Looking for Something?
Monthly Archives

Październik 2015

Jak przetrwać dietę odchudzającą

Author:
jak-wytrzymac-na-diecie-odchudzajacej

Powszechnie panuje przekonanie, że na diecie odchudzającej nie powinno się przebywać okresowo i aby trwale schudnąć należy radykalnie zmienić swoje przyzwyczajenia. Raz na zawsze. Tak jak już kiedyś pisałam, do tego by żyć zdrowo, mądrze i racjonalnie się odżywiać – trzeba dojrzeć. A, że ja dojrzewanie w tej kwestii przechodzę permanentnie od 18 lat, pewnie jeszcze sporo kalorii poleci w brzuch zanim zamienię bywanie na diecie na codzienny styl życia. Jak przetrwać dietę odchudzającą, okres w którym czas niemiłosiernie się dłuży, a godziny przetrwania wyznacza szklanka wody?

Uwaga napad

Jeśli przebywałeś na diecie odchudzającej więcej jak 50 razy, z pewnością wiesz doskonale co to znaczy mieć apetyt, dokładnie w chwili nie powinieneś czuć żadnego głodu – czyli tuż po spożyciu posiłku. Chociaż słowo apetyt może nie być idealne do zobrazowania stanu psychicznego, kiedy masz ochotę wtrąbić hurtem kilogram krówek, zagryzając je kilogramem łuskanego słonecznika. Aby było zdrowiej. Bardziej odpowiednią nazwą będzie „głodowe opętanie”. Oczywiście możesz rozchodzić żądzę jedzenia i udać się na spacer. Możesz również zjeść dorodnego daktyla, schrupać orzeszka, powąchać miód, spojrzeć w lustro od pasa w dół (lub od pasa w górę, jeśli tyjesz szybciej w górnych partiach), lub porzuć wolnym tempem 20 dkg suszonej żurawiny. Możesz wiele. Weterani stosowania diet odchudzających wiedzą jednak, że z ochotą nie tak łatwo wygrać, a często po przygodzie z żurawiną i orzechami bolą tylko i wyłącznie dziąsła. A ochota na jedzenie w nadmiarze, jak była tak jest. Sposób który ma szansę na okiełznanie tego pragnienia to picie wody, ale nie takie tradycyjne i oczywiste. Potraktuj wodę jak drinka kamikaze dla odwodnionych. Ustaw na blacie 3 szklanki średnio ciepłej wody z dodatkiem odrobiny imbiru (w stylu pani Agnieszki Maciąg) i wypij wszystko w stylu bohatera Caspera, czyli duszkiem. Sposób być może mało wyszukany i oryginalny. Jednak w procesie odchudzania nie fajerwerki i fanfary są ważne, lecz efekt. W tym przypadku zostanie on osiągnięty, przestaniemy odczuwać pragnienie głodu na co najmniej 60 minut. Sprawdzone!

Naiwność to pierwszy stopień do otyłości

Jeśli kupujesz słodycze tylko i wyłącznie po to by zadowolić domowników, męża, dzieci, zaskoczyć znajomych i sąsiadów, odpowiedz sobie na proste pytanie. Ile z tych przeznaczonych dla innych frykasów trafia prosto w Twoje spragnione przysmaków ciało? By uniknąć poczucia wstydu i kompromitacji, pałaszowanie „cudownego schowka pierwszej potrzeby” następuje najczęściej w samotności. Niestety, jeśli kupujesz słodycze i inne zakazane produkty, wierząc, że tym razem powstrzymasz się przed słodkim amokiem, nie miej złudzeń. Owszem jeden raz się uda, drugi być może też. Ale czy wygrasz kolejną batalię, Ty kontra tajemna szafka? Możesz oczywiście ukryć wszystkie zakazane smakołyki tak, byś udawał sam przed sobą, że ich tam wcale nie ma. Na kilka dni zapomnisz, niestety w odpowiedniej chwili Cię olśni i będzie po zawodach. Na początek zjesz tylko odrobinę, w myśl zasady, że trzy ciastka to nie grzech. Szybko się jednak przekonasz, że to nie koniec łakomstwa. Przecież nie zostawisz połowy paczki ciastek? Tak nie wypada. W ukrywaniu dowodów przestępstwa łasuchowania nie ma sposobu idealnego. Owszem, szafka będzie nadal pusta, ale co z tego jeśli Twoje ciało stanie się pełniejsze?

Naucz się wybierać

Nie będzie to koloryzowanie rzeczywistości, ale mam wrażenie, że przebywam na diecie od zawsze. Z mniejszym, bądź większym sukcesem, jednak pozbywanie się nadmiaru kilogramów stało się moim hobby. Od zawsze również w trakcie bywania tu i tam odmawiałam jedzenia wszystkiego. „Jestem na diecie, dziękuję nic nie jem”. Patrzyłam z zazdrością na innych jedzących pizzę, delektujących się ciastem. Popadałam w skrajności, albo wszystko albo nic. Odmawianie wszystkiego to drugi stopień do otyłości – nadrobisz w samotności, gdy nikt nie wypomni i nikt nie rozliczy Twojej słabości. Wybieraj to co lubisz, oczywiście pamiętaj o celu – tłustą golonkę i chipsy omijaj szerokim łukiem. Jeśli Ci zależy. Straciłam już prawie 30 kilogramów i gdy inni jedzą pizzę, jem albo jeden kawałek lub wybieram aromatyczną sałatkę. Już nie odmawiam. Chcę żyć.

Naciesz oczy

Zawsze w chwili gdy mam ochotę by zjeść lwa, konia z kopytami, razem z woźnicą i elementami wozu, odpalam teledysk, gdzie bikini, mini i szał wysportowanych ciał to temat przewodni. Piękne, zwinne damskie i męskie ciała to uczta dla moich oczu i pomimo, iż nie jestem próżna i nie oceniam książki po okładce, uwielbiam obserwować gibkość i jędrność ludzkich ciał. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Popatrz na ciało o jakim marzysz, właśnie w tej chwili kiedy zbiera Cię na ochota na tort, która przybliży Cię do gibkości opasłej foczki. Niech ten wizualny przekaz pobudzi Twoją wyobraźnię, niech uzmysłowi, że wszystko na co patrzysz to często nie przypadek, lecz ciężka praca i determinacja. To wybór. Jedni wybierają prażynki na kanapie, inni trening i lekką kolację. Jeśli wolisz wcinać chrupki, a na drugie imię masz hot-dog masz do tego prawo, ale nie narzekaj, że Twój metabolizm zwolnił, idzie zima i organizm się „futruje”. Człowiek to nie niedźwiedź. Przybiera na wadze w miesiącach zimowych nie ze względu na chęć przetrwania, lecz z powodów czysto psychologicznych. W zimie łatwiej zakamuflować przyrost wagi pod puchowymi kurtkami i ciepłymi swetrami.

 By przekonać się, że obżarstwo to grzech, nie tylko na urodzie,  ale również na zdrowiu psychicznym najedz się na noc. W gratisie otrzymasz kadry snów rodem z koszmarów. Justek

Błędy początkującej blogerki

Author:
poczatki-blogowania

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, traktując jako cenne doświadczenie. Inni nie wyciągają wniosków, traktując je jako jednorazowy, przypadkowy epizod. Blogowanie ma w sobie siłę która sprawia, że nauka na błędach przebiega w szybkim tempie. Bywa to nierzadko bolesne i zaskakujące, jednak osobiście jestem zwolenniczką takich szybkich lekcji. Popełnione błędy początkującej blogerki po raz kolejny uświadomiły mi, że uczymy się przez całe życie, a niewiedza i nieświadomość to nie powód do wstydu, lecz nieodłączne elementy nabywania doświadczeń.

Sprawdzaj statystki

Niewątpliwie sprawdzanie statystyk dostarcza wielu cennych informacji. Pozwala na określenie zainteresowań czytelników, wpływa motywująco na pracę blogera. Domena i hosting w zenbox.pl, oprócz standardowych możliwości analizy statystyk, posiada również opcję „log odwiedzających”, która rejestruje dokładny czas przebywania konkretnego czytelnika na blogu. W pierwszym miesiącu blogowania, gdy byłam nieświadoma wszystkiego co mnie spotka, byłam mocno podekscytowana faktem buszowania czytelników po Justkowym świecie. Oczywiście, każda wizyta cieszy mnie po dziś dzień, jednak na początku analizowałam to szczególnie dokładnie. Sherlock Holmes to przy mnie detektyw amator. Ekscytacja sięgała zenitu, moje policzki przybierały kolorytu drewnianej matrioszki gdy zaobserwowałam, że posiadam wiernego  fana, który spędza godziny na moim blogu czytając wszystko kilkukrotnie. Chwila kiedy poszła w ruch zakładka „współpraca-reklama” uświadomiła mi, że dzieli mnie krok od otrzymania pierwszego, blogerskiego zlecenia. Byłam przekonana, że ktoś się mną interesuje i to nie na żarty. To było prawdziwe, poparte dowodami zafascynowanie. Nie muszę mówić, jaką miałam minę gdy zorientowałam się, że tajemniczym czytelnikiem jestem ja sama we własnej osobie. To bezcenne uczucie, gdy przeżywasz fascynację z faktu, że sama sobie sprawiłaś radość. Zupełnie nieświadomie, zupełnie przypadkowo. Szkoda tylko, że gdy emocje opadły, pojawiło się rozczarowanie i obawa, czy mój iloraz inteligencji nie maleje wraz z wiekiem.

Zamów sobie softboxa

Softbox to jedno z tych słów, które w początkowym okresie blogowania często nawiedzało moje uszy. Miałam wrażenie, że  każdy fotografujący bloger bez softboxa jest jak Myszka Miki bez Walta Disneya. Softbox to podstawa. Weszłam więc spontanicznie do pierwszego internetowego sklepu fotograficznego, wybrałam najkorzystniejszą ofertę cenową, i po trzech dniach otrzymałam upragniony produkt. Po otwarciu wyczekanej przesyłki moim oczom ukazała się duża czarno-srebrna parasolka z urwanym drążkiem. I to by było na tyle. Brak statywu, brak żarówki, brak pomysłu, brak koncepcji.

Zamów sobie tło

Hanka Mostowiak zginęła w nierównej walce z kartonami,  ja z tłem fotograficznym. Zamówiłam 4 kolory, nie sądziłam jednak, że są one papierowe. Pierwszy kontakt z fotografowanymi kosmetykami od razu uświadomił mi, że to nie był najlepszy pomysł, gdyż tektury to ja raczej nie umyję. Zamówiony rozmiar tła był za mały by ustawić je jako tło do portretu, ale też za duży, by traktować je jako podkład kolorystyczny pod martwą naturę. I tak źle i tak niedobrze. Nie da się ukryć, że linie załamania papieru dokładnie widać na zdjęciu, nie da się również ukryć, że przechowywanie w pozycji prostej kolorowych kartonów to trudna sztuka. Tym bardziej, gdy w otoczeniu pojawia się dziecko, które uwielbia wszystko miąć i targać. A te wybrane kolory? Zieleń, błękit, czerwień i brąz. Ciekawe co mnie inspirowało? Czyżby barwy ziemi i żywiołów? Ta żywa zieleń jest owszem idealna,  niestety jedynie do fotografowania zwierząt w zoo.

Wszyscy popełniamy błędy. Różnimy się między sobą jedynie świadomością. Jedni ją mają, inni udają, że jest im obca. Justek

Jak ocaliłam wszechświat?

Author:

Wtorek, godzina 06.25. Dzień jak co dzień. Pobudka z 5-krotnym przestawianiem drzemki, rozciągnięcie ścięgna mięśnia czworogłowego uda, śniadanie mistrzów bez owsianki i rodzynek, trening odchudzająco-mobilizujący na piłce lekarskiej. Patrzę w lustro i oczom nie wierzę. Bardzo lubię te poranne eksploracje mojej twarzy udręczonej grymasem snu – proces zdziwienia kosztuje mój organizm utratę 15 kcal. Czym więcej zdziwień, tym szczuplejszy Justek. Dziwię się często, co jak sami rozumiecie nie jest przypadkowe. Dziwi mnie wszystko, począwszy od pistoletu odświeżającego do odmłodzenia toalety, skończywszy na cudownym podwajaniu objętości makaronu penne. Tym razem nie było inaczej, zdziwiłam się okrutnie. Sen okazał się być wyjątkowo męczący. Moja twarz wyglądała jak po spotkaniu z grupą ryczących trzydziestek przebywających na długotrwałej diecie sokowej. Postanowiłam jednak zupełnie się tym nie przejmować. My kobiety, dzięki tajnym zabiegom kosmetycznym potrafimy szybko przemienić się w twarz z innej bajki, a ja miałam właśnie to w planach. Czekały na mnie zakupy drożdżowo-pszenne, zapach mrożonej kajzerki z Biedrony zawsze silnie wabił moje nozdrza, nie mogłam więc tego odpuścić. Pierwsze przekroczenie progu obrotowych drzwi pokonywałam z lekkim niepokojem i przykurczem łydek, nie chciałam jednak rezygnować. Świat stał przede mną otworem. W chwili gdy pokonywałam zgodnie z przepisami przejście dla pieszych, skacząc tylko i wyłącznie po czarnym obszarze w myśl zasady, ze ciemne wyszczupla stało się coś nieprawdopodobnego. Wszystkie samochody zatrzymały się z piskiem opon, kobiety płakały, zwierzęta mdlały a kasjerkom w supermarkecie złotówki zamieniły się na japońskie jeny. Nic już nie było takie samo. Hydraulikom pracującym w obrębie 30 kilometrów strzelały rury, a kolanka pękały niczym grzyb purchawka na wietrze. Ogórki kisiły się z prędkością światła, a ćwikła nawet bez chrzanu paliła w gardło. Krajobraz miasta zmienił się w jednej chwili. Zupy się warzyły, kawa nie zaparzała a krowy zamiast mleka oddawały smoothie z bambusa. Straż miejska ogłosiła strajk głodowy, na ulicę miasta wyszli demonstrujący kierowcy autobusów. Awaria goniła awarię,  wataha wilków watahę. Przeciążenia na liniach telefonów alarmowych sprawiały, że sztab kryzysowy uruchomił podziemną rezerwę zwierząt drylujących w ziemi. Nornica, dżdżownica i kret stały się nieodłącznym elementem graficznym herbu miasta. Opracowano ekspresowy plan zagospodarowania terenu, okopy, schrony, tunele. Wszystko by przetrwać. Od teraz tak wyglądał świat po spotkaniu z Obcym.

Jak ocaliłam wszechświat? Po wykonaniu porannych rytuałów kosmetycznych po prostu nie wyszłam z domu…

maseczka

Ten wpis powstał jako realizacja wyzwania zleconego przez niebywale sympatycznego, obdarzonego poczuciem humoru i kondycją rysia-sprintera, Pawła z bloga bwotr.pl

Zapewne internet nie przeżył oczekiwanej ekstazy, ale nawet lekki uśmiech jednego czytelnika jest wart wszystkiego. Nawet pokazania innego, nowego oblicza.

Nie ważne w jaki sposób uratujesz wszechświat, istotne jest byś wiedział, jak go nie zniszczyć. Justek

Zasady skutecznej komunikacji z mężczyzną

Author:
jak-rozmawiać-z-facetami

– On mnie nie słucha. – Nie dam rady z nim pogadać, do niego nic nie trafia. – Nie potrafię się z nim porozumieć, rozmowa zawsze kończy się na kłótni. To tylko niewielka próbka kobiecego narzekania na permanentny brak porozumienia i komunikacji w relacjach kobieta-mężczyzna-mężczyzna-kobieta. Jak rozmawiać z mężczyzną by Nas zrozumiał? W jaki sposób postępować by wspólny dialog oparty był na umiejętnym słuchaniu, zrozumieniu i wzajemnym szacunku? Proponowane zasady skutecznej komunikacji z mężczyzną to nie gotowy przepis na sukces, to prezentacja konkretnych składników, które mogą sprawić, że Wasza relacja wzniesie się na wykwintne wyżyny porozumienia.

Domyśl się

Jak liczysz na to, że mężczyzna domyśli się co miałaś na myśli, możesz mocno się zdziwić. Marzyłaś o perfumach od Dolce Bubany o nucie piżmaka, dostałaś jednak inne, marki Gucio o aromacie cytrusów. Byłaś przekonana, że pozostawienie na pulpicie zdjęć buteleczki będzie idealnym działaniem naprowadzającym. Byłaś pewna, że wizyta w perfumerii i spryskanie się ulubioną nutą da lubemu jasno do zrozumienia, że jesteś zainteresowana nowym zapachem. Byłaś pewna, że codziennie podśpiewywanie „bubana bubana” da mu klarownie do zrozumienia czego oczekujesz. A tu klops, pieczeń rzymska i mielony w jednym. Facet domyślił się tylko jednego, po Twoim ostentacyjnym fochu powinien wyjść z domu na piwo. Nie obawiaj się mówić głośno czego chcesz i czego pragniesz. Facetowi możesz w ten sposób wyłącznie pomóc (oczywiście, jeśli marzenie będzie w granicach męskich możliwości). (więcej…)

Najdziwniejsze zapytania złożone wyszukiwarce część II

Author:
śmieszne-pytania-blog

Kolejna porcja niesamowicie inspirujących i intrygujących zapytań wpisanych w wyszukiwarkę. W pierwszej części królowało hasło „damskie koki na głowie babcie” oraz „wiersz o kąpieli w wannie”. Tym razem również nie obyło się bez perełek poprawiających nastrój i podnoszących ciśnienie atmosferyczne. Nie da się ukryć, że coraz częściej przypadkowi czytelnicy wpisywali w wyszukiwarkę zdania twierdzące, szukając nie gotowych odpowiedzi a jedynie poparcia własnych przekonań.

Spodnie z zamkiem z tyłu to działa na wyobraźnię mężczyzny

Owszem. Spodnie z zamkiem z tyłu mogą działać na wyobraźnię, pod warunkiem, że nie są to spodnie narciarskie założone odwrotnie i to zupełnie nieświadomie. W takiej sytuacji u mężczyzny może nastąpić etap zdziwienia, zakłopotania oraz szybkiej ewakuacji. Wyobraźnia może zostać pobudzona, niestety nie we właściwym kierunku. Kolejnym stylem zamka, który pobudza wyobraźnię, niestety tylko i wyłącznie fana metalurgii i siermiężnej roboty to zapięcie haczykowe. Zamek anty-błyskawiczny, który męczy, dręczy i irytuje.

Sztuka uwodzenia własnego męża

To już nie sztuka, to bohaterstwo graniczące z brawurą. U podstaw tejże odwagi leży słowo „imponować”. Nie ważne czym, jak i kiedy, ale imponuj mu we wszystkim, o każdej porze dnia i nocy. Rozpoczynając od wygimnastykowanego ciała i swobody wypowiedzi, kończąc na czynnościach samoobsługowych.

Pokaz mody ślubnej na wesoło, jak przebrać modeli

Wersji jest tak wiele, że mogę zapoczątkować niepotrzebny dylemat. Skupię się więc na trzech propozycjach. 1 – przebieramy pana młodego za panią młodą i odwrotnie. 2 – przebieramy pana młodego za pana młodego z wyłączeniem obszaru ciała od szyi w górę. Na głowę zakładamy pluszową maskę „Lassie wróć”.  Podobny zabieg stylizacyjny stosujemy u panny młodej, zmieniając maskę długowłosego owczarka szkockiego na maskę białego pudla z grzywką. 3 propozycja to wersja polegająca na stylizacji ślubnej „na eskimosa”. Śnieżna tundra, spadające płatki śniegu, futro, brak klimatyzacji na pokazie, i już mamy „na wesoło”.

Czy chłopcy lubią artystyczny nieład?

Bywa, że ten na głowie jest lubiany, pod warunkiem, że nie jest efektem permanentnego zaniedbania i niechlujstwa. Sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej jeśli chodzi o damską toaletkę, lodówkę oraz segregację skarpetek.

Faceci lubią zadziorne kobiety

Pod warunkiem, że nie jest to zadziorność spowodowana obecnością harpuna w ręce oraz nie polega na posiadaniu niewypielęgnowanych skórek. Ważne jest również by nie dotyczyła umiejętność przyprawiania rogów partnerowi i bojowego nastawienia, prezentowanego o każdej porze dnia i nocy.

Jak oduczyć faceta flirtowania?

A czy można oduczyć się jazdy na rowerze? Nie. Flirtowania też nie oduczysz, możesz jedynie oduczyć własnego faceta flirtowania z innymi kobietami w Twoim towarzystwie. Jest to sukces połowiczny. Polega na łowieniu okazji by nakryć partnera na miłosnych zalotach.

Mowa ciała faceta olśnienie

Wszystko zależy od tego z jakim facetem mamy do czynienia. Bywają egzemplarze, które ukrywają etap „olśnienia” by wydawać się nieomylnymi profesjonalistami. Zazwyczaj ich mowa ciała ogranicza się do znacznego powiększenia oczu oraz pojawienia się na czole zmarszczki tygrysiej. Nic nie powie, nic się nie zdradzi, olśniło go w samotności. Spuści głowę, zatopi paluchy w grzywie, bądź jeśli jej nie ma skupi się na czułym dotykaniu czoła. Inni, bardziej przebojowi i energiczni podzielą się z Tobą nagłym przebłyskiem świadomości. Usłyszysz stanowcze i pełne dumy stwierdzenie „ale ja jestem zdolny”, zobaczysz wyprostowaną i napiętą klatkę piersiową, błysk satysfakcji w oku. Temu procesowi towarzyszyć może lekkie podrygiwanie, jak przed walką bokserską.

Śmieszne teksty mam w ustach banana

Mam w ustach banana, to ciąży mi od rana. Uśmiech zbyt szeroki rozrywa szczęki boki. W poziomie ustawiony rozwija mimiki strony. Kwas foliowy wchłania się błyskawicznie, gdy banana mam w ustach notorycznie.

Nie ma pytań bez odpowiedzi, są tylko te, które zostały zadane niewłaściwej osobie. Justek

 

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram