Looking for Something?
Yearly Archives

2018

Komora normobaryczna w Nowym Sączu

Author:

Jak zapewne wiecie, bądź dowiedziecie się po przeczytaniu tego tekstu, od mniej więcej roku korzystam z seansów w komorze normobarycznej w okolicach Nowego Sącza, a dokładniej w Wielopolu. Dostawałam z tej okazji sporo wiadomości prywatnych z zapytaniami, o korzyści, o efekty oraz o ogólne odczucia towarzyszące przebywaniu w tym miejscu. Postanowiłam zatem przybliżyć Wam świat normobarii, a to wszystko za sprawą rozmowy z fantastycznym człowiekiem, którego miałam okazję poznać w trakcie korzystania z seansów – Panem Stanisławem Fałowskim. Zdjęcia umilające czytanie tekstu zostały wykonane przez niesamowią Katarzynę Kruz-Kmiecik, którą spotkacie w trakcie wykonywania fotografii kulinarnej, jak również  rodzinnej, ciążowej i dziecięcej.

Po wpisaniu w wyszukiwarkę internetową hasła „komora normobaryczna” jeden z pierwszych wyników, które otrzymujemy to hasło „komora normobaryczna – sposób na zdrowie i dłuższe życie”. Pamiętam, gdy dowiedziałam się ile Pan ma lat nie mogłam uwierzyć. Patrząc na Pana to hasło nabiera realnego znaczenia. Proszę opowiedzieć jak rozpoczęła się Pana przygoda z normobarią?

Wszystko tak naprawdę sprowadza się do mojego zainteresowania zdrowiem i medycyną chińską, od tego wszystko się zaczęło. W trakcie wizyty u dr Jana Pokrywki w Szalejowie Górnym, miałem okazję obserwować początkowy etap budowy pierwszej komory normobarycznej. Pomysł, zastosowanie i odziaływanie komory normobarycznej mocno mnie ciekawiło, dyskutowaliśmy z dr Janem Pokrywką, który jest pomysłodawcą i konstruktorem komory normobarycznej. Tak zrodził się pomysł budowy komory normobarycznej na terenie Wielopola. W początkowej fazie komora normobaryczna była wyłącznie na nasz prywatny użytek. Nie minęło dużo czasu, a zaczęli do nas zaglądać najpierw sąsiedzi, ludzie z bliższej okolicy, następnie drogą pantoflową rozeszła się informacja, ze istnieje coś takiego i jeszcze pomaga. To doprowadziło do obecnej sytuacji gdzie działamy 6 dni w tygodniu, od poniedziałku do soboty. (więcej…)

O postanowieniach noworocznych słów kilka

Author:
postanowienia-noworoczne

5 stycznia 2018 r. O postanowieniach noworocznych pisano już tysiąc razy, ale mam ochotę dołożyć swoje trzy grosze, a raczej trzy potężne złotówy. Ten wpis miał zostać opublikowany 2 stycznia, jednak z przyczyn życiowo-organizacyjnych musiał swoje odczekać i dojrzeć. W mojej lodówce tkwiło samotne małe co nieco, chociaż słowo „co nieco” nie bardzo pasuje do poświątecznych resztek jedzenia, które bezczelnie zadomowiły się w mojej domowej szafie chłodniczej. Koniecznie musiałam się z nimi rozprawić (poświątecznymi resztkami),  w związku z czym zjadałam cyklicznie nadprogramową ilość kabanosów oraz wszelkiej maści wyrobów wędliniarskich. Sumienie nie pozwalało uruchomić opcji „opublikuj” kiedy mowa o postanowieniach i celach noworocznych. Już sama nie wiem czy to objaw szczerości czy raczej głupoty? Zaczynam więc moje noworoczne życie od dnia wczorajszego, co wcale nie oznacza, że pierwsze cztery dni wymazałam z pamięci. One były, ale można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że zmarnowałam je na podpieraniu lekko podwójnej brody i fantazjowaniu o bikini w kolorze nude. Rocznikowo strzeliło mi 36 lat, mentalnie bujam się w granicach 24 wiosen i bardzo sobie chwalę. Sylwester minął i gdyby nie playback Despasito i kilka sprytnie zakamuflowanych przebitek na uśmiechniętą facjatę Pana Jacka Kurskiego, obyłoby się bez sensacji. Występ zespołu Vengaboys utwierdził mnie w przekonaniu, że słowa „bom bom bom i want you in my room” są ponadczasowe i tak jak członkowie zespołu nigdy się nie zestarzeją. W trakcie domowego balu sylwestrowego, w trakcie którego ilość dzieci dorównywała liczbie dorosłych (natomiast z decybelami było zupełnie inaczej, dzieci wygrały bezapelacyjnie), zjadłam więcej niż przewidywała ustawa. Kierowałam się zasadą że zacznę jeść mniej od 2 stycznia, bo Sylwester jest raz w życiu i nie ma co sobie żałować. Tym bardziej, że przełączanie kanałów to czynność wymagająca nakładu energii. Musiałam więc zadbać o własną kondycję psychomotoryczną i posilałam się przygotowanymi frykasami, zaznaczę, że bez zbędnych wyrzutów sumienia. Słowa jednak nie dotrzymałam, gdyż przez ekonomiczne opakowania kabanosów XXL, przedłużyłam sobie świętowanie o kilka dni, który spędziłam w iście wieprzowo-drobiowym klimacie. (więcej…)

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram