Looking for Something?
Browsing Category

Lifestyle

Charakterystyka ofiary, kto jest podatny najbardziej na stanie się ofiarą?

Author:
ofiara-przemocy-psychicznej

Gdy słyszymy historie osób doświadczających przemocy psychicznej w związku, często zastanawiamy się, jak to możliwe, że w związku który uchodził za idealny, działo się tyle złego. Nic nie było słychać i nic nie wskazywało na to, by za zamkniętymi drzwiami działo się coś niepokojącego. Para jak wiele innych. Przemocy psychicznej nie zobaczysz w postaci siniaków i ran. To rany na sercu, duszy i umyśle, do których musisz się często solidnie dokopać by je dostrzec. Bywają skrzętnie ukrywanie i kamuflowane maską, która niejednokrotnie potrafi uśpić czujność nawet bystrego otoczenia. Przemoc psychiczna bywa często błędnie klasyfikowana, jako docieranie się partnerów (to minie), ekspresyjność jednego z małżonków w stylu włoskim (ten typ tak ma), czy awantury na tle niezgodności charakterów (jesteśmy inni). W naszym życiu bardzo często jesteśmy świadkami wzajemnych ubliżań, braku szacunku, krytyki czy wyśmiewania poglądów.  Z jednej strony ten rodzaj przemocy pojawia się bardzo często w podziemiu codziennego świata ofiar, z drugiej jednak strony, każdy z nas bez wątpienia byłby w stanie podać co najmniej jeden przykład z własnego otoczenia. Czy reagujemy, czy wyciągamy pomocną dłoń? Nie sztuką jest zaklasyfikować człowieka do kategorii „ofiara przemocy psychicznej”, sztuką jest nauczyć się sposobów, które pomogą ją wysłuchać, wesprzeć i zrozumieć.  Słysząc stanowcze wyznania „przecież ja nie dałabym/nie dałbym sobą tak pomiatać! Gdyby partner mnie dołował, obrażał i krytykował wyraziłbym stanowczy sprzeciw”, zastanówmy się czy faktycznie jesteśmy gotowi by oceniać sytuację której nie znamy? (więcej…)

Spotkanie z Iloną Felicjańską jako próba charakteru

Author:
ilona-felicjanska-recenzja

2 września w moim rodzinnym mieście Nowym Sączu, odbyło się autorskie spotkanie z Iloną Felicjańską, które związane było z promocją nowej książki „Znalazłam klucz do szczęścia”. Spotkanie odbyło się w jednej z moich ulubionych knajpek, klimatycznej i kameralnej kawiarni ETC. Gdy dotarłam na miejsce, natychmiast w moim sercu pojawiła się emocja, która wyjątkowo nie była dla mnie zaskoczeniem. Była to obawa, czy na miejscu pojawi się wystarczająca ilość osób, by móc uznać ją za przyzwoitą. Czułam silny dyskomfort związany z niską frekwencją, której gdzieś tam z tyłu głowy mocno się obawiałam. Wiele osób na hasło Ilona Felicjańska ma przed oczami osobę, która niewiele może wnieść do życia innych. Skandalistka, alkoholiczka, była modelka, która z braku innej alternatywy na życie i pomysłu na zarabianie szmalu, pisze książki i lansuje się na ściankach. Robi wszystko, ale nic co można uznać za wartościowe i istotne. To celebrytka z przeszłością, której nie da się wymazać. Jesteśmy pamiętliwi w stosunku do innych osób i dziwnym trafem mamy skłonność do wybiórczego zapamiętywania grzeszków i niepowodzeń.    (więcej…)

Kiedy dobry bloger przestaje pisać

Author:
kryzys-w-blogowaniu

Zawsze kiedy dobry bloger przestaje pisać, tworzyć, działać, zaczynam się zastanawiać kiedy ja podejmę taką decyzję. Czy ją podejmę? W jakich okolicznościach to nastąpi? Czy będę żałowała tej decyzji? Siedziałam sobie spokojnie na mojej ulubionej kanapie, powtarzałam angielskie słówka, liczyłam kalorie właśnie zjedzonego obiadu oraz oczywiście w tak zwanym między czasie buszowałam po fejsie w niewiadomym celu. Ustaliłam z Justkiem, że nowe wpisy będą pojawiały się regularnie, raz w tygodniu, rozpoczynając wraz z nadejściem tendencyjnej daty 1 września. Nie mogłam jednak usiedzieć spokojnie na czterech literach, gdy nagle moim oczom ukazała się treść, która całkiem na poważnie, mocno mnie zasmuciła. Jedna z moich ulubionych blogerek, Monika z bloga Moja Sztukoteka, napisała, że zawiesza pisanie bloga na czas nieokreślony. Pomyślałam sobie, że wiele bym dała, by czas nieokreślony trwał w tym wypadku maksimum tydzień, góra dwa. Ta sytuacja zrodziła w mojej głowie eksplozję myśli. Co czuję kiedy inny, dobry bloger przestaje pisać? Jak mogłabym mu pomóc? Nie oczekuję, że ten tekst wpłynie na zmianę decyzji, ale mam nadzieję, że ma szansę na popatrzenie na kryzysy blogowe w innej odsłonie. Blog to już nie pamiętnik chowany do szuflady, to przestrzeń która żyje. Po jej zamknięciu może pojawić się najprawdziwsza pustka. I to w dwóch sercach. Blogera i czytelnika. (więcej…)

See Bloggers 2016. Wspomnienia, odczucia, refleksje

Author:
see-bloggers-recenzja

Zgłaszając się na See Bloggers 2016 oczekiwałam cudu. Oczekiwałam, że stanie się coś, co mną wstrząśnie, zmieni mój blogowy światopogląd, sprawi, że nagle stanę się rozpoznawalna i sławna. Nie wiem co ja sobie wtedy myślałam i czym się kierowałam, ale czułam, że w Gdyni z pewnością mnie oświeci, a prelekcje i warsztaty rozwieją wszystkie moje wątpliwości pt. „w którą stronę powinnam pójść z blogowaniem?” Oczekiwałam gamy pomysłów, które dostarczą mi inspiracji i ukierunkują mój nieustający mętlik w głowie. Nic podobnego się nie wydarzyło. Chaos, który towarzyszy moim myślom jest teraz jeszcze większy. Wbrew pozorom to nie jest wadą wydarzenia See Bloggers. Konferencje tego typu, nigdy nie będą dawały gotowych odpowiedzi, na co naiwnie liczyłam, a będą jedynie skłaniały do myślenia, otwierając oczy i nierzadko dostarczając niezapomnianych wspomnień. Na See Bloggers otrzymałam jednak coś, co dało mi siłę i wiarę, że to co robię ma sens. Według wielu z udzielających się prelegentów, sukces osiągają ludzie z pasją, ludzie prawdziwi, pełni emocji i autentyczności. Poczułam się tym faktem usatysfakcjonowana, gdyż zawsze marzyłam, by tak własnie żyć. Sukces można pojmować na wiele różnych sposobów, jednak dla mnie największą wygraną są ludzie, dzięki którym pomimo zwątpień i dylematów, wciąż i nieustająco chcę tworzyć to miejsce. Bloger bez serca, bez znajomości i czytelników, jest niczym studnia bez wody, która przestaje spełniać swoje zadanie. Jest, bo jest. A ja czuję się potrzebna. Czuję, że wygrałam. Czuję, że jestem we właściwym miejscu, dzięki Wam. Dzięki temu, że to Ty tutaj jesteś, ja chcę po prostu być, po prostu pisać i czerpać z tego niesamowitą radość i satysfakcję. Wszystkie osoby z którym miałam możliwość porozmawiać, wymienić serdeczności, utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że duma z bycia blogerką, nie jest przypadkowa. To niesamowita społeczność. Cieszę się jak cholera, że jestem jej częścią. Wielki szacunek należy się organizatorom, ciężko sobie wyobrazić jak wiele przygotowań i pracy stoi za tym wydarzeniem. Za rok zgłaszam się w ciemno, bez względu na proponowaną tematykę warsztatów. Chcę być tam ponownie, przede wszystkim dla energetycznej atmosfery, cudownych osób i pojawiających się w głowie przemyśleń. Darmowe drinki, dary losu i przekąski są tylko idealnym dopełnieniem całości. Obserwacja znanych i sławnych ludzi również. (więcej…)

Jak pozostać sobą w dzisiejszym świecie

Author:

Ostatnio otrzymałam wiadomość prywatną z prośbą o wyjaśnienie, poradę, być może sugestię dotyczącą tego, w jaki sposób udaje mi się łączyć wiele elementów życia. Mówiąc wprost, jak ja to wszystko ogarniam? Pracuję, bloguję, ćwiczę, gotuję, uczę się, jestem żoną, mamą, córką, ciocią, koleżanką, przyjaciółką, a do tego jeszcze fanką dbania o urodę i garderobę. A przy tym jestem zazwyczaj uśmiechnięta i optymistyczna, mam siłę i energię, którą mogłabym się podzielić przynajmniej z jedną osobą, która jest mówiąc delikatnie – osowiała. Jak to się dzieję, że gdy mnie spotykasz, mam pomalowane paznokcie, na powiekach lśni modny cień, na włosach nie widać odrostu przypominającego wymuszone ombre? Jak to się dzieję, że na fejsie pojawiają się zdjęcia potraw, które wyglądają na pracochłonne i czasochłonne, a na zdjęciach potreningowych zupełnie nie przypominam umęczonej wysiłkiem kobiety? Jak to się dzieję, że ciągle coś robię, rozwijam swoje pasje i umiejętności? Jak to możliwe? Przecież doba ma jedynie 24 godziny, a ja nie mam nadprzyrodzonych mocy by ją naciągnąć i wydłużyć. Jak pozostać sobą w dzisiejszym świecie, nie prowadząc przy tym jednoosobowej konkurencji z codziennością i z tym kto wygra – Ty, czy może Twoja gorsza wersja, pełna organizacyjnych niedoskonałości? (więcej…)

SHARE WEEK 2016 czyli Justek poleca

Author:
najlepsze-blogi

Nie powiem, wyłonienie tylko trzech ulubionych twórców internetowych, to dla mnie ostra jazda bez trzymanki. Jako zwolenniczka tradycyjnych rozwiązań, posiadam tajemny zeszyt, gdzie widnieją nazwy moich uwielbianych miejsc w sieci. To takie moje prywatne Bloglovin, w wersji bezprzewodowej. Z ręką na sercu zaręczam, że jest ich sześćdziesiąt siedem. To się nawet przez trzy nie dzieli. Miałam dylematy. Jak wskazać trzy osoby, jednocześnie nie urażając innych. Jak dokonać wyboru, kiedy serce i rozum podpowiada – „dyskomfort psychiczny murowany”. Wszyscy do których trafiam są dla mnie cenni, ważni i kształtują w pewien sposób moje podejście do blogowania. Nie lubię marnować czasu. Według zasad Share Week, ustalonych przez pomysłodawcę cyklu – Andrzeja Tucholskiego, kryterium wyboru, powinna być jakość i ważność danego autora w moich życiu. Właśnie tych dwóch słów mocno się uczepiłam. Te trzy blogi bezapelacyjnie wpływają na moje życie. Uczą mnie, dostarczają pozytywnych emocji i skłaniają do myślenia.

Vademecum blogera 

Beatka. Kobieta, która imponuje mi w tak wielu kwestiach, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Gdy wypowiadam nazwę jej bloga, natychmiast w mojej głowie pojawia się bogaty arsenał skojarzeń, które uświadamiają mi, że nazwa bloga nie jest przypadkowa. Jej blog to prawdziwe vademecum, jednak nie tylko blogera, ale każdego człowieka, który szuka interesujących i inspirujących treści. Dzięki niesamowitemu zaangażowaniu autorki, otrzymaliśmy niezwykle miejsce w sieci, do którego to własnie postać Beaty przyciąga mnie jak magnes. Vademecum blogera, to miejsce bogate w merytoryczną wiedzę, treści motywacyjne, ale również przystań, na której możemy złapać przyjemny oddech i wytchnienie od codziennego życia, pełnego pośpiechu i gonitwy. Beata jest niezwykle pracowita, systematyczna, rzetelna a przy tym niesamowicie skromna i sympatyczna. Kobieta ideał. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałabym aby jej blog został doceniony, zasługuje na to własną pracą i postawą wobec blogowania. Jest prawdziwą pasjonatką blogowania z krwi i kości. Czasami się zastanawiam, kiedy ona ma na to wszystko czas? Czy to możliwe? By prowadzić dom, zajmować się dziećmi, a jednocześnie tak fantastycznie rozwijać się wielu różnych dziedzinach. Kusi mnie robótkami ręcznymi, apetycznymi sałatkami, jednocześnie uczy jak zapanować nad mediami społecznościowymi. Często gdy do niej trafiam jestem pod wrażeniem, a mam wrażenie, że dla Beatki to wszystko jest takie naturalne, codzienne. Ona po prostu, jest tak wszechstronna, że chyba już nie dostrzega, jak wiele daje polskiej blogosferze. Mocno wierzę, że ambicja i pracowitość to klucze do sukcesu, jestem pewna, że jeszcze chwila, a o Beacie z Vademecum Blogera będzie naprawdę głośno.

Bookworm On The Run 

Gdyby Justek był mężczyzną i biegał, chciałby być podobny do Pawła. Paweł to niesamowicie wysublimowana mieszanka sportowej rywalizacji, inteligentnego humoru i sympatyczności, która bije po oczach, niczym szlachetny diament. To facet, dzięki któremu człowiek chce się uśmiechnąć, chce popatrzeć na świat przez różowe okulary i chce oddychać pełną piersią. Mąż, ojciec, sprinter, fachowiec w pracach domowych oraz skrywany kulinarny talent, który powoli przebija się na światło dzienne. Paweł potrafi pisać w tak ciekawy i intrygujący sposób o rzeczach prostych i banalnych, że niejednokrotnie człowiek, pod wpływem inspiracji, ma ochotę napisać post o lodówce. Niestety nie wychodzi. Taki talent ma tylko Paweł. O pralce, reklamacjach czy bateriach, rozprawia w taki sposób, że człowiek, a dokładniej kobieta, która potrafi wymienić w pralce aż dwie części, mianowicie bęben i wszystko pozostałe, ma ochotę by zgłębić tajemną wiedzę i dowiedzieć się czegoś nowego. Ponadto kobieta czyta, uśmiecha się i chce jednego – więcej Pawła. Danuta Rin śpiewała „Gdzie Ci mężczyźni…”, no jak to gdzie? Tutaj, tutaj!

Ehdi blog 

Agata już była pewna, że nikt jej nie nominuje, a tu kuku. Niesamowita kobieta, która jest dla mnie synonimem fajterki, która walczy na wielu płaszczyznach własnego życia. Walczy nie tylko z własnymi słabościami kondycyjnymi, uprawiając ukochany crossfit, ale również walczy o życie pełne zdrowych i prawdziwych emocji. W niebywale interesujący i przenikliwy sposób potrafi opowiadać o trudnych i skomplikowanych dylematach ludzkiego życia. Zawsze po przeczytaniu jej tekstów, czuję niesamowicie silną potrzebę przemyślenia trudnych kwestii i wyciągnięcia wniosków. To blogerka która skłania do refleksji i przemyśleń. Jej blog żyje pełnią uczuć i emocji. Agata nie daje prostych i błahych rozwiązań, daje nam świetny pretekst do tego by rozprawić się z tym co już było, by pełniej cieszyć się tym co dopiero nadejdzie.

Prawda jest taka, że teraz najchętniej wymieniłabym wszystkie blogi, które uwielbiam. Postanowiłam jednak zaprosić Cię do świątecznego wpisu, gdzie umieściłam wszystkich blogerów, którzy odgrywają istotną rolę w moim życiu. Ostrzegam, to najdłuższy wpis w moim życiu!

Dokonywanie trudnych wyborów to nieodłączna cześć Naszego życia, udział w Share Week tylko to potwierdza. Justek

Jak być smutnym i nie zwariować

Author:
smutek

Czasami w życiu każdego człowieka bywają takie dni, kiedy jest nam po prostu smutno. Niby nic się nie dzieje, niby nie mamy realnego powodu do smutku, a jednak czujemy, że coś przygnębiającego wisi w powietrzu. To coś odbiera nam siłę, energię i zapał do wszystkiego. Ćwiczy się kiepsko, włosy się nie układają, a przygotowywanie potraw nie sprawia już takiej radości. Zrobienie selfie z roześmianą miną nie wchodzi w grę. Zawsze można fotografować kończyny, które nie zdradzają stanu emocjonalnego, ale co komu po fotce drętwej nogi? Zawsze można postawić na udawaną rzeczywistość, w której płaczesz w samotności, jesz potajemnie słodkie krówki, a na portalach społecznościowych umieszczasz kolorowe, radosne zdjęcia z przed dwóch tygodni, jaki to jesteś dowcipny i przebojowy. Idzie wiosna, a Ty masz siłę i energię. Przebijasz swoim uśmiechem reklamy klinik dentystycznych. Nic Cię nie rusza. Ktoś inny patrzy i oczom nie wierzy, a gdzie podziała się moja werwa, gdzie mój power i chęć szukania przebiśniegów? Czyżby moje bateryjki zostały rozładowane? Doradca wizerunkowy zaleca, by publicznie kreować się na osobę pewną siebie, zaradną, przedsiębiorczą. To cenna umiejętność, to się sprzedaje. A co ze smutkiem? Jak możemy być naturalnie smutni w świecie, w którym to sztucznie przyklejony uśmiech jest cenniejszy od prawdy?

(więcej…)

Suplementy diety jako niszczyciele zdrowego rozsądku

Author:
suplement-diety

Masz problem? Wypadają Ci włosy? Weź magiczną pigułę. Masz za małe piersi? Weź magiczną pigułę. Twoja siostra jest ostatnio widocznie przygnębiona, robi dziwne miny i nerwowo szlocha na widok Brada Pita? Daj jej pigułę. Zadziała zdecydowanie szybciej od wspólnego spaceru i rozmowy. Mąż nocami nerwowo spaceruje po mieszkaniu, przebierając nogami? Daj mu pigułę, zyskasz spokój i pewność, że nocne spacery nie służą potajemnemu odwiedzaniu sąsiadki. Zawsze, jeśli partner będzie zbyt mało chętny do paradowania, możesz zaserwować specyfik pobudzający, poprawiający krążenie i intensywność życia. Korzeń żeń-szenia i wyciąg z kopru włoskiego będą idealne. Oczywiście wszystko powinno być podawane w formie suplementu diety. Sałatka warzywa nie zadziała, zbyt małe stężenie kopru włoskiego w koprze. Suplementy diety osaczają nas z każdej strony, niestety zapominamy czym jest zdrowa dieta, sport, miłość, odpoczynek, regenerujący sen. Ładujemy w swój organizm wszystko bez opamiętania, zapominając, że suplement nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety. Oznacza to tyle, ze same suplementy nie wystarczą by pozbyć się problemu, trzeba czegoś więcej. Mówiąc wprost jeśli wypadają Ci włosy i będziesz przyjmował skrzyp, nie dbając o inne składniki, nici z tego. Niestety, statystyki grzmią. Polacy nadużywają suplementów diety, niszcząc zdrowy rozsądek i zasobność portfela. (więcej…)

1% mojego podatku – nie obwiniaj mnie, że mam tylko jeden

Author:
1_procent-podatku

Szczerze powiedziawszy, a dokładniej pisząc, nie jestem do końca przekonana czy powinnam publikować ten tekst. Jestem natomiast przekonana, że nie potrafię z tego zrezygnować. Teraz doskonalę czuję, co oznacza sformułowanie „dylemat blogera”. Nie chcę nikogo urazić, nie chcę nikogo oceniać, a jednak czuję, że muszę zabrać głos w kwestii, która w tym roku wyjątkowo mnie dotknęła. Pamiętam czas, w którym było mi wszystko jedno, gdzie ten mój jeden procent trafi. Korzystałam z darmowego programu do rozliczeń podatku i gdy pod koniec wypełniania formularza dowiadywałam się, że darmowy program jest tylko z nazwy, a ja muszę przekazać swój 1 % w konkretne, narzucone mi miejsce, czułam się w pewien sposób wykorzystana. Ze wstydem muszę przyznać, że wówczas niespecjalnie mi to przeszkadzało. Tak było kiedyś. Dzisiaj jest inaczej. Staram się bardziej świadomie kierować swoim życiem. Staram się nie rezygnować z możliwości pomagania innym, jestem w tej kwestii konsekwentna – wykorzystuję każdą okazję. Nie posiadam żadnego harmonogramu, planu, działam bardzo spontanicznie. Nie jestem organizacją, jestem jednoosobowym podmiotem, który po pierwsze kieruje się w swoim działaniu sercem. Idealna nie jestem, ale jednego czego nie mogę sobie odmówić, to szczerość intencji. Nigdy nie spodziewałam się, że mogę odczuwać smutek i żal, tylko z tego powodu, że pomagam. Pytasz mnie „tak pomagasz wszystkim innym, a nam jednego procenta nie dasz?” Przykro mi, ale niestety nie mogę, mam tylko jeden.

(więcej…)

Spektrum Krystiana Głuszko jako mozaika mojej rzeczywistości

Author:
Krystian-Gluszko

Kupiłam tę książkę w ramach charytatywnej aukcji zorganizowanej dla synka Naszej wspólnej, blogowej koleżanki JoasiFrania. Czułam, że ta książka mnie do siebie przyciąga, że mnie woła, a jej przekaz wzbudzi we mnie mocne emocje. Odręczna dedykacja podpowiadała, że autor ma serce i potrafi się nim dzielić, a ja lubię takich ludzi. Kobieca intuicja? Zaplanowana strategia? Naiwne założenia? Nie wiem. Często kupuję książki pod wypływem impulsu, jednego zdania, które mnie zauroczy, zaintryguje, wpływając intensywnie na procesy myślenia i wyobraźni. „Spektrum” Krystiana Głuszko kupiło mnie jednym zdaniem widniejącym na okładce :

Już zawsze pozostanę kimś innym od reszty, a Ty nigdy nie zobaczysz świata tak, jak widzę go ja.

Każdy z Nas po przeczytaniu tego zdania pomyśli o czymś zupełnie innym, o czymś swoim, o czymś co każdego z Nas będzie charakteryzowało w odmienny sposób. Nie wiedziałam co przedstawia treść książki, nie miałam żadnych podejrzeń i przypuszczeń. Chciałam pomyśleć o niej po swojemu i chociaż nie lubię rozdrapywać ran, jestem z natury optymistką i fanką szczypiorku, a to przecież zobowiązuje – po przeczytaniu tego zdania pomyślałam o moim pobycie w szpitalu. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, jak moje myśli bliskie są do myśli autora.

(więcej…)

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram