Looking for Something?
Monthly Archives

Styczeń 2016

Suplementy diety jako niszczyciele zdrowego rozsądku

Author:
suplement-diety

Masz problem? Wypadają Ci włosy? Weź magiczną pigułę. Masz za małe piersi? Weź magiczną pigułę. Twoja siostra jest ostatnio widocznie przygnębiona, robi dziwne miny i nerwowo szlocha na widok Brada Pita? Daj jej pigułę. Zadziała zdecydowanie szybciej od wspólnego spaceru i rozmowy. Mąż nocami nerwowo spaceruje po mieszkaniu, przebierając nogami? Daj mu pigułę, zyskasz spokój i pewność, że nocne spacery nie służą potajemnemu odwiedzaniu sąsiadki. Zawsze, jeśli partner będzie zbyt mało chętny do paradowania, możesz zaserwować specyfik pobudzający, poprawiający krążenie i intensywność życia. Korzeń żeń-szenia i wyciąg z kopru włoskiego będą idealne. Oczywiście wszystko powinno być podawane w formie suplementu diety. Sałatka warzywa nie zadziała, zbyt małe stężenie kopru włoskiego w koprze. Suplementy diety osaczają nas z każdej strony, niestety zapominamy czym jest zdrowa dieta, sport, miłość, odpoczynek, regenerujący sen. Ładujemy w swój organizm wszystko bez opamiętania, zapominając, że suplement nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety. Oznacza to tyle, ze same suplementy nie wystarczą by pozbyć się problemu, trzeba czegoś więcej. Mówiąc wprost jeśli wypadają Ci włosy i będziesz przyjmował skrzyp, nie dbając o inne składniki, nici z tego. Niestety, statystyki grzmią. Polacy nadużywają suplementów diety, niszcząc zdrowy rozsądek i zasobność portfela. (więcej…)

1% mojego podatku – nie obwiniaj mnie, że mam tylko jeden

Author:
1_procent-podatku

Szczerze powiedziawszy, a dokładniej pisząc, nie jestem do końca przekonana czy powinnam publikować ten tekst. Jestem natomiast przekonana, że nie potrafię z tego zrezygnować. Teraz doskonalę czuję, co oznacza sformułowanie „dylemat blogera”. Nie chcę nikogo urazić, nie chcę nikogo oceniać, a jednak czuję, że muszę zabrać głos w kwestii, która w tym roku wyjątkowo mnie dotknęła. Pamiętam czas, w którym było mi wszystko jedno, gdzie ten mój jeden procent trafi. Korzystałam z darmowego programu do rozliczeń podatku i gdy pod koniec wypełniania formularza dowiadywałam się, że darmowy program jest tylko z nazwy, a ja muszę przekazać swój 1 % w konkretne, narzucone mi miejsce, czułam się w pewien sposób wykorzystana. Ze wstydem muszę przyznać, że wówczas niespecjalnie mi to przeszkadzało. Tak było kiedyś. Dzisiaj jest inaczej. Staram się bardziej świadomie kierować swoim życiem. Staram się nie rezygnować z możliwości pomagania innym, jestem w tej kwestii konsekwentna – wykorzystuję każdą okazję. Nie posiadam żadnego harmonogramu, planu, działam bardzo spontanicznie. Nie jestem organizacją, jestem jednoosobowym podmiotem, który po pierwsze kieruje się w swoim działaniu sercem. Idealna nie jestem, ale jednego czego nie mogę sobie odmówić, to szczerość intencji. Nigdy nie spodziewałam się, że mogę odczuwać smutek i żal, tylko z tego powodu, że pomagam. Pytasz mnie „tak pomagasz wszystkim innym, a nam jednego procenta nie dasz?” Przykro mi, ale niestety nie mogę, mam tylko jeden.

(więcej…)

Zagadka parowania męskich skarpet

Author:
laczenie-akarpet

Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale mam pewien deficyt, czytaj mankament osobowości. Mianowicie, nie wiem jak ja to robię, nie wiem skąd mi się to wzięło, nie wiem, czy są na to jakieś specjalne medykamenty, zalecenia planowania przestrzeni metodą feng-shui, ale notorycznie gubię skarpety. Nieważne czy do pralki wrzucam 10, czy 20 par. Kiedy chce je ściągnąć z suszarki zawsze mi jakiejś brakuje, zawsze! Problem dotyczy na moje wielkie szczęście skarpet męskich, a dokładniej tych z gatunku „uniwersalna czerń”. Moje są bezpieczne, zazwyczaj rozróżniam je bezbłędnie za pomocą elementów graficzno-kolorystycznych takich jak : malutki wzorek, uśmiechnięty miś, śpiący gepard lub góralskie akcenty regionalne. Segregacja czarnych, męskich skarpet dostarcza mi wielu problemów. Niestety jestem w tej kwestii totalną amatorką i improwizatorką w jednym. Dla ułatwienia procedury klasyfikacji skarpet, powinno być zastosowane jakieś szyfrowanie naprowadzające. Kody, sygnały dźwiękowe, być może oznaczenia takie jak na pomadkach do ust lub lakierach do paznokci? Na skarpecie lewej proponuję np. kod L-00087, na prawej P-00087. To niewielki gest producenta, a mnie już żyłoby się lepiej, łatwiej i przyjemniej. Parowałabym je prawidłowo z nieukrywaną satysfakcją i dumą. Samopoczucie kobiety gwałtownie spada, gdy zestawia ze sobą dwie niepasujące połówki powodując mezalians garderobiany. Jak zatem parować męskie skarpety, bez straty czasu, zapału i energii? (więcej…)

Dieta zgodna z grupą krwi B

Author:
dieta-odchudzajaca

6 na 10 osób zapytanych o własną grupę krwi patrzy ze zdziwieniem, pociera czoło i mówi „a wiesz, że nie wiem?”. Nie wiem czy byłabym taka mądra i świadoma, gdyby nie pobyt na porodówce, dzięki któremu stałam się posiadaczką klubowej karty z identyfikacją grupy krwi. Okazało się, że jestem posiadaczką grupy B. W mojej głowie natychmiast pojawiły się szybkie skojarzenia, b jak balon, b jak baryłeczka, bo jak buła (pszenna). W trakcie krakowskiego spotkania Wenusjanek mocno zafascynowała mnie postać dr n.med. Danuty Myłek. Kupiłam jej książkę „Od lekarza do kucharza” z odręcznym autografem, postanowiłam przestudiować treść, zmienić nawyki żywieniowe, rozpocząć nowy etap życia. Na recenzję przyjdzie jeszcze czas, gdyż jak już zapewne wiecie – minęły dopiero dwa miesiące od fascynacji, a ja już zaliczyłam efekt jojo, doświadczyłam serii niepowodzeń i masy frustracji. Stałam się królikiem doświadczalnym własnej głupoty, szukałam nowych rozwiązań burząc ład i porządek który panował w moim kulinarnym życiu. Wprowadzanie zmian w każdej dziedzinie nie jest łatwe, kwestia zdrowego żywienia jest dla mnie jednym z tych trudniejszych wyzwań, po które wytrwale się wspinam i po których wytrwale spadam. Tak naprzemiennie, raz na wozie, raz pod wozem, a jeszcze innym razem w pogoni za odjeżdżającą furą. Jedzenie jest i zawsze było dla mnie nałogiem, afrodyzjakiem, który łagodził moje emocjonalne stany, poprawiał humor, jednak tylko do czasu gdy przestawałam jeść. Później stawało się zawsze gorzej. Żal, poczucie winy, słaba wolna. Jestem doskonałym przykładem na to, że nauka na błędach własnych bywa bolesna i czasochłonna. Jednak mam nadzieję, że takie właśnie popełnianie błędów uczy, a ja zapamiętam tą kolejną lekcję i akurat tych żywieniowych pomyłek już nie popełnię. Pewnie inne owszem, ale o tym innym razem. Popadanie w skrajności jest mi bliskie, dzisiejsze będzie zaczerpnięte z założeń diety zgodnej z grupą krwi.

(więcej…)

Spektrum Krystiana Głuszko jako mozaika mojej rzeczywistości

Author:
Krystian-Gluszko

Kupiłam tę książkę w ramach charytatywnej aukcji zorganizowanej dla synka Naszej wspólnej, blogowej koleżanki JoasiFrania. Czułam, że ta książka mnie do siebie przyciąga, że mnie woła, a jej przekaz wzbudzi we mnie mocne emocje. Odręczna dedykacja podpowiadała, że autor ma serce i potrafi się nim dzielić, a ja lubię takich ludzi. Kobieca intuicja? Zaplanowana strategia? Naiwne założenia? Nie wiem. Często kupuję książki pod wypływem impulsu, jednego zdania, które mnie zauroczy, zaintryguje, wpływając intensywnie na procesy myślenia i wyobraźni. „Spektrum” Krystiana Głuszko kupiło mnie jednym zdaniem widniejącym na okładce :

Już zawsze pozostanę kimś innym od reszty, a Ty nigdy nie zobaczysz świata tak, jak widzę go ja.

Każdy z Nas po przeczytaniu tego zdania pomyśli o czymś zupełnie innym, o czymś swoim, o czymś co każdego z Nas będzie charakteryzowało w odmienny sposób. Nie wiedziałam co przedstawia treść książki, nie miałam żadnych podejrzeń i przypuszczeń. Chciałam pomyśleć o niej po swojemu i chociaż nie lubię rozdrapywać ran, jestem z natury optymistką i fanką szczypiorku, a to przecież zobowiązuje – po przeczytaniu tego zdania pomyślałam o moim pobycie w szpitalu. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, jak moje myśli bliskie są do myśli autora.

(więcej…)

Efekt jojo, przyczyny, syndromy, konsekwencje

Author:
efekt-jojo-dlaczego-sie-pojawia

Witam Ciebie i Nowy Rok z czterema kilogramami na plusie. I nie chodzi mi o cztery kilogramy nowych przetworów w domowej spiżarni, lecz o niepożądany napływ ciała w postaci masy tłuszczowej, czyli tak zwany efekt jojo. Te kilogramy powróciły do mnie niespodziewanie, niczym premiera „Mody na sukces” w 1994 roku. Mam wrażenie, że poszło niestety wybiórczo, po dwa kilogramy w podbródek i dwa w pośladki. To wielce niesprawiedliwe. Jestem przekonana, że gdyby moja „bumerangowa masa” rozłożyła się równomiernie, np po 20 dkg w każdą cześć ciała – skutki efektu jojo byłyby mniej widoczne. Szczerze powiem, że byłam przekonana, że przyczyną jest modne i nadużywane „zatrzymanie wody w organizmie”. Szczerze powiem, że byłam naiwna. Jeśli w Twoim mniemaniu woda zatrzymuje się w organizmie na czas dłuższy niż 5 dni roboczych, z pewnością mogę zapewnić Cię, że to już nie jest woda, lecz konsekwencja efektu jojo. Ucz się na moim wieloletnim doświadczeniu, korzystaj z błędów i komedii omyłek, sprytnych mistyfikacji i zabiegów w stylu „wypieram ze świadomości fakt, że tyję”.   (więcej…)

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram