Looking for Something?
Browsing Category

Smile

PMS czyli zespół napięcia kobiecego

Author:
napiecie-przedmiesiaczkowe

Bywa, że czytając popularnonaukową lekturę kobieta rozumie niewiele. Po chwili zakłopotania i frustracji, spogląda w kalendarz uświadamiając sobie, że nadchodzi czas, kiedy generalnie wszystko staje się trudne do pojęcia. To etap dziejowy PMS, zwany zespołem napięcia kobiecego, obejmujący psychikę, ciało oraz emocje. Wpływa również na otoczenie kobiety, wpędzając w rozpacz mężczyzn, współpracowników, powodując lament kobiet i płacz dzieci. W tłumaczeniu kulinarnym bywa nazywany fazą „pasztet masłem smaruj”, czyli czasem, kiedy wszystko jest inne, wszystko jest zmienne i nie takie, jak być powinno. To moment w którym każdy mężczyzna będący w naszym otoczeniu, ma ochotę na błyskawiczną teleportację w inny, przyjazny wymiar, bez ocierania się o linię wysokiego napięcia. Gdy Twój współtowarzysz nieśmiało zapyta : czyżby nadchodził ten cudowny czas, kiedy mam się ewakuować? Z uśmiechem na twarzy potwierdź i pozwól na dobrowolną ucieczkę.

Czy ta fantastyczna faza może charakteryzować się jakimiś zaletami? Oczywiście. Wszystko zależy od interpretacji.

Jesteś mistrzynią w sprzątaniu na czas

Jedziesz z porządkami w takim tempie, że perfekcyjna pani domu, wysłałaby Cię na darmowy przegląd błędnika. Twoja równowaga jest mocno zachwiana, nie potrafisz skupić się na jednym, konkretnym zadaniu. Skaczesz po mieszkaniu jak kozica w trakcie zapalenia pęcherza, szukając dogodnego miejsca, by zaatakować. Ścierasz kurze, zamiatasz, polerujesz. Pucowanie i błysk to Twoje nowe motto. Masz ochotę przesadzać wszystkie kwiatki świata, jesteś zrozpaczona, że okres sadzenia ziemniaków już dawno minął. Tak bardzo chciałabyś coś posiać. W zastępstwie siejesz jedynie niezgodę, ferment i spustoszenie. Jan Niezbędny staje się w tym czasie Twoim najlepszym kumplem,  o którego nikt nie jest zazdrosny. W dwie godziny potrafisz zmienić ustawienie mebli i kolor ścian. Ze swoim zapałem i wyczuciem artystycznym wygrywasz casting na dekoratorkę wnętrz w dziale Leroy Merlin – od ręki. A ile masz przy tym siły! Spacer farmera z dziesięciokilogramowymi siatami zakupów to dla Ciebie piórko.

napięcie-przedmiesiączkowe (więcej…)

Mauryca, czyli uderz w stół a nożyce się przesuną. Część IV

Author:
śmieszne opowiadanie

Mauryca nie mogła zasnąć. Myślała wciąż o tajemniczym nieznajomym, który utkwił w jej głowie na dobre. Chciała do niego zadzwonić, ale szybko zorientowała się, że nie ma numeru. Postanowiła obdzwonić lokalnych ogrodników, jednak w chwili gdy z jeden z natarczywych rozmówców chciał jej sprzedać ręczną glebogryzarkę – poddała się bez walki. Kręciła się w miłosnych fantazjach, niczym aligator w sadzawce, liczyła opasłe barany przeskakujące przez jezioro marzeń, nie pomagało nic… Aż wreszcie przyszedł upragniony sen. Śniła o podróży ulicami Paryża, która odbywała się w bryczce prowadzonej przez ośli zaprzęg. Rano pośpiesznie sprawdziła w mistycznym senniku, co oznacza ten enigmatyczny przekaz podświadomości. Przeraziła się na dobre, gdy okazało się, że jest to zwiastun  niedorzecznych wydarzeń, które mają postawić ją w osłupienie. Postanowiła, że nikomu nie zdradzi swojej tajemnicy oraz, że będzie omijała wszystkie napotkane na swojej drodze słupy.

W pracy nic się nie układało. Projektowanie wychodziło bardzo topornie. Maura miała przed oczami wyłącznie osły dardanelskie, co udzieliło się jej intelektowi, który słabł z każdą chwilą. Poczuła na własnej skórze, co znaczy głupieć z miłości. Niebawem miała przedstawić ostateczny projekt fartucha, a jedynym elementem godnym prezentacji, było wiązanie na szyi, które nie wiedzieć dlaczego,  fakturą materiału przypomniało oślą sierść.

Szwaczka czuła się źle w swoim ciele. By zrzucić nadwagę, zaopatrzyła się w sklepie zielarskim „Tajemne Zioła Babuszy” zagadkowe pastylki podjęzykowe marki „Anty-apetita-bella”. Niestety pieniły się zbyt mocno, niczym piwo pirata na żaglówce w czasie sztormu. Nadawały się wyłącznie do użytku domowego. By jakoś przetrwać ten wilczy głód, Mauryca postawiła na bretarianizm. Chciała poczuć czym jest fotosynteza i magia  światła. Szybko nabawiła się jedynie piegów i przebarwień, nie tracąc dekagrama swojego mięciutkiego ciała. Mijały tygodnie. Projekt fartuszyny nie został zatwierdzony, sytuacja w pracy stawała się coraz bardziej napięta, a Maura wiedziała jedno. Bez miłości gaśnie niczym gromnica po gradobiciu. Postanowiła nie zwlekać ani chwili dłużej i  przez radiowęzeł oraz kurendę, przedstawić swoje rozpaczliwe wołanie o pomoc. „O mongole! Zakochałam się. Poszukuję krępego mężczyzny w wieku 25-38 lat, twarz myślą nieskalana, uszy nachalnie odstające. Trzy tygodnie temu podlewał w oranżerii fikusa, konewką o kształcie buta krasnoluda giganta. Jeśli mnie słyszysz lub czytasz spotkajmy się jutro o godzinie 20:o0, obok pawlacza na mopy przemysłowe. Moim znakiem rozpoznawczym będzie koszulka z nadrukiem ogrodu botanicznego oraz kolczyki w kształcie liścia paproci. Czekam na Ciebie”.

Poczuła ulgę. Zapragnęła zrobić wszystko, by prezentować się w tym dniu doskonale, niczym Dolly Parton w dniu premiery singla o samotnym pastuchu, który nie miał owiec. By wprowadzić w swoją stylizację odrobinę naturyzmu i zieleni, postawiła na „fryzurę drzewo”, wplatając w swoje pukle elementy wierzby, sosny oraz dziurawca pospolitego. Ubrała nawet ekskluzywne mokasyny od „Mellforest”, które pachniały ściółką i owocami leśnymi. Były drogie, ale Maura nie chciała oszczędzać. Podryw na „córkę leśniczego” musiał się udać. Serce waliło jej jak hiszpańskie kastaniety na pokazie flamenco. Kroczyła wolno, aczkolwiek skutecznie. Rupieciarnia na szczoty była coraz bliżej zasięgu jej rozmiłowanych oczu. Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. To był On. Uśmiechał się beztrosko i tańczył rytmicznie, prezentując z dumną swoją urodziwą diastemę.

cdn.

Część III przygód projektantki. Część II, Część I

Porady perfekcyjnej pani domu, wersja angielska

Author:

Kolejna porcja cudownych, niebanalnych porad perfekcyjnej pani domu, tym razem w wersji angielskiej. Przekład tej książki jest niesamowity, cudownie dopasowany do realiów i potrzeb naszego życia.

Przywiąż zaproszenia do balonów, na których wypiszesz niezmywalnym flamastrem imiona gości.

Jeśli organizujesz przyjęcie dla powyżej 20 osób, możesz mieć mały problem, by nie zostać uznaną za sprzedawcę w stylu kiermasz parafialny- balony po 15 złotych za sztukę. Już to widzę. Komunikacja miejska, Ty jako kobieta z balonami i strach w oczach. Jak zgrabnie wysiąść, by nie utracić któregoś z nich. Koniecznie miej pod ręką przenośną pompkę do balonów, jeśli z któregoś uleci powietrze, narazisz się na podejrzenia, że Twoje przyjęcie zapowiada się na prawdziwą kichę. A sflaczały balon, to tylko wizualne dopełnienie Twoich planów.

 Jeśli chcesz podać gotowe danie, wypróbuj je najpierw na rodzinie, być może okazać się niejadalne.

Koniecznie, po spożyciu należy odczekać co najmniej 12 godzin, by potrawa miała okazję uaktywnić swoje cenne właściwości. Jeśli po upływie czasu, nie zaobserwujesz u swoich domowników wysypki, biegunki, torsji i skrętu kichy, jesteś uratowana. Możesz podawać. Tylko się módl, by kolejna partia wspaniałego dania, była tak samo bezpieczna. Najlepiej przetestuj je wcześniej na sobie, pozbędziesz się wyrzutów sumienia, no i najesz się w samotności, bez poczucia winy. Ty się nie objadasz, Ty chronisz rodzinę przed fatalnymi skutkami zatrucia. To niebywale smakowity sposób na stanie się bohaterem we własnym domu.

(więcej…)

Mauryca, czyli uderz w stół a nożyce się przesuną. Część III

Author:
śmieszne opowiadanie

Mauryca spała słodko i spokojnie, co nie przeszkadzało jej chrapać w stylu przenośnego zestawu młodego kucharza. Jej prychanie przypominało combo-hałas, rodem z wesołego miasteczka. Było to męczące ucho połączenie kombiwaru, szybkowaru i parowaru z wadami technicznymi. Nastawiła budzik w kształcie konia na biegunach, który miał zapewnić jej pobudkę doskonałą. Niestety, z przyzwyczajenia wybrała odgłos przemysłowej maszyny do szycia, co uśpiło jej czujność, powodując zaspanie godne świstaka. Stanęła na równe nogi, wyprostowała warkocz i pomknęła kłusem do łazienki. Była zakochana w stylu życia Francuzek, dlatego na śniadanie wstrząsnęła 4 bagietki z kremem brulee, popijając je serwatką w proszku.

To pierwszy dzień w pracy Maurycy na stanowisku naczelnej projektantki. Wszystko było dla niej nowe i ekscytujące niczym czarna, amalgamatowa plomba na górnej jedynce z czasów podstawówki. Odczuwała silne napięcie emocjonalne, co uaktywniało się w nerwowym, jednostajnym wypowiadaniem nazwiska Kalipsiakowej. Jedynym razem kierowniczka nakryła Maurę, jak ta, z dziwną miną szydziła z jej nazwiska, udało się jej jednak wybrnąć z sytuacji. Skłamała bez skrępowania, że śpiewała piosenkę o lodach Kalippo.

Przekraczając próg firmy, poczuła powiew wentylatora, który przyjemnie schłodził zmęczone chrapaniem nozdrza. Wypięła godnie pierś,  rozluźniła palce i pewnym krokiem podążyła do biura szefowej. Czekała na nią cudowna niespodzianka. Jej własny gabinet, w odcieniach kolorystycznych kopca kreta. Ściany gabinetu były przeszklone, przez co odbierały komfort i swobodę pracy. Mauryca poczuła żal i rozgoryczenie. W chwilach słabości,  pomagało jej wykonanie skoku przez przenośnego kozła, który to pozwalał jej odprężyć i wyładować narastające napięcie. Wiedziała, że od teraz musi pozbyć się tego skrywanego nałogu. To byłoby zbyt ryzykowne, skakać w otoczeniu pracowników. Gdy obmyślała plan zastępczy dla swoich natręctw, zobaczyła jego. Stał pewnie i podlewał konewką dorodnego fikusa, jednocześnie użyźniając glebę plastikowym patyczkiem do uszu. Poczuła, że w jej kolana wstępuje niemoc, oczy zapaliły się jak po wprowadzeniu do nich pół litra naparu ze świetlika, wprost do worka osierdziowego. Lejkiem. Miała ochotę rozpuścić włosy i potrząsnąć głową niczym pacynka na gumowym kiju, nie mogła jednak wygrać z uciskiem gumki recepturki, która ulokowała się na jej warkoczu na dobre. (więcej…)

Mauryca, czyli uderz w stół a nożyce się przesuną. Część II

Author:
śmieszne opowiadanie

Maura doświadczyła niecodziennego uczucia, poczuła się silna i pewna siebie. Nie znała tego uczucia, od czasu zagrania epizodycznej roli w teatrze robotniczym, gdzie miała przyjemność wcielenia się w postać rycerza bez tarczy. Ta rola odcisnęła bolesne piętno na jej psychice, długo nie potrafiła pogodzić się z brakiem tarczy. Do dnia dzisiejszego rekompensuje sobie tę stratę metalową parasolką, którą dzierży w dłoni, bez względu na aurę panującą na zewnątrz.
W chwili kiedy obliczała kaloryczność zjedzonych w pośpiechu ośmiu pączków zadzwonił telefon. Mauryca poczuła palący ból w dziąsłach, gdyż przekroczyła dzienny limit o prawie 1800 kalorii.
W słuchawce usłyszała nerwowy głos Kalipsiaki, która zażądała natychmiastowego spotkania. Mauryca wiedziała co to dla niej oznacza, albo rybka albo akwarium. Obawiała się jednak, że będzie to akwarium, które przypomniało jej jeden z wielu etapów życia, o którym chciała dawno zapomnieć. Mauryca była poławiaczką jesiennych liści w przydomowym gościńcu, swą pracą i determinacją konkurowała z najlepszej klasy Katscherem. Siła jej dłoni ściągała do ogrodu liście znajdujące się w parku oddalonym o prawie 3 kilometry. Pracodawcy nie byli w stanie znieść takich bonusów. (więcej…)

Mauryca, czyli uderz w stół a nożyce się przesuną. Część I

Author:
śmieszne opowiadanie

Pewnego pięknego, deszczowego dnia Mauryca podrapała się po nosie. Właściwie drapała się solidnie, przez dobre 5 minut, ku uciesze swojego chirurga plastyka i psychiatry, których odwiedzała równie często jak fanatyk kiełbasy masarnię. Obawiała się tego co powiedzą inni, gdy zobaczą ją w takim stanie. Kinol nie szklanka, dłuższa chwila i będzie jak nowy, jednak dla Maurycy, była to niesamowicie stresująca sytuacja. Zawsze dbała o swój wizerunek, dlatego miała pietra, jak stąd do Glasgow, przed odkryciem jej głęboko skrywanej tajemnicy.
Z niejednego pieca chleb jadła, z niejednego gara bigos kosztowała, czuła się kobietą biznesu, pełną klasy, stylu, jak również cyrkowej elegancji. Była wrażliwa, szlachetna a jej szybkość i precyzja w szyciu i projektowaniu zawstydzała samego Ridga Forrestera. Istnieją pewne dowody, że to własnie dzięki osobie Maury, Ridge przeżył historyczny pobyt w rozgrzanym piecu.

(więcej…)

7 opisów filmów które mnie odstraszają

Author:

Krótki podgląd na streszczenie filmu i już wiem, że z pewnością nie będzie to udany wieczór filmowy. Nie pomogą hurtowe ilości chrupiącego popcornu i paluszków prosto z pieca (też chrupiących).
Do ludzi nie zrażam się tak szybko, jednak natrafiając na „ulubioną” tematykę filmową, mam ochotę polecieć balonem w podróż w jedną stronę. Obowiązkowo, bez możliwości dostępu do TV.  (więcej…)

7 rad Perfekcyjnej Pani domu na wesoło

Author:
porady domowe na wesoło

Formuła programu Perfekcyjnej Pani Domu, zarówno w formacie angielskim jak i polskim, wielokrotnie poprawiała mi humor i działała motywująco na zakup białych rękawiczek. Z niektórymi poradami trudno było się nie zgodzić, nierzadko jednak bywało, że moje doświadczenia i trzeci zmysł domowej pani domu, zdecydowanie mocno podważały zasadność proponowanych wskazówek. Oto i one.

(więcej…)

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram