Looking for Something?
Monthly Archives

Listopad 2015

Kobiety uwielbiają komentować przebieg filmu

Author:
komentowanie-filmow

Gdy oglądam interesujący film lubię ciszę i spokój – to dla mnie połączenie czasu relaksu z możliwościami rozwoju intelektualnego. Z tych właśnie powodów odgłos chrupiącego popcornu w sali kinowej mocno mnie drażni. Gdy sama we własnej osobie w nieprzyzwoity sposób chrupię, oczywiście nie czuję dyskomfortu i napięcia nerwowego, w myśl zasady, ze swoje tak nie chrupie jak cudze. Nie lubię gdy ktoś w trakcie emisji filmu zadaje mi pytania naprowadzające, gdy ktoś bawi się w detektywa i spekuluje o różnych, hipotetycznych scenariuszach. Nie lubię gdy ktoś dopytuje o to co będzie dalej, a co najgorsze komentuje, opisując znany już przebieg zdarzeń. Komentarze – owszem są potrzebne, jednak nie powinny w mojej opinii zakłócać projekcji filmu. Powinny służyć wymianie poglądów, napędzać do dyskusji, jednak tylko i wyłącznie w chwili „po filmie”. Ostatnio oglądałam z mężem (rzekomo po raz drugi) film „Skazaniec”, gdzie w rolach głównych prezentował się  intensywnie przypakowany Val Kilmer i zastanawiająco przystojny Stephen Dorff. Z filmu pamiętałam niewiele, mianowicie, że film jest dobry oraz, że akcja rozgrywa się w więzieniu. Jak na 100 minut dramatu kryminalnego to niewiele. Nadmienię, że dołączyłam do oglądania filmu po około 15 minutach od rozpoczęcia emisji, co przelało czarę goryczy i sprawiło, że poległam. Kobiety uwielbiają komentować przebieg filmu, a ja stałam się tego doskonałym przykładem. (więcej…)

Inspirowany deser śliwkowy dla dbających o linię

Author:
dietetyczny-deser

Uwielbiam odtwarzać smaki potraw które zapadły mi w pamięć, pobudzając kubki smakowe do granic szaleństwa. Smaków dzieciństwa nie potrafię w pełni odzwierciedlić, dlatego nigdy nie skopiuję smaku placków z jabłkami babci, zupy ogórkowej mamy lub tortu węgierskiego cioci. Niby przepis ten sam, składniki identyczne, ale to w wykonaniu tkwi siła i końcowy sukces. Ostatnio miałam przyjemność delektowania się jednym z najcudowniejszych deserów jakie w życiu jadłam. Mogłabym go jadać codziennie, również na kolację. Niestety mój proces chudnięcia byłby poważnie zagrożony, a postanowiłam wytrwać, więc na takie rarytasy mogę pozwolić sobie wyłącznie od czasu do czasu. W oryginalnym przepisie wyczuwałam masło, śmietanę i cukier, więc spore ilości kalorii jak na kobietę walczącą o zgrabne i wysportowane ciało. Całość deseru dopełniały obłędne pieprzowe ciasteczka. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi słodycz w zmysłowy sposób łączyła się z pikanterią a ja dosłownie oszalałam. Jadłam je bez wyrzutów sumienia, ostre przyprawy podkręcają przecież metabolizm i tego się trzymajmy. Postanowiłam ku pamięci przyjemnego wieczoru łasucha, wykonać inspirowany deser śliwkowy dla dbających o linię.

odchudzone-desery

Kombinuj dziewczyno

Kombinacje alpejskie w kuchni to moje życiowe motto. Uwielbiam stosować nieoczywiste połączenia składników, uwielbiam eksperymentować, po prostu uwielbiam gotować. Oczywiście nie wszystko zawsze wychodzi, ale na tym polega magia doświadczeń i nauka na błędach. W ostatnim czasie często gotuję owocowe kompoty, jako alternatywa dla sztucznych, sklepowych soków. W trakcie gotowania piekłam również chleby i stało się. Przez kuchenne roztargnienie przecedziłam kompocik w ten sposób, że owoce zostały mi na sitku a drogocenny nektar wylądował w otchłaniach zlewu. Czas gdy jestem w kuchni i gotuję, płynie mi błogo niczym w trakcie wizyty w salonie spa. Gdy przychodzi czas na porządki sprawa wygląda nieco inaczej. Nie powstrzymała mnie to jednak przez wykonaniem pysznej, słodkiej alternatywy. W mej pamięci zachował się smak i zdjęcie tego cuda wykonane telefonem. Założenie było proste, mam ochotę na podobnie wyglądający i smakujący deser w wersji light. Jestem już chyba z lekka pochłonięta przez zdrowy tryb życia, gdyż nie uwierzycie, ale już w trakcie pałaszowania tego oryginalnego smakołyku, myślałam o dietetycznych zamiennikach które wykorzystam we własnej kuchni.

ciasteczka-orkiszowe

Moja wizja / porcja dla dwóch osób

Ciasteczka pieprzowe, składniki :

4 łyżki płatków orkiszowych, 1 łyżka mąki orkiszowej, ostra papryka, pieprz mielony, 1 jajko. Wszystkie składniki mieszamy, formujemy 4 sztuki ciasteczek o dowolnym kształcie. Wstawiamy do piekarnika na 10 minut – temperatura 190 stopni.

Serce deseru, składniki :

Naturalny jogurt kozi 150 gr., łyżeczka masła klarowanego, 4 dojrzałe śliwki, 1 gruszka, cynamon, gałka muszkatołowa, ziarenka wanilii, 1 łyżka dżemu truskawkowego. Do garnka wrzucamy masło klarowane, po chwili dodajemy owoce, przyprawy oraz łyżkę dżemu. Podsmażamy wszystko około 7 minut. Studzimy powstały owocowy sos, dając szansę wszystkim składnikom na idealnie przeniknięcie smaków. Układamy deser na talerzu naprzemiennie z kremowym jogurtem. Dekorujemy wedle uznania, u mnie na medal spisał się świeży ananas oraz listki melisy.

deser

To połączenie smaków jest niesamowite. Zazwyczaj jadam jogurty w połączeniu ze świeżymi owocami – są szybkie w przygotowaniu. Owoce delikatnie podsmażone nabierają nowego, intensywnego charakteru, dlatego warto od czasu do czasu poświęcić odrobinę więcej energii by móc rozpieszczać zmysły w niecodzienny sposób. Słodycz owoców idealnie komponuje się z ostrym, pieprzowo-paprykowym smakiem orkiszowych ciasteczek. Jak ja uwielbiam się zainspirować!

Gotowanie jest jak romansowanie z sobą samym, możesz sprawiać sobie kulinarne przyjemności kiedy tylko chcesz. Justek

Spotkanie Wenusjanek – misja, odczucia, refleksje

Author:

4 listopada miałam okazję i przyjemność uczestniczyć w spotkaniu Wenusjanek w Krakowie. Dowiedziałam się o tej inicjatywie od Moniki z Pracowni Kobiecości, za co serdecznie dziękuję. Koncepcja Wenusjanek łączy w sobie elementy rozwoju osobistego z networkingiem.  Mamy więc okazję by posłuchać ciekawych prelekcji, pobudzić obszary niewiedzy, dostrzec własne braki, zainspirować się oraz nawiązać sieć kontaktów. Blogosfera inspiruje, rozwija i napędza do działania, a to kolejny dowód na prawdziwość tej teorii. Niestety od samego patrzenia w ekran nie stanie się nic. To my, naszymi działaniami wpędzamy w wir maszynę aktywności, pobudzamy wewnętrznego lenia, który ogranicza i podcina skrzydła. Nie byłam przekonana czy warto jechać 100 kilometrów, czy warto rezerwować nocleg w pensjonacie o tajemniczej nazwie Miodosytnia, czy warto przeorganizować na te dwa dni życie rodzinne i zawodowe, czy warto ponieść koszty uczestnictwa w spotkaniu. Od wyjazdu minęły już dwa tygodnie, a ja dzisiaj z perspektywy czasu, na chłodno, jestem pewna – było warto. Nie będę jednak ukrywała, dopadły mnie sprzeczne emocje i po raz kolejny przekonałam się na własnej skórze, że warto robić swoje i nie warto oglądać się na innych. (więcej…)

Ulubione książki o pielęgnacji urody

Author:
książki-beuty

Pielęgnacja urody już od dawna stałą się jedną z moich ukochanych pasji. Uwielbiam wszystko co dotyczy dbania o strefę kobiecego piękna, wprowadzania w życie rytuałów kosmetycznych poprawiających nastrój i samopoczucie. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że uroda to nie tylko fizyczność i wizualny aspekt, dlatego szczególną uwagę przywiązuję również do diety, aktywności fizycznej i optymizmu życiowego. Jeszcze trzy lata temu takie słowa nie przeszłyby mi przez gardło, ale mamy tutaj doskonały przykład, co oznacza rozsądek kobiety po przekroczeniu trzydziestki. Uroda, dieta, sport – to wszystko przenika się wzajemnie i na siebie wpływa. Im więcej uśmiechu, im więcej optymizmu – tym mocniejsza mimika twarzy, tym więcej zmarszczek mimicznych. Im więcej śmieciowego jedzenia, im więcej kiełbasy z rożna – tym brzydsza cera, tym więcej problemów z utrzymaniem prawidłowej wagi ciała. Do sprawy pielęgnacji należy podchodzić kompleksowo, ale to indywidualne potrzeby każdego z Nas są najważniejsze. Nic na siłę, nic wbrew sobie. Nie tak dawno internet opanowała magia picia czystka, poddałam się jej skutecznie, jednak skutecznie znienawidziłam to ziele. Czułam się po nim fatalnie. Dałam się złapać na panującą modę i pomimo, że czystek nie smakował mi pod żadną postacią, piłam go przez pewien czas, oczywiście dla utrzymania zdrowia i urody. Każdy powinien słuchać własnego organizmu, wsłuchać się w potrzeby swojego ciała, tylko wtedy będzie Nam się chciało systematycznie o siebie dbać. W odkrywaniu tajemnic dbania o Justkowe oblicze, pomagają mi moje ulubione książki o tematyce pielęgnacyjnej. (więcej…)

Koncert Cleo w szkole w Gorzowie Śląskim, nie dla dzieci

Author:

Nie ukrywam, zabierając się za ten wpis miałam gdzieś z tyłu głowy zapaloną lampkę ostrzegawczą. Justyno, zwana Justkiem, czy jesteś zdecydowana poruszyć tematykę dotyczącą własnego środowiska zawodowego, narażając się tym samym na ostrą falę krytyki? Odpowiedź była tylko jedna. Nie wiem czy jestem gotowa, ale nie mogę pozostać obojętną na to co czuję i myślę, bez względu na konsekwencje. Jestem pewna, że jeśli bloger nie publikuje konkretnego tekstu, dotyczącego własnej, subiektywnej oceny w obawie przed falą potępienia – czas pakować manatki i ekspresowo zamykać bloga. Strach przed własnym zdaniem uniemożliwia człowiekowi rozwój osobisty, hamuje pomysły i kreatywność. Oczywiście, istnieje też druga opcja blogera, czyli omijanie drażliwych tematów, celowe wybieranie tylko tych bezpiecznych. Ogólnie bycie sztucznym i wykreowanym na potrzeby innych. Te nienaturalne kreacje zostaną obnażone, jest to jedynie kwestią czasu i okoliczności. Jednak przejdźmy do sedna sprawy. 21 października 2015 r. w Zespole Szkół w Gorzowie Śląskim odbył się koncert Cleo, który sprawił, że moje i tak już duże oczęta, powiększyły się nienaturalnie, powodując dyskomfort ciała i umysłu. Występ odbył się w ramach nagrody dla szkoły za nagranie przez uczniów własnej (zwycięskiej) wersji teledysku „My, Słowianie”. Przedsięwzięcie zostało zorganizowane i wyemitowane przez Eska Tv.  (więcej…)

Jak nauczyć się pomagać innym ?

Author:
jak-pomagac-bezdomnym

Poniedziałek, piękny słoneczny dzień. Wracając z zakupów spotykam na parkingu bezdomnego, który prosi o coś do jedzenia.  Podobne sytuacje pojawiają się w moim życiu cyklicznie, są powtarzalne i nie ukrywam, że w tej dziedzinie zjawisko deja vu nie jest mi obce. Jednym razem jest to błaganie o jedzenie by przetrwać, innym – odważna i konkretna  prośba o 2 złote na piwo. Bywa, że wołanie o pomoc wyrażone jest wyłącznie spojrzeniem, gestem, płynącą po policzku łzą.

Wtorek, ruchliwa ulica, godziny popołudniowe. Nagle moim oczom ukazuje się postać człowieka wychylająca się za krzaków. Po bliższej obserwacji dostrzegam tylko nogi, ułożone w poprzek chodnika. Zatrzymuję mój bolid i z impetem ruszam sprawdzić co się stało. Okazuje się, że jest to osiedlowy „znajomy” alkoholik który uciął sobie drzemkę akurat w tym miejscu. Jestem spokojna, gdyż słyszę głośne chrapanie,  a na ustach rozpoznaję grymas uśmiechu, czuję wyraźną woń alkoholową. Jestem spokojna i pewna, że to nie zawał. Zawiadamiam rodzinę. Obserwuję reakcję innych kierowców i jestem przerażona. Nie zatrzymał się nikt inny. Szczerze do tej pory nie potrafię w to uwierzyć, że to autentyczne wydarzenie które miało miejsce w lipcu tego roku.

Sobota, godzina 17. Wracam z apteki, skręcam w jedną z osiedlowych ulic. Na chodniku dostrzegam mężczyznę, w wieku około 70 lat, który leży bezwładnie na wózku wypełnionym puszkami i solidną warstwą złomu. Niezwłocznie podbiegam, próbuję podnieść pana, niestety nie potrafię zrobić tego samodzielnie, jest zbyt ciężki. Wyczuwam tętno, pan oddycha. Nie czuję zapachu alkoholu, chociaż takie podejrzenie przychodzi mi do głowy. Obawiam się o jego życie i zdrowie. Dzwonię pod alarmowy numer 112, zgłaszam sytuację. Z kilkunastu przechodzących obok osób otrzymuję wsparcie od jednego młodego człowieka. Wspólnie udaje Nam się podnieść przytomnego już pana. Okazuje się, że faktycznie jest pod wpływem alkoholu. Chcę mi się krzyczeć z bezsilności. Nie rozumiem tego świata. Jak można nie reagować, jak można być tak obojętnym na cierpienie drugiego człowieka?

Dlaczego ja?

Kiedyś usłyszałam od bliskiej osoby następujące słowa. -Justek Ty to przyciągasz ludzi z problemami. Jeśli na ulicy pojawia się bezdomny i Ty, jest więcej niż pewne, że to do Ciebie podejdzie. Oni chyba wyczuwają, że Ty jesteś dobrym człowiekiem.

To nie jest tak, że to tylko mnie przytrafią się takie sytuacje. One są częścią naszej rzeczywistością, która bezczelnie Nas otacza. Nie pyta o zgodę, po prostu jest, była i zawsze będzie. Ludzie od zawsze potrzebowali pomocy, ludzie od zawsze mieli problemy, byli samotni, uzależnieni, bezdomni. Niestety nie tylko świat się zmienia, zmienia się również poziom Naszej znieczulicy i reagowania na potrzeby innych. Nas po prostu coraz częściej interesuje najbliższy krąg i własne podwórko. Egoizm społeczny to kolejna choroba cywilizacyjna, która odziera Nas z empatii i współczucia. Stajemy się twardzi, często bezduszni w myśl zasady, że każdy jest kowalem własnego losu. Każdy ma to na co zasłużył. Masz wielkie szczęście, jeśli Twoja „kuźnia” pracuje na wysokich obrotach i nie musisz prosić o pomoc. Jesteś bezpieczny. Ja też nie muszę. Życie jest jednak przewrotne, a gwarancja i monopol na zdrowie i szczęście nie istnieje. Nauczyłam się pomagać innym w bardzo prosty sposób i wcale nie chodzi o to, że potrzebujący wyczuwają we mnie dobrego człowieka. Niby jak? Być może nie wyglądam na złośliwą heterę, którą należy omijać szerokim łukiem, ale z pewnością do wizerunku królowej lokalnych wolontariuszy wiele mi brakuje. Oni mnie nie znają. By pomagać innym robię tylko jedno – nie udaję, że ich nie widzę.

Szybki test

Usiądź sobie w wygodnym, dyskretnym miejscu i poobserwuj świat z ukrycia. Zobacz jak inne osoby reagują na prośby pomocy, błagania o kawałek chleba lub dwa złote na wino. Większość osób nie reaguje słownie, lecz spuszcza wzrok, przyśpieszając tempo z kroku spacerowego w galop uliczny. Udając, że nic nie widzi i nic nie słyszy. Wyrzuty sumienia są wtedy mniejsze. Przecież nie odmówił bliźniemu pomocy, a za głuchotę i ślepotę spowiadać się nie trzeba. Każdy ma prawo reagować zgodnie z własnym sumieniem, ale jeśli nic nie robimy, nie mamy również prawa oczekiwać przychylności i zainteresowania innych. Każdy kto spuszcza wzrok bierze odpowiedzialność i ryzykuje, że los się zemści.

Nie zgadzam się

Pamiętam jak pewnego dnia jeden ze znanych i uznanych blogerów opublikował zdjęcie faceta leżącego w krzakach. Skomentował je szyderczo, naśmiewając się z jakości i efektu libacji. Nie sprawdził, nie zainteresował się człowiekiem. On tylko przechodził, on tylko się domyślił, że to pijak i nierób. Nie zainteresował się drugim człowiekiem, a co dziwne tą postawą wzbudził poruszenie fanów, zwiększających ruch na blogu. Śmiechom i drwinom nie było końca. Pijaczek w krzakach, plama na spodniach, spekulacje, oszczerstwa. Scenariusz upodlenia gotowy. Nie ukrywam, przestraszyłam się tego świata. Oceniamy tych, którzy nie mają jak się bronić. Rozliczamy innych z grzechów, nie wiedząc czego one dotyczą. Mnie nie rozśmieszysz  drwiąc z nieszczęścia innych i co najlepsze jestem z tego dumna.

Make me smile?

Nie zawsze jestem Justekmakemesmile. Czasami mam ochotę wykrzyczeć światu by zerwał ze wszechobecnymi stereotypami. Mam wrażenie, że wielu osobom jest łatwiej traktować każdego śpiącego na ławce jak pijaka, a proszącego o pieniądze jak wyłudzacza, nieroba i oszusta. Wyimaginowany strach jest mniej bolesny jak przyznanie się do tchórzostwa. Zdaję sobie sprawę, że ignorancja wielu osób podyktowana jest prawdziwym strachem, być może przeszłością i nieprzyjemnymi doświadczeniami. Znam to uczucie. Jednak są sytuacje w których strach nie może być usprawiedliwieniem bezczynności, pomoc możesz wezwać zawsze, bez względu na poziom przerażenia. A prawda jest jedna, okazując zainteresowane możesz uratować komuś życie. I to nie są puste słowa, to niezaprzeczalny fakt.

Jeśli chcesz pomagać innym, nie opuszczaj wzroku gdy przeczuwasz problemy. Inni również będą udawali, że nie widzą Twego krzyku, akurat wtedy kiedy będziesz potrzebował pomocy. Justek

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram