczasz.

Agnieszce, byś uwierzyła w prawdziwą miłość, byś ją odkryła, pielęgnowała. Byś mogła cieszyć się cudownym związkiem, bez bolesnego wracania do przeszłości. Byś trafiła na osoby które Cię słuchają, a nie tylko wykorzystują, chcąc coś w zamian.

Martynie,  byś napisała książkę – taką jaką chcesz. Byś zawsze mogła korzystać i cieszyć się wolnością, byś zawsze miała odwagę, by pisać to co czujesz. Byś zawsze potrafiła dostarczać innym uśmiechu, tak jak robisz to dzisiaj.

Elisabeth, by zawsze była Pani taka pogodna, pełna życia i energii. By każdy dzień dostarczał Pani nowych inspiracji i cudownych przeżyć. By zawsze chciało się Pani tworzyć, projektować i cieszyć życiem.

Izie,  by Twoja miłość do książek nigdy nie przeminęła. Byś zawsze była tak nienasycona czytelniczo,  dostarczając innym bookendorfin szczęścia. Byś zawsze znalazła czas na swobodnie podróżowanie w głąb własnej wyobraźni.

Monice, byś zawsze tak cudownie pielęgnowała miłość. Byś nigdy nie straciła tego zapału i wiary w uczucie. Byś nigdy nie zapomniała co znaczy kochać i być kochanym.

Annie, by Twoje plany związane z nową, blogową tematyką rozwijały się w pożądanym tempie. Byś poczuła satysfakcję z dokonanych wyborów, by nowe projekty napędzały Cię do działania. Byś poczuła, że jesteś we właściwym miejscu.

Pauli, byś osiągnęła życiowy spokój. Byś nie chciała się zmieniać, tylko dlatego, że ktoś tego od Ciebie wymaga. Byś poczuła się dobrze sama ze sobą, by przeszłość już nie raniła Twego serca. Byś poczuła się silna.

Tobie, z całego serca życzę byś miał czas pomyśleć o tym czego pragniesz. Justek

Wypalenie zawodowe blogera można pokonać

Author:
jak-wypala-sie-bloger

Patrzysz na datę ostatniego wpisu i z przerażeniem stwierdzasz, że upłynęły już trzy tygodnie a na Twoim blogu panuje cisza. Brak nowych komentarzy, brak nowych odsłon, brak życia. Brak wszystkiego co mogłoby dawać nadzieję, że jesteś potrzebny i niezastąpiony. Wypalenie zawodowe to psychiczne i fizyczne zmęczenie materiału, czytaj człowieka, które niesie za sobą szereg negatywnych emocji i doznań. Najczęściej spowodowane jest realizacją długotrwałego, wyczerpującego zadania. Co ciekawe, na wypalenie najsilniej narażeni są ludzie tworzący z pasją, oddani pracy, dający z siebie maksimum zaangażowania. Im silniejsze oddanie się konkretnej sprawie, tym silniejsze skutki niemocy i zrezygnowania. Bloger to zawód z wyboru, więc jeśli nim jesteś z pewnością niejednokrotnie doświadczysz uczucia kiedy poczujesz, że nie wiesz co dalej, a silne wahania nastroju w stylu „kończę zabawę” będą skutecznie bawić się z Tobą w kotka i myszkę. Czy bloger doświadcza wypalenia zawodowego? Czy jest możliwe by po kilku miesiącach regularnego pisania i dzielenia się częścią siebie z czytelnikami, poczuć zrezygnowanie, niechęć i pustkę? Wypalenie zawodowe będzie czyhało na Ciebie po kilku miesiącach, latach wytężonej pracy na etacie, a prowadzenie bloga może spowodować niechęć i zrezygnowanie już po kilkunastu wpisach. Zależnie od tego jak intensywnie będziesz żył blogowym życiem. Na etacie przygniecie Cię ogrom obowiązków, konieczność dotrzymania terminów, wszechobecny wyścig szczurów połączony z brakiem czasu na odpoczynek. W pracy blogera to blog stanie się Twoim prześladowcą, który będzie obnażał Twoją kondycję psychofizyczną całemu światu. Smutek, rozgoryczenie, problemy osobiste, 5 kilogramów na plusie, trądzik w widocznym miejscu – to wszystko trudno będzie Ci ukryć, oczywiście, jeśli założysz, że chcesz być sobą. A prawdopodobnie tylko w ten sposób masz szansę by przetrwać w blogowej rzeczywistości. Wypalenie zawodowe blogera można skutecznie pokonać, wystarczy być uczciwym wobec samego siebie. (więcej…)

Najdziwniejsze zapytania złożone wyszukiwarce część III

Author:
śmieszne-pytania-blog

Dzisiejsza analiza najdziwniejszych zapytań złożonych wyszukiwarce wyraźnie wskazuje, że w ostatnim miesiącu królowały pytania dotyczące relacji międzyludzkich. W ostatnim wpisie Wasze serca skradł wątpliwie rytmiczny tekst o bananie, który  wpłynął niezwykle pobudzająco na mimikę mojej twarzy. Jestem bardzo ciekawa jakie hasło tym razem stanie się niekwestionowanym liderem oryginalnych zapytań.

Mam gorączkę, spisuję testament

Gorączka jest naturalnym sposobem organizmu na obronę przed stanem zapalnym, a nie przed zdrowym rozsądkiem. Według wiedzy medycznej o gorączce mówimy, gdy temperatura ciała przekracza 38 stopni. Jasno wynika więc, że poniżej tej liczby nie ma sensu rozpatrywać gorączki w kategoriach osobistej tragedii. Jeśli jesteś jednak przekonany, że Twój rozpalony stan jest podyktowany ferworem chorobowym, pamiętaj, że Twoja rodzina może spokojnie podważyć ważność testamentu spisanego pod wpływem omamów i otatów. Poczekaj jak Ci przejdzie. W przypadku gdy chęć spisania testamentu będzie efektem gorączki sobotniej nocy, a posiadany majątek będziesz chciał przekazać imprezującym z Tobą nieznajomym zatrzymaj się. Zatańcz twista w samotności i popatrz na sprawę na zimno. W sensie obiektywnie i bez gorączki. Z miłości do szaleństw niejeden odważny poszedł z torbami. Postaraj się więc nie powielać skomplikowanych schematów na których niejeden szaleniec zjadł nie tylko zęby stałe, lecz również trzonowe i te dla inteligentów – mądrości. (więcej…)

Kobiety uwielbiają komentować przebieg filmu

Author:
komentowanie-filmow

Gdy oglądam interesujący film lubię ciszę i spokój – to dla mnie połączenie czasu relaksu z możliwościami rozwoju intelektualnego. Z tych właśnie powodów odgłos chrupiącego popcornu w sali kinowej mocno mnie drażni. Gdy sama we własnej osobie w nieprzyzwoity sposób chrupię, oczywiście nie czuję dyskomfortu i napięcia nerwowego, w myśl zasady, ze swoje tak nie chrupie jak cudze. Nie lubię gdy ktoś w trakcie emisji filmu zadaje mi pytania naprowadzające, gdy ktoś bawi się w detektywa i spekuluje o różnych, hipotetycznych scenariuszach. Nie lubię gdy ktoś dopytuje o to co będzie dalej, a co najgorsze komentuje, opisując znany już przebieg zdarzeń. Komentarze – owszem są potrzebne, jednak nie powinny w mojej opinii zakłócać projekcji filmu. Powinny służyć wymianie poglądów, napędzać do dyskusji, jednak tylko i wyłącznie w chwili „po filmie”. Ostatnio oglądałam z mężem (rzekomo po raz drugi) film „Skazaniec”, gdzie w rolach głównych prezentował się  intensywnie przypakowany Val Kilmer i zastanawiająco przystojny Stephen Dorff. Z filmu pamiętałam niewiele, mianowicie, że film jest dobry oraz, że akcja rozgrywa się w więzieniu. Jak na 100 minut dramatu kryminalnego to niewiele. Nadmienię, że dołączyłam do oglądania filmu po około 15 minutach od rozpoczęcia emisji, co przelało czarę goryczy i sprawiło, że poległam. Kobiety uwielbiają komentować przebieg filmu, a ja stałam się tego doskonałym przykładem. (więcej…)

Inspirowany deser śliwkowy dla dbających o linię

Author:
dietetyczny-deser

Uwielbiam odtwarzać smaki potraw które zapadły mi w pamięć, pobudzając kubki smakowe do granic szaleństwa. Smaków dzieciństwa nie potrafię w pełni odzwierciedlić, dlatego nigdy nie skopiuję smaku placków z jabłkami babci, zupy ogórkowej mamy lub tortu węgierskiego cioci. Niby przepis ten sam, składniki identyczne, ale to w wykonaniu tkwi siła i końcowy sukces. Ostatnio miałam przyjemność delektowania się jednym z najcudowniejszych deserów jakie w życiu jadłam. Mogłabym go jadać codziennie, również na kolację. Niestety mój proces chudnięcia byłby poważnie zagrożony, a postanowiłam wytrwać, więc na takie rarytasy mogę pozwolić sobie wyłącznie od czasu do czasu. W oryginalnym przepisie wyczuwałam masło, śmietanę i cukier, więc spore ilości kalorii jak na kobietę walczącą o zgrabne i wysportowane ciało. Całość deseru dopełniały obłędne pieprzowe ciasteczka. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi słodycz w zmysłowy sposób łączyła się z pikanterią a ja dosłownie oszalałam. Jadłam je bez wyrzutów sumienia, ostre przyprawy podkręcają przecież metabolizm i tego się trzymajmy. Postanowiłam ku pamięci przyjemnego wieczoru łasucha, wykonać inspirowany deser śliwkowy dla dbających o linię.

odchudzone-desery

Kombinuj dziewczyno

Kombinacje alpejskie w kuchni to moje życiowe motto. Uwielbiam stosować nieoczywiste połączenia składników, uwielbiam eksperymentować, po prostu uwielbiam gotować. Oczywiście nie wszystko zawsze wychodzi, ale na tym polega magia doświadczeń i nauka na błędach. W ostatnim czasie często gotuję owocowe kompoty, jako alternatywa dla sztucznych, sklepowych soków. W trakcie gotowania piekłam również chleby i stało się. Przez kuchenne roztargnienie przecedziłam kompocik w ten sposób, że owoce zostały mi na sitku a drogocenny nektar wylądował w otchłaniach zlewu. Czas gdy jestem w kuchni i gotuję, płynie mi błogo niczym w trakcie wizyty w salonie spa. Gdy przychodzi czas na porządki sprawa wygląda nieco inaczej. Nie powstrzymała mnie to jednak przez wykonaniem pysznej, słodkiej alternatywy. W mej pamięci zachował się smak i zdjęcie tego cuda wykonane telefonem. Założenie było proste, mam ochotę na podobnie wyglądający i smakujący deser w wersji light. Jestem już chyba z lekka pochłonięta przez zdrowy tryb życia, gdyż nie uwierzycie, ale już w trakcie pałaszowania tego oryginalnego smakołyku, myślałam o dietetycznych zamiennikach które wykorzystam we własnej kuchni.

ciasteczka-orkiszowe

Moja wizja / porcja dla dwóch osób

Ciasteczka pieprzowe, składniki :

4 łyżki płatków orkiszowych, 1 łyżka mąki orkiszowej, ostra papryka, pieprz mielony, 1 jajko. Wszystkie składniki mieszamy, formujemy 4 sztuki ciasteczek o dowolnym kształcie. Wstawiamy do piekarnika na 10 minut – temperatura 190 stopni.

Serce deseru, składniki :

Naturalny jogurt kozi 150 gr., łyżeczka masła klarowanego, 4 dojrzałe śliwki, 1 gruszka, cynamon, gałka muszkatołowa, ziarenka wanilii, 1 łyżka dżemu truskawkowego. Do garnka wrzucamy masło klarowane, po chwili dodajemy owoce, przyprawy oraz łyżkę dżemu. Podsmażamy wszystko około 7 minut. Studzimy powstały owocowy sos, dając szansę wszystkim składnikom na idealnie przeniknięcie smaków. Układamy deser na talerzu naprzemiennie z kremowym jogurtem. Dekorujemy wedle uznania, u mnie na medal spisał się świeży ananas oraz listki melisy.

deser

To połączenie smaków jest niesamowite. Zazwyczaj jadam jogurty w połączeniu ze świeżymi owocami – są szybkie w przygotowaniu. Owoce delikatnie podsmażone nabierają nowego, intensywnego charakteru, dlatego warto od czasu do czasu poświęcić odrobinę więcej energii by móc rozpieszczać zmysły w niecodzienny sposób. Słodycz owoców idealnie komponuje się z ostrym, pieprzowo-paprykowym smakiem orkiszowych ciasteczek. Jak ja uwielbiam się zainspirować!

Gotowanie jest jak romansowanie z sobą samym, możesz sprawiać sobie kulinarne przyjemności kiedy tylko chcesz. Justek

Spotkanie Wenusjanek – misja, odczucia, refleksje

Author:

4 listopada miałam okazję i przyjemność uczestniczyć w spotkaniu Wenusjanek w Krakowie. Dowiedziałam się o tej inicjatywie od Moniki z Pracowni Kobiecości, za co serdecznie dziękuję. Koncepcja Wenusjanek łączy w sobie elementy rozwoju osobistego z networkingiem.  Mamy więc okazję by posłuchać ciekawych prelekcji, pobudzić obszary niewiedzy, dostrzec własne braki, zainspirować się oraz nawiązać sieć kontaktów. Blogosfera inspiruje, rozwija i napędza do działania, a to kolejny dowód na prawdziwość tej teorii. Niestety od samego patrzenia w ekran nie stanie się nic. To my, naszymi działaniami wpędzamy w wir maszynę aktywności, pobudzamy wewnętrznego lenia, który ogranicza i podcina skrzydła. Nie byłam przekonana czy warto jechać 100 kilometrów, czy warto rezerwować nocleg w pensjonacie o tajemniczej nazwie Miodosytnia, czy warto przeorganizować na te dwa dni życie rodzinne i zawodowe, czy warto ponieść koszty uczestnictwa w spotkaniu. Od wyjazdu minęły już dwa tygodnie, a ja dzisiaj z perspektywy czasu, na chłodno, jestem pewna – było warto. Nie będę jednak ukrywała, dopadły mnie sprzeczne emocje i po raz kolejny przekonałam się na własnej skórze, że warto robić swoje i nie warto oglądać się na innych. (więcej…)

Ulubione książki o pielęgnacji urody

Author:
książki-beuty

Pielęgnacja urody już od dawna stałą się jedną z moich ukochanych pasji. Uwielbiam wszystko co dotyczy dbania o strefę kobiecego piękna, wprowadzania w życie rytuałów kosmetycznych poprawiających nastrój i samopoczucie. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że uroda to nie tylko fizyczność i wizualny aspekt, dlatego szczególną uwagę przywiązuję również do diety, aktywności fizycznej i optymizmu życiowego. Jeszcze trzy lata temu takie słowa nie przeszłyby mi przez gardło, ale mamy tutaj doskonały przykład, co oznacza rozsądek kobiety po przekroczeniu trzydziestki. Uroda, dieta, sport – to wszystko przenika się wzajemnie i na siebie wpływa. Im więcej uśmiechu, im więcej optymizmu – tym mocniejsza mimika twarzy, tym więcej zmarszczek mimicznych. Im więcej śmieciowego jedzenia, im więcej kiełbasy z rożna – tym brzydsza cera, tym więcej problemów z utrzymaniem prawidłowej wagi ciała. Do sprawy pielęgnacji należy podchodzić kompleksowo, ale to indywidualne potrzeby każdego z Nas są najważniejsze. Nic na siłę, nic wbrew sobie. Nie tak dawno internet opanowała magia picia czystka, poddałam się jej skutecznie, jednak skutecznie znienawidziłam to ziele. Czułam się po nim fatalnie. Dałam się złapać na panującą modę i pomimo, że czystek nie smakował mi pod żadną postacią, piłam go przez pewien czas, oczywiście dla utrzymania zdrowia i urody. Każdy powinien słuchać własnego organizmu, wsłuchać się w potrzeby swojego ciała, tylko wtedy będzie Nam się chciało systematycznie o siebie dbać. W odkrywaniu tajemnic dbania o Justkowe oblicze, pomagają mi moje ulubione książki o tematyce pielęgnacyjnej. (więcej…)

Koncert Cleo w szkole w Gorzowie Śląskim, nie dla dzieci

Author:

Nie ukrywam, zabierając się za ten wpis miałam gdzieś z tyłu głowy zapaloną lampkę ostrzegawczą. Justyno, zwana Justkiem, czy jesteś zdecydowana poruszyć tematykę dotyczącą własnego środowiska zawodowego, narażając się tym samym na ostrą falę krytyki? Odpowiedź była tylko jedna. Nie wiem czy jestem gotowa, ale nie mogę pozostać obojętną na to co czuję i myślę, bez względu na konsekwencje. Jestem pewna, że jeśli bloger nie publikuje konkretnego tekstu, dotyczącego własnej, subiektywnej oceny w obawie przed falą potępienia – czas pakować manatki i ekspresowo zamykać bloga. Strach przed własnym zdaniem uniemożliwia człowiekowi rozwój osobisty, hamuje pomysły i kreatywność. Oczywiście, istnieje też druga opcja blogera, czyli omijanie drażliwych tematów, celowe wybieranie tylko tych bezpiecznych. Ogólnie bycie sztucznym i wykreowanym na potrzeby innych. Te nienaturalne kreacje zostaną obnażone, jest to jedynie kwestią czasu i okoliczności. Jednak przejdźmy do sedna sprawy. 21 października 2015 r. w Zespole Szkół w Gorzowie Śląskim odbył się koncert Cleo, który sprawił, że moje i tak już duże oczęta, powiększyły się nienaturalnie, powodując dyskomfort ciała i umysłu. Występ odbył się w ramach nagrody dla szkoły za nagranie przez uczniów własnej (zwycięskiej) wersji teledysku „My, Słowianie”. Przedsięwzięcie zostało zorganizowane i wyemitowane przez Eska Tv.  (więcej…)

Jak nauczyć się pomagać innym ?

Author:
jak-pomagac-bezdomnym

Poniedziałek, piękny słoneczny dzień. Wracając z zakupów spotykam na parkingu bezdomnego, który prosi o coś do jedzenia.  Podobne sytuacje pojawiają się w moim życiu cyklicznie, są powtarzalne i nie ukrywam, że w tej dziedzinie zjawisko deja vu nie jest mi obce. Jednym razem jest to błaganie o jedzenie by przetrwać, innym – odważna i konkretna  prośba o 2 złote na piwo. Bywa, że wołanie o pomoc wyrażone jest wyłącznie spojrzeniem, gestem, płynącą po policzku łzą.

Wtorek, ruchliwa ulica, godziny popołudniowe. Nagle moim oczom ukazuje się postać człowieka wychylająca się za krzaków. Po bliższej obserwacji dostrzegam tylko nogi, ułożone w poprzek chodnika. Zatrzymuję mój bolid i z impetem ruszam sprawdzić co się stało. Okazuje się, że jest to osiedlowy „znajomy” alkoholik który uciął sobie drzemkę akurat w tym miejscu. Jestem spokojna, gdyż słyszę głośne chrapanie,  a na ustach rozpoznaję grymas uśmiechu, czuję wyraźną woń alkoholową. Jestem spokojna i pewna, że to nie zawał. Zawiadamiam rodzinę. Obserwuję reakcję innych kierowców i jestem przerażona. Nie zatrzymał się nikt inny. Szczerze do tej pory nie potrafię w to uwierzyć, że to autentyczne wydarzenie które miało miejsce w lipcu tego roku.

Sobota, godzina 17. Wracam z apteki, skręcam w jedną z osiedlowych ulic. Na chodniku dostrzegam mężczyznę, w wieku około 70 lat, który leży bezwładnie na wózku wypełnionym puszkami i solidną warstwą złomu. Niezwłocznie podbiegam, próbuję podnieść pana, niestety nie potrafię zrobić tego samodzielnie, jest zbyt ciężki. Wyczuwam tętno, pan oddycha. Nie czuję zapachu alkoholu, chociaż takie podejrzenie przychodzi mi do głowy. Obawiam się o jego życie i zdrowie. Dzwonię pod alarmowy numer 112, zgłaszam sytuację. Z kilkunastu przechodzących obok osób otrzymuję wsparcie od jednego młodego człowieka. Wspólnie udaje Nam się podnieść przytomnego już pana. Okazuje się, że faktycznie jest pod wpływem alkoholu. Chcę mi się krzyczeć z bezsilności. Nie rozumiem tego świata. Jak można nie reagować, jak można być tak obojętnym na cierpienie drugiego człowieka?

Dlaczego ja?

Kiedyś usłyszałam od bliskiej osoby następujące słowa. -Justek Ty to przyciągasz ludzi z problemami. Jeśli na ulicy pojawia się bezdomny i Ty, jest więcej niż pewne, że to do Ciebie podejdzie. Oni chyba wyczuwają, że Ty jesteś dobrym człowiekiem.

To nie jest tak, że to tylko mnie przytrafią się takie sytuacje. One są częścią naszej rzeczywistością, która bezczelnie Nas otacza. Nie pyta o zgodę, po prostu jest, była i zawsze będzie. Ludzie od zawsze potrzebowali pomocy, ludzie od zawsze mieli problemy, byli samotni, uzależnieni, bezdomni. Niestety nie tylko świat się zmienia, zmienia się również poziom Naszej znieczulicy i reagowania na potrzeby innych. Nas po prostu coraz częściej interesuje najbliższy krąg i własne podwórko. Egoizm społeczny to kolejna choroba cywilizacyjna, która odziera Nas z empatii i współczucia. Stajemy się twardzi, często bezduszni w myśl zasady, że każdy jest kowalem własnego losu. Każdy ma to na co zasłużył. Masz wielkie szczęście, jeśli Twoja „kuźnia” pracuje na wysokich obrotach i nie musisz prosić o pomoc. Jesteś bezpieczny. Ja też nie muszę. Życie jest jednak przewrotne, a gwarancja i monopol na zdrowie i szczęście nie istnieje. Nauczyłam się pomagać innym w bardzo prosty sposób i wcale nie chodzi o to, że potrzebujący wyczuwają we mnie dobrego człowieka. Niby jak? Być może nie wyglądam na złośliwą heterę, którą należy omijać szerokim łukiem, ale z pewnością do wizerunku królowej lokalnych wolontariuszy wiele mi brakuje. Oni mnie nie znają. By pomagać innym robię tylko jedno – nie udaję, że ich nie widzę.

Szybki test

Usiądź sobie w wygodnym, dyskretnym miejscu i poobserwuj świat z ukrycia. Zobacz jak inne osoby reagują na prośby pomocy, błagania o kawałek chleba lub dwa złote na wino. Większość osób nie reaguje słownie, lecz spuszcza wzrok, przyśpieszając tempo z kroku spacerowego w galop uliczny. Udając, że nic nie widzi i nic nie słyszy. Wyrzuty sumienia są wtedy mniejsze. Przecież nie odmówił bliźniemu pomocy, a za głuchotę i ślepotę spowiadać się nie trzeba. Każdy ma prawo reagować zgodnie z własnym sumieniem, ale jeśli nic nie robimy, nie mamy również prawa oczekiwać przychylności i zainteresowania innych. Każdy kto spuszcza wzrok bierze odpowiedzialność i ryzykuje, że los się zemści.

Nie zgadzam się

Pamiętam jak pewnego dnia jeden ze znanych i uznanych blogerów opublikował zdjęcie faceta leżącego w krzakach. Skomentował je szyderczo, naśmiewając się z jakości i efektu libacji. Nie sprawdził, nie zainteresował się człowiekiem. On tylko przechodził, on tylko się domyślił, że to pijak i nierób. Nie zainteresował się drugim człowiekiem, a co dziwne tą postawą wzbudził poruszenie fanów, zwiększających ruch na blogu. Śmiechom i drwinom nie było końca. Pijaczek w krzakach, plama na spodniach, spekulacje, oszczerstwa. Scenariusz upodlenia gotowy. Nie ukrywam, przestraszyłam się tego świata. Oceniamy tych, którzy nie mają jak się bronić. Rozliczamy innych z grzechów, nie wiedząc czego one dotyczą. Mnie nie rozśmieszysz  drwiąc z nieszczęścia innych i co najlepsze jestem z tego dumna.

Make me smile?

Nie zawsze jestem Justekmakemesmile. Czasami mam ochotę wykrzyczeć światu by zerwał ze wszechobecnymi stereotypami. Mam wrażenie, że wielu osobom jest łatwiej traktować każdego śpiącego na ławce jak pijaka, a proszącego o pieniądze jak wyłudzacza, nieroba i oszusta. Wyimaginowany strach jest mniej bolesny jak przyznanie się do tchórzostwa. Zdaję sobie sprawę, że ignorancja wielu osób podyktowana jest prawdziwym strachem, być może przeszłością i nieprzyjemnymi doświadczeniami. Znam to uczucie. Jednak są sytuacje w których strach nie może być usprawiedliwieniem bezczynności, pomoc możesz wezwać zawsze, bez względu na poziom przerażenia. A prawda jest jedna, okazując zainteresowane możesz uratować komuś życie. I to nie są puste słowa, to niezaprzeczalny fakt.

Jeśli chcesz pomagać innym, nie opuszczaj wzroku gdy przeczuwasz problemy. Inni również będą udawali, że nie widzą Twego krzyku, akurat wtedy kiedy będziesz potrzebował pomocy. Justek

Jak przetrwać dietę odchudzającą

Author:
jak-wytrzymac-na-diecie-odchudzajacej

Powszechnie panuje przekonanie, że na diecie odchudzającej nie powinno się przebywać okresowo i aby trwale schudnąć należy radykalnie zmienić swoje przyzwyczajenia. Raz na zawsze. Tak jak już kiedyś pisałam, do tego by żyć zdrowo, mądrze i racjonalnie się odżywiać – trzeba dojrzeć. A, że ja dojrzewanie w tej kwestii przechodzę permanentnie od 18 lat, pewnie jeszcze sporo kalorii poleci w brzuch zanim zamienię bywanie na diecie na codzienny styl życia. Jak przetrwać dietę odchudzającą, okres w którym czas niemiłosiernie się dłuży, a godziny przetrwania wyznacza szklanka wody?

Uwaga napad

Jeśli przebywałeś na diecie odchudzającej więcej jak 50 razy, z pewnością wiesz doskonale co to znaczy mieć apetyt, dokładnie w chwili nie powinieneś czuć żadnego głodu – czyli tuż po spożyciu posiłku. Chociaż słowo apetyt może nie być idealne do zobrazowania stanu psychicznego, kiedy masz ochotę wtrąbić hurtem kilogram krówek, zagryzając je kilogramem łuskanego słonecznika. Aby było zdrowiej. Bardziej odpowiednią nazwą będzie „głodowe opętanie”. Oczywiście możesz rozchodzić żądzę jedzenia i udać się na spacer. Możesz również zjeść dorodnego daktyla, schrupać orzeszka, powąchać miód, spojrzeć w lustro od pasa w dół (lub od pasa w górę, jeśli tyjesz szybciej w górnych partiach), lub porzuć wolnym tempem 20 dkg suszonej żurawiny. Możesz wiele. Weterani stosowania diet odchudzających wiedzą jednak, że z ochotą nie tak łatwo wygrać, a często po przygodzie z żurawiną i orzechami bolą tylko i wyłącznie dziąsła. A ochota na jedzenie w nadmiarze, jak była tak jest. Sposób który ma szansę na okiełznanie tego pragnienia to picie wody, ale nie takie tradycyjne i oczywiste. Potraktuj wodę jak drinka kamikaze dla odwodnionych. Ustaw na blacie 3 szklanki średnio ciepłej wody z dodatkiem odrobiny imbiru (w stylu pani Agnieszki Maciąg) i wypij wszystko w stylu bohatera Caspera, czyli duszkiem. Sposób być może mało wyszukany i oryginalny. Jednak w procesie odchudzania nie fajerwerki i fanfary są ważne, lecz efekt. W tym przypadku zostanie on osiągnięty, przestaniemy odczuwać pragnienie głodu na co najmniej 60 minut. Sprawdzone!

Naiwność to pierwszy stopień do otyłości

Jeśli kupujesz słodycze tylko i wyłącznie po to by zadowolić domowników, męża, dzieci, zaskoczyć znajomych i sąsiadów, odpowiedz sobie na proste pytanie. Ile z tych przeznaczonych dla innych frykasów trafia prosto w Twoje spragnione przysmaków ciało? By uniknąć poczucia wstydu i kompromitacji, pałaszowanie „cudownego schowka pierwszej potrzeby” następuje najczęściej w samotności. Niestety, jeśli kupujesz słodycze i inne zakazane produkty, wierząc, że tym razem powstrzymasz się przed słodkim amokiem, nie miej złudzeń. Owszem jeden raz się uda, drugi być może też. Ale czy wygrasz kolejną batalię, Ty kontra tajemna szafka? Możesz oczywiście ukryć wszystkie zakazane smakołyki tak, byś udawał sam przed sobą, że ich tam wcale nie ma. Na kilka dni zapomnisz, niestety w odpowiedniej chwili Cię olśni i będzie po zawodach. Na początek zjesz tylko odrobinę, w myśl zasady, że trzy ciastka to nie grzech. Szybko się jednak przekonasz, że to nie koniec łakomstwa. Przecież nie zostawisz połowy paczki ciastek? Tak nie wypada. W ukrywaniu dowodów przestępstwa łasuchowania nie ma sposobu idealnego. Owszem, szafka będzie nadal pusta, ale co z tego jeśli Twoje ciało stanie się pełniejsze?

Naucz się wybierać

Nie będzie to koloryzowanie rzeczywistości, ale mam wrażenie, że przebywam na diecie od zawsze. Z mniejszym, bądź większym sukcesem, jednak pozbywanie się nadmiaru kilogramów stało się moim hobby. Od zawsze również w trakcie bywania tu i tam odmawiałam jedzenia wszystkiego. „Jestem na diecie, dziękuję nic nie jem”. Patrzyłam z zazdrością na innych jedzących pizzę, delektujących się ciastem. Popadałam w skrajności, albo wszystko albo nic. Odmawianie wszystkiego to drugi stopień do otyłości – nadrobisz w samotności, gdy nikt nie wypomni i nikt nie rozliczy Twojej słabości. Wybieraj to co lubisz, oczywiście pamiętaj o celu – tłustą golonkę i chipsy omijaj szerokim łukiem. Jeśli Ci zależy. Straciłam już prawie 30 kilogramów i gdy inni jedzą pizzę, jem albo jeden kawałek lub wybieram aromatyczną sałatkę. Już nie odmawiam. Chcę żyć.

Naciesz oczy

Zawsze w chwili gdy mam ochotę by zjeść lwa, konia z kopytami, razem z woźnicą i elementami wozu, odpalam teledysk, gdzie bikini, mini i szał wysportowanych ciał to temat przewodni. Piękne, zwinne damskie i męskie ciała to uczta dla moich oczu i pomimo, iż nie jestem próżna i nie oceniam książki po okładce, uwielbiam obserwować gibkość i jędrność ludzkich ciał. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Popatrz na ciało o jakim marzysz, właśnie w tej chwili kiedy zbiera Cię na ochota na tort, która przybliży Cię do gibkości opasłej foczki. Niech ten wizualny przekaz pobudzi Twoją wyobraźnię, niech uzmysłowi, że wszystko na co patrzysz to często nie przypadek, lecz ciężka praca i determinacja. To wybór. Jedni wybierają prażynki na kanapie, inni trening i lekką kolację. Jeśli wolisz wcinać chrupki, a na drugie imię masz hot-dog masz do tego prawo, ale nie narzekaj, że Twój metabolizm zwolnił, idzie zima i organizm się „futruje”. Człowiek to nie niedźwiedź. Przybiera na wadze w miesiącach zimowych nie ze względu na chęć przetrwania, lecz z powodów czysto psychologicznych. W zimie łatwiej zakamuflować przyrost wagi pod puchowymi kurtkami i ciepłymi swetrami.

 By przekonać się, że obżarstwo to grzech, nie tylko na urodzie,  ale również na zdrowiu psychicznym najedz się na noc. W gratisie otrzymasz kadry snów rodem z koszmarów. Justek

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram