Looking for Something?

Co zrobić gdy dziecko panicznie boi się much

Author:
jak-poradzic-sobie-z-lekiem-dziecka

Lato, wakacje, sezon grillowy, wieczorne spacery. Brzmi tak przyjemnie i błogo, że automatycznie nabrałeś ochoty na pyszną i lekkostrawną sałatkę zjedzoną w trakcie rodzinnego pikniku. Miękki kocyk przygotowany, zielona i soczysta trawka oczekuje na gości, mięsko zamarynowane, pomidorki koktajlowe czekają by stać się elementem kolorowego szaszłyka. Już masz to wszystko w głowie, idealnie skomponowałeś rodzinne posiedzenie, jednak wszystko odbywa się jedynie w fazie Twojej wyobraźni. To co miłe i przyjemne dla wszystkich, dla Ciebie staje się męczące. Twoje dziecko panicznie boi się owadów. A Ty panicznie boisz się jego reakcji, przecież muchy są wszędzie. Tłumaczenie, że to tylko nieszkodliwa i niegroźna mucha nic nie daje, to nie działa. To wyłącznie Cię dziwi i niepokoi. Nie jesteś w stanie zasłonić wszystkiego moskitierą, nie jesteś też samodzielnie w stanie pomóc własnemu dziecku, chociaż tak bardzo byś chciał. Czujesz bezsilność. Z takiego błahego, niepozornego problemu stworzył się stan, który skutecznie utrudnia funkcjonowanie Waszej rodziny. Co zrobić gdy dziecko panicznie boi się much ? Masz wyłącznie dwa wyjścia. Przeczytaj ten tekst do końca i potraktuj lęk Twojego dziecka na poważnie. Nie tylko smoków i duchów można się bać. Much i innych owadów również. 

Patrz na swoje podwórko

Każdy z nas ma inne problemy i tak serio-serio, to historia każdego z naszych dzieci powinna być rozpatrywana indywidualnie. Mamy przecież różne rodziny, zachowujemy się w odmienny sposób, a każde z naszych dzieci różni się od siebie tysiącem zachowań. Dlatego to, że Twoje dziecko panicznie boi się owadów, może mieć zupełnie inne podłoże niż u Twojej koleżanki Ani, której córka boi się szczekających psów. Przedstawione poniżej sposoby, które warto wdrożyć w życie, tak by pomóc Twojemu dziecku w walce z lękami, z powodzeniem można nazwać uniwersalnymi. Sprawdzają się bowiem w wielu różnych przypadkach, takich jak : obawa przed burzą, czarownicami, wodą lub ciemnością. Wszystkie przedstawione wskazówki można zastosować analogicznie do innych rodzajów lęków.

Nie bagatelizuj

Zapewne wiele razy słyszałeś, że w pewnym wieku dziecko po prostu zaczyna się bać pewnych konkretnych rzeczy bądź sytuacji, że jest to zupełnie naturalny etap rozwoju, który przejdzie samoistnie i tak szybko opuści Waszą rodzinę jak nagle i niespodziewanie postanowił ją odwiedzić. Oczywiście, taki scenariusz brzmi jak zbawienie, ale ja nie będę nakłaniała Cię do bezsilności i czekania. Kochasz, więc chcesz zrobić wszystko co możliwe by pomóc, by ukoić lęk i podać własnemu ukochanemu dziecku pomocną dłoń. Miej świadomość, że każdy wiek ma swoje lęki i nie jesteś w stanie ich wszystkich wyeliminować. Z powodzeniem możesz je jednak złagodzić i oswoić. W literaturze fachowej możemy znaleźć szereg informacji o wykazie lęków, które są przypisane do konkretnego wieku dziecka, ale trzymanie się wyłącznie tej klasyfikacji może jedynie zaszkodzić. Bo co zrobić, jeśli w wieku dwóch lat dziecko, z założenia odczuwa lęki wizualne, np. lęk przed kapeluszem, a u Twojego syna pojawił się on w wieku lat 5. No patologia! Wiele razy obserwowałam rozpacz rodzica, który przeczytał w książce o wychowaniu coś, co było zupełnie sprzeczne z rzeczywistością. Wiedza to skarb, wiedza jest darem i sposobem na rozwiązywanie problemów, ale to rozsądek i indywidualne podejście jest kluczem do sukcesu. Dlatego nie porównuj się z mamą Darka, której syn w wieku 3 lat zgniata mrówki w ilości hurtowej. I to wszystkimi kończynami jednocześnie! A Twój (ze strachu) na widok jednej sztuki, chce wyruszyć w podróż dookoła świata.

Pomyśl

Popatrz na sytuację z innej perspektywy. Zastanów się, czy w postępowaniu członków rodziny, znajomych, bliskich, nie ma zachowań, które bezwiednie „dokładają do pieca”. Być może w ubiegły czwartek do Waszej kuchni wpadła wielka końska mucha, za którą pół rodziny goniło w ferworze planowanej zbrodni, wypowiadając przy tym magiczne zaklęcie „zaraz zabiję francę”. Być może babcia spryskuje ciało Twojego dziecka sprayem na muchy i inne owady latająco-biegające słowami „już ci nic nie grozi, od teraz wszystkie muchy padną”. Być może Twój starszy syn, straszy młodszego wielką sztuczną muchą i robi to nieprzerwanie od dwóch tygodni. Być może sam się ich boi, a brat obserwując ten lęk, sam zaczyna go skutecznie przejmować, traktując go jako coś naturalnego. Nie chodzi o to, by w dorosłych i otoczeniu doszukiwać się przyczyn dziecięcych leków, ale o to, by zdać sobie sprawę, że nasze reakcje i zachowania często mają wpływ na to, co czują i myślą dzieci. Nie o to chodzi, by się wzajemnie obwiniać, ale o to, by mieć świadomość, że niejednokrotnie z jednego słowa, z jednego gestu, które dla nas nic nie znaczy, może pojawić się w dziecięcej głowie scenariusz lęku. Lęku, który bardzo silnie oparty jest na dziecięcej wyobraźni, która jak doskonale wiemy potrafi płatać figle. Nie chodzi o to, by nie poruszać trudnych tematów przy dziecku, by nie łapać natrętnych much i zachowywać się sztucznie. Chodzi o to, by tłumaczyć – dlaczego tak się dzieje. Obserwując dziecko, szybko zorientujemy się, że coś go niepokoi. Możemy wtedy zareagować i na spokojnie opowiedzieć dziecku, dlaczego ta mucha tak nam przeszkadza. Dzieci nie lubią niedopowiedzeń. Wiesz to z pewnością doskonale. Jedno pytanie zadane przez dziecko – pięćdziesiąt jeden niewystarczających odpowiedzi dorosłego. A po co? A na co? A dlaczego? Gdy dziecko odczuwa lęk przed czymś, często nie zadaje pytań dotyczących drażliwego tematu – omija go szerokim łukiem. Piłeczka jest teraz po Twojej stronie. Patrz co się dzieje i reaguj na wszelkie niedomówienia, które mogą przybrać postać lęków. Tłumacz, opowiadaj o tym co może być niezrozumiałe.

Poobserwuj siebie

Jak zachowujesz się w sytuacji, kiedy Twoje dziecko skacze i z przerażeniem krzyczy „mucha, mucha!!!”? Co mówisz? Jak na nie patrzysz?  – Muchy się boisz? No co Ty! A może kurczowo przytulasz dziecko i patrzysz jak mucha odleci daleko i będzie po sprawie? Chronisz? Oceniasz? Krytykujesz? Ignorujesz? Panikujesz? Być może nie potrafisz tego nazwać, jednak jest to niezwykle ważne, bowiem dzieci obserwują nasze reakcje. Niejednokrotnie potrafią to sprytnie wykorzystać, wiedząc, np. że mama zawsze przytuli, gdy dzieje się coś złego. Miłość do dziecka jest cudowna, piękna i niezwykła, ale nie różni się od miłości partnerskiej w aspekcie dawania drugiemu człowiekowi swobody. Do szczęścia jednej i drugiej strony potrzeba odrobiny wolności. Być może jesteś inny i ignorujesz lęki. Bagatelizujesz sprawę, a w dziecku wzbudzasz poczucie „mamie na mnie nie zależy”. Popatrz na siebie jak na kogoś nieznajomego i zastanów się, odpowiadając szczerze na pytania. Jakie postawy wzmacniasz w swoim dziecku, a jakie osłabiasz? To może być sedno sprawy, którego wcześniej nie dostrzegałeś.

Postaw na relacje

Powie Ci to każdy psycholog lub pedagog. Lęki dziecięce bardzo często pojawiają się w sytuacji, kiedy w życiu dziecka brakuje emocji – poczucia bezpieczeństwa, okazywania miłości i akceptacji. Brzmi banalnie, ale w rzeczywistym życiu już takie banalne nie jest. W dzisiejszym świecie pełnym rozwodów, rodzin, gdzie jedno z rodziców pracuje za granicą. W dzisiejszym świecie pełnym pogoni za karierą, urodą, młodością, często brakuje czasu by się przytulić, by dotknąć, by porozmawiać, poczytać wspólnie uczące i wartościowe bajki. Recepta na pozbycie się przez Twoje dziecko lęków powinna być dostępna od ręki. Niestety, nikt jeszcze nie wymyślił niezawodnego panaceum na szczęśliwe i radosne życie rodzinne. O to musimy postarać się osobiście. Jeśli jesteś rodzicem nadopiekuńczym, który wyręcza dziecko we wszystkim, niech nie dziwi Cię fakt, że i w odganianiu od much sprawdzasz się idealnie. Postaw na zdrowe relacje, które pozwolą dziecku poczuć się silnym. Jeśli będziesz traktował je jako bezradne, przelęknione i wiecznie bojące się wszystkiego i wszystkich, tak własnie będzie się czuł. Postaraj się, by w codziennym życiu był czas na małe sukcesy Twojego dziecka, które sprawiają, że uwierzy w siebie i we własne możliwości. Przypomnij mu je wówczas, gdy nadleci ta nieszczęsna mucha. Utwierdź je w przekonaniu, że z tym również sobie poradzi, bo wczoraj wiele mu się udało.

Czytaj

I to niekoniecznie tylko i wyłącznie atlas owadów. Czytaj wszystkie bajki, które kształtują samodzielność, pokazując odwagę i siłę bohaterów. Opowiadaj, rozmawiaj, zadawaj pytania. Wskazuj dziecku mocne strony postaci, zwracaj uwagę na to jak poradzili sobie w trudnych sytuacjach. Kto im pomógł, na kogo mogli liczyć? Podkreślaj, że dziecko może w każdej sytuacji liczyć na Ciebie i Twoją pomoc. Bo jesteś, bo kochasz, bo akceptujesz. Do pracy nad każdym lękiem rodzic może się odpowiednio przygotować. Jeśli chodzi konkretnie o lęki przed muchami, możemy poszukać np. piosenek w których to ona będzie motywem przewodnim lub będzie subtelnym dodatkiem. To tylko i wyłącznie kwestia naszej kreatywności. Ważne by zrobić to w możliwie naturalny sposób i nie powiedzieć dziecku „chodź do mamusi, teraz sobie popracujemy nad Twoim strachem przed muchami”. Można zrobić playlistę kilku piosenek, w których ta oto mucha pojawi się zupełnie spontanicznie.  Jest taka piosenka „Mucha w mucholocie”, gdzie mucha można powiedzieć, zupełnie nie przypomina tej realnej i podróżuje z uśmiechem na ustach – niejakim mucholotem. Często to my rodzice nie potrafimy zachować się w sposób swobodny i w obawie przed reakcją dziecka milczymy, bądź sami nakierowujemy dziecko mówiąc „o mucha, popatrz”. Dajmy dziecku szansę na samodzielność, na zrozumienie, dostrzeżenie. Śpiewajmy z nim razem, tak jak w trakcie innych piosenek. Nie milczmy, nie obserwujmy, nie stwarzajmy wrażenia sztuczności. Dzieci świetnie to dostrzegają. To samo dotyczy kolorowanek. Często rodzice dzieci, które boją się owadów sami omijając problematyczne obrazki, dokonując wyborów za dziecko. Oczywiście, robią to z troski, jednak wyręczając dziecko w podejmowaniu nawet najdrobniejszych decyzji, sprawiamy, że staje się ono mniej odważne. Nie wierzy we własne możliwości i czuje się niedowartościowane. A może warto powiedzieć – Wczoraj tak pięknie pokolorowałeś muchomora, chciałabym zobaczyć jak uda Ci się z tym obrazkiem”. Zamiast – O! Co my tu mamy? Obrazek z muchą, może przejdźmy do biedronki.

Bądź cierpliwy

Postaraj się podjąć walkę z lękami własnego dziecka, ale postaraj się zrobić to metodą małych kroków. Nie wszystko od razu i nie wszystko szybko i do skutku. Na początku pomyśl nad tym co już się zdarzyło. Być może zwrócisz uwagę na coś nowego, czego wcześniej nie udało ci się wychwycić. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że „przecież to tylko dzieci, więc to naturalne, że się boją”. Można założyć, że dzieci same wyrastają z lęków, jednak czy to, daje nam prawo by nic z nimi nie robić?

Każdy wiek ma swoje lęki. Każdy wiek ma swoje prawa. Justek

 

  • http://lepszawersjasamejsiebie.blogspot.com Aga-LepszaWersjaSamejSiebie

    Problemów małych ludzi nie należy bagatelizować. Co niestety notorycznie robią dorośli.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Niestety to prawda:(

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Niesamowita z Ciebie Mama! <3

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Nie wiem czy taka niesamowita, ale bardzo się staram:))

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    No właśnie, chyba najważniejsze, to pamiętać, że problem dziecka jest dla niego PROBLEMEM i tragedią na wagę końca świata. Dla nas to może być mucha czy inny drobiazg, ale dla dziecka jest to coś strasznego. Przytulić, zrozumieć, dać się wypowiedzieć i dopiero wtedy zacząć radzić i próbować zmniejszyć strach. Czasem może i przeczekać. Byle być po stronie dziecka.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Bardzo mądry z Ciebie tata, no i super bloger;)

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        Wiesz, moja kochana pociecha chyba jest trochę innego zdania – nic tylko kary i kary, co ten ojciec wyprawia …

        • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

          Jestem pewna, że kiedyś to doceni:) To, że jesteś surowy i konsekwenty często budzi sprzeciw.Mam jednak wrażenie, że jesteś również ciepły i troskliwy:)

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    JAki mądry test Justku!! :)
    A wiesz że ludzie często z niewiedzy „dokładają do pieca” i z małego lęku powstaje trauma na całe życie..Ja mam fobie pająków od małego ale zaczęło się od tego jak mi wlazł do ucha-brrr…umieram na zawał i uciekam jak widzę nawet malutkiego! :D

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dokładnie..taka jest prawda. Dlatego fajnie byłoby każdemu to uzmysłowić, niestety nie każdy chce słuchać. Ja do dziś dnia boję się rekinów, ale ten lęk chyba sobie sama wkręciłam:) Z tym pająkiem to zupełnie się nie dziwię, sama bym padła na zawał, chociaż chyba bardziej od pająków boję się myszy:)

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        AA!! NIe wierzę!! Ja też boje się rekinów! Naoglądałam się za małego „Szczęki” i teraz nawet w jeziorze mam schizy!! Serio :D

        • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

          Ja mam nawet w basenie:) To dopiero czad!

          • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

            no dobra, wygrałaś! :D

  • http://powolipoprostu.pl Artur

    Pamiętam mój paniczny lek przed deszczem. Każda najmniejsza kropla wywoływała u mnie atak bezgranicznego lęku i poczucie braku ratunku. Deszcz był wszędzie i w moich oczach zabierał mi wszystko… Żadne tłumaczenia nie pomagały. Dopiero dziadek zapytał czego tak naprawdę się boję. Okazało się, że nie bałem się deszczu tylko powodzi. Wytłumaczył mi jak dorosłemu, że powódź nam nie zagraża, ze to niemożliwe w tej części Polski. Podziałało. Pamiętam mój spokój i dlatego teraz nie kpię, nie poniżam, ani nie bagatelizuję strachu naszego synka. To uczucie, które jest poza świadomością i wolą. Tak jak wzrost, rysy twarzy czy pogoda. Mnie, jako ojcu, pozostaje zagwarantować poczucie bezpieczeństwa dziecku, które jest pod moja opieką. Zadbać o czynniki zewnętrzne. W tym o moje samopoczucie i kondycję psychiczną. Tak by nasz synek czuł, że nawet jeżeli się czegoś bardzo boi to jest obok niego ktoś kto boi się zawsze trochę mniej :) Albo w ogóle :D Wspaniały tekst. Dziękuję Ci za możliwość powrotu do tych wspomnień i za chwilkę refleksji :) Pozdrawiam!

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Taki dziadek to Skarb:) Obserwuję, jak wrażliwym i cudownym rodzicem jestes…Wasze dziecko ma niezwykle szczęście:)

  • http://domnaobcasach.com/ Agnieszka Wieczorek

    Każdy człowiek jest inny, każdy ma swoje problemy i niezależnie od wieku nie należy ich bagatelizować. Szczególnie gdy ktoś prosi o pomoc, wsparcie, zrozumienie czy też możliwość rozmowy – wyrzucenia tego z siebie :)

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    Bardzo mądry tekst! Powinien go przeczytać absolutnie każdy rodzic. Dziś w przedszkolu miałam przeprawę z muchą właśnie:) Zerówka krzyczała:
    – O nie, mucha, mucha!
    – Ciekawa jestem czy damy radę jej nie zauważać? – powiedziałam.
    – Ale jak to?
    – Tak, żeby mucha mogła się też dzisiaj pobawić.
    – Mucha przyszła do nas na rytmikę? – tutaj już były uśmieszki.
    – Tak, będzie z nami śpiewać i tańczyć.

    A co do piosenek to jedna z grup przedszkolnych nazywa się „Żabki” i nauczyłam ich takiej piosenki z pokazywaniem, która została ich hymnem i śpiewamy na każdych zajęciach: „Jesteśmy żaby, żaby-żaby, jesteśmy mokre, mokre-mokre, mieszkamy w błocie, ocie-ocie i się chowamy, gdy jest bociek. Jesteśmy żaby, żaby-żaby, jesteśmy mokre, mokre-mokre, zjadamy muchy, muchy-muchy i mamy baaaaardzo duże brzuchy!” Fragment o muchach jest ich ulubionym, więc polecam:)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Twoje reakcje są cudowne;) Chciałabym by wszystkie panie czerpały z Ciebie mądrość i pomysłowość. Szacun!!!

  • http://www.nieidealnaanna.com Nieidealna Anna

    Wow naprawde bardzo przydatny i bardzo dlugi wpis, jednak zlecial ekspresowo. Zgadzam sie, ze czasem postawienie sie w pozycji dziecka otwiera nam oczy, rowniez na strachy :-)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję! Z ust tak wspaniałej mamy to niebywały komplement:)

  • http://krolowa-karo.pl Królowa Karo

    Junior faktycznie miał okres w swoim życiu, że bał się muchy. Wszystkie lęki staramy się przepracować rozmową i je oswajamy. Ale staram się też nie przesadzać w drugą stronę. Strach wynika też z instynktów samozachowawczych i moim zdaniem nie można go całkowicie wygłuszać.

  • http://make-upfullofcolors.blogspot.com/ Chocolade

    Mój królik boi się much, a jest już „duży”, więc dziecku tym bardziej nie powinno być wstyd. I nie chodzi o to, że jestem okropna, bo porównuję dziecko do zwierzęcia, ale po prostu każdy ma prawo mieć swoje lęki :) Sama boję się burzy (gdy jestem na zewnątrz), pająków, pszczół, os, bąków, szerszeni, kleszczy i moskitów, a jednak jakoś żyję i nawet regularnie jeżdżę na rowerze po polach i lasach (wrzeszcząc wniebogłosy, gdy siądzie na mnie robal) ;) Z nieuleczonymi lękami również można żyć :)

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    eh przypomniało mi się jak byłam mała – mama w autobusie wkręciła mnie, że mucha usiadła mi na nosie. Zaczęłam płakać, w sumie drzeć się i trzepać. To był akurat prima aprilis i chciała mi zrobić żart, ale oczywiście jej nie uwierzyłam i dopóki nie udała, że strzepuje tę muchę z mojego nosa histeria trwała w najlepsze :D. Much się już dzisiaj nie boję, ale boję się pająków, tych wielkich komarów i innych dziwnych mniej znanych stworzeń :P

  • http://www.nabujanymfotelu.pl/ Paulina Staniszewska

    To prawda każdy wiek ma swoje lęki i problemy i zawsze są one tak samo ważne. Nie można bagatelizować ich nawet jeśli wydają nam się absurdalne. Dla dziecka to jest mega problem i naszym zadaniem jest pomóc przez niego przejść. Zresztą my dorośli też mamy absurdalne lęki, tylko lepiej się z nimi kryjemy. Ja np. boję się burzy i mimo, że mam 26 lat to nie umiem sobie z tym poradzić. Strasznie mnie irytuje gdy ktoś to wyśmiewa. Lęki dzieci często pochodzą też z zachowania dorosłych, bardzo dobrze, że o tym wspomniałaś bo wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy.

  • http://workitgirl.pl/ Izabela Misztal-workitgirl.pl

    Ja mam 28 lat i boję się latających owadów, jeśli są na przykład w chmarze. Jeden, czy dwa jeszcze nie, ale gdy widzę ich więcej, to mój organizm zaczyna być cały spięty. Nie wiem, myślę, że mam jaką fobię, ale kiedyś i tak było znacznie gorzej.

  • justbasicgirl

    Bardzo fajny i pożyteczny artykuł:) My akurat jesteśmy przed etapem bojaźni, choć córeczka zauważa już obecność owadów i od razu przybiega do mnie, bym „zrobiła z nimi porządek”;) Nie zauważyłam na razie strasznego lęku i też nie staram się go wywołać, choć mucha musi iść „pod papeć”;) W oswojeniu z tymi przekornymi zwierzątkami pomaga nam pies, który lubi polować na muchy, a, że fajtłapa, więc najczęściej mu się nie udaje – Maja ma wtedy ubaw;) Niemniej jednak, gdy zauważę jakieś niepokojące zachowanie, wykorzystam Twoje rady:) Pozdrawiam serdecznie!

  • http://losgrafikos.pl SuspiciousPlum

    Mój mały owadów się nie boi, ale uczulenie na komary ma :/ Gigantyczne bąble mu wyskakują po ugryzieniu. Oj tak, reakcja rodziców na wszelkie zachowania dzieci są bardzo ważne. U mnie mały nie płakał, kiedy np. przewrócił się i lekko zadrapał sobie kolano. Zawsze mu mówiłam, że jest silny i dzielny. Płakał tylko wtedy, kiedy naprawdę coś poważnego sobie zrobił (np. obił kość ogonową – okropieństwo). No cóż, ideałem jednak nie jestem. Czasem mu mówię, że się pieści…. trzeba chyba z tym przystopować ;)

  • http://www.kiedymamaniespi.blogspot.com/ Katarzyna O

    My jeszcze nie przerabialiśmy sprecyzowanego lęku przed jakąś rzeczą, zdarzeniem czy żyjątkami. Kto wie może i my będziemy musili temu sprostać. Niemniej bardzo ważna jest reakcja otoczenia na zachowanie dziecka. Bardzo mądry i ważny tekst!

  • Pingback: Łódź Bloguje i Zanox Fashion Expert Day, czyli podsumowanie miesiąca CZERWIEC - SOCJOPATKA.PL()

  • http://www.lifestylerka.pl/ Lifestylerka

    Kiedy byłam mała moja babcia powiedziała mi, że jak szerszeń ugryzie 3 x to się umiera. Parę dni później śniło mi się, że w naszym warzywniaku gonił mnie paskudny, upierdliwy szerszeń. Już zdążył dziabnąć mnie dwa razy, a ja uciekałam żeby mnie nie dopadł po raz trzeci. Szerszeń był już tuż, tuż kiedy się obudziłam. Uffff. Jakieś dwa tygodnie temu będąc nad morzem, siedząc w pokoju pensjonatu ze znajomymi przy otwartym oknie nagle usłyszałam głośne, basowe, złowrogie bzyczenie. Oczywiście szerszeń jak po byku. Nawet nie wiem kiedy złapałam torebkę i wybiegłam na korytarz. Dopiero tam uświadomiłam sobie co zrobiłam. Oczywiście wszystkim siedzącym w pokoju szczęki opadły. I tak mam od dzieciństwa. Tylko zobaczę szerszenia na horyzoncie, to atak paniki, duszenie się i w nogi. Czasem jak nadchodzi jesień, to autentycznie się cieszę, bo wiem, że to koniec sezonu szerszeniowego. Także zgadzam się, trzeba uważać co się dzieciom mówi i czym się je straszy, bo potem nawet jak się już jest babą przed 40 stką, to te lęki wciąż w człowieku tkwią:).

  • http://agatamusz.com/ Agata Muszyńska

    Ze względu na nazwisko chyba nie powinnam komentować.
    ;)

  • http://www.makehappylife.pl Make Happy Life

    Ale to wszystko świetnie ujęłaś. Dzięki temu na pewno wiele mam inaczej spojrzy na lęki swojego dziecka. To oczywiste, że trzeba przytulić, starać się zrozumieć, jednak czy zawsze tak reagujemy? W przypływie emocji różnie to bywa. Grunt to wspierać swoje dziecko z całych sił.
    Pozdrawiam :)

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Dorośli często bagatelizują problemy swoich dzieci – bo to przecież tylko dzieci, więc co tam one mogą o życiu wiedzieć, jeszcze wszystko przed nimi, w tym tzw. prawdziwe problemy. A kto by się durną muchą przejmował? Dziecko należy traktować z należnym mu szacunkiem i zrozumieniem – to w pierwszej kolejności człowiek.

  • http://bedekims.pl Patrycja | będękimś.pl

    O właśnie. Dla Ciebie to tylko mucha, dla niego coś strasznego. Ja od dawna dzieckiem nie jestem, a do dziś panicznie reaguję na robale. Wszelkie robale. Po prostu mnie telepie, zasłaniam oczy i uciekam. Tak już mam i koniec kropka, zmienić tego nie potrafię. I cieszę się, że moja mama tego nie bagatelizowała i do dziś nie wypomina mi, że zachowuję się jak psychopatka. Każdy może mieć odchyły i każdy jakieś ma, a dla dziecka to jeszcze większy problem, bo każdy maluch widzi w rodzicach bohatera i osobę, która rozwiązuje wszystkie problemy… Więc tym bardziej nie ma co bagatelizować sprawy.

  • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

    Ja się much nie boję ale z dzieciństwa pozostał mi lęk przed innymi owadami latającymi. Co ciekawe nie boję się pająków ale jak do pokoju wpada osa, czy bąk to już nie ma szans na spokojne siedzenie. Robię się mokra od potu i nie uspokoję się dopóki nie jestem pewna, że owad opuścił pomieszczenie.

  • http://witajslonce.pl/ Dotee

    Ojoj, Justek… ja tak nie na temat, ale to dziecko, o którym mowa we wpisie, chyba by oszalało, gdyby znalazło się tu, gdzie ja teraz jestem. Pozdrawiam Cię z krainy plagi much, gdzie przed snem trzeba wybić codziennie dwadzieścia much, a jak chwilę siedzisz bez ruchu to obsiadają cię ich setki, łażą i smyrają. Wzbijają się w powietrze chmarami. Działka na wsi i łono natury rządzą się swoimi prawami, ale teraz to już przesadziły :D

  • http://www.milkii.pl milkii.pl

    Każdy lęk i problem dziecka powinniśmy traktować poważnie. Wysmiewanie lub bagatelizowanie uderza w jego poczucie wartości i bezpieczeństwa.
    Może i dzieci same wyrastają z lęków, ale. .. kto jest w stanie czekać i patrzeć na to jak każdego dnia dziecko przeżywa koszmar?
    Ja przez pół roku tlumaczylam, że buka nie istnieje. Dopiero haslo:
    -zosiu, nie musisz bać się buki bo masz w domu kogoś gorszego niż buka. Kogoś przed kim buka ucieka skąd przyszła.
    -wiem mamo, że mam ciebie.😂 podzialalo.

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    U nas to odwrotny problem, że syn zaczyna mnie straszyć robakami ;)

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram