Looking for Something?

Jak nauczyć się pomagać innym ?

Author:
jak-pomagac-bezdomnym

Poniedziałek, piękny słoneczny dzień. Wracając z zakupów spotykam na parkingu bezdomnego, który prosi o coś do jedzenia.  Podobne sytuacje pojawiają się w moim życiu cyklicznie, są powtarzalne i nie ukrywam, że w tej dziedzinie zjawisko deja vu nie jest mi obce. Jednym razem jest to błaganie o jedzenie by przetrwać, innym – odważna i konkretna  prośba o 2 złote na piwo. Bywa, że wołanie o pomoc wyrażone jest wyłącznie spojrzeniem, gestem, płynącą po policzku łzą.

Wtorek, ruchliwa ulica, godziny popołudniowe. Nagle moim oczom ukazuje się postać człowieka wychylająca się za krzaków. Po bliższej obserwacji dostrzegam tylko nogi, ułożone w poprzek chodnika. Zatrzymuję mój bolid i z impetem ruszam sprawdzić co się stało. Okazuje się, że jest to osiedlowy „znajomy” alkoholik który uciął sobie drzemkę akurat w tym miejscu. Jestem spokojna, gdyż słyszę głośne chrapanie,  a na ustach rozpoznaję grymas uśmiechu, czuję wyraźną woń alkoholową. Jestem spokojna i pewna, że to nie zawał. Zawiadamiam rodzinę. Obserwuję reakcję innych kierowców i jestem przerażona. Nie zatrzymał się nikt inny. Szczerze do tej pory nie potrafię w to uwierzyć, że to autentyczne wydarzenie które miało miejsce w lipcu tego roku.

Sobota, godzina 17. Wracam z apteki, skręcam w jedną z osiedlowych ulic. Na chodniku dostrzegam mężczyznę, w wieku około 70 lat, który leży bezwładnie na wózku wypełnionym puszkami i solidną warstwą złomu. Niezwłocznie podbiegam, próbuję podnieść pana, niestety nie potrafię zrobić tego samodzielnie, jest zbyt ciężki. Wyczuwam tętno, pan oddycha. Nie czuję zapachu alkoholu, chociaż takie podejrzenie przychodzi mi do głowy. Obawiam się o jego życie i zdrowie. Dzwonię pod alarmowy numer 112, zgłaszam sytuację. Z kilkunastu przechodzących obok osób otrzymuję wsparcie od jednego młodego człowieka. Wspólnie udaje Nam się podnieść przytomnego już pana. Okazuje się, że faktycznie jest pod wpływem alkoholu. Chcę mi się krzyczeć z bezsilności. Nie rozumiem tego świata. Jak można nie reagować, jak można być tak obojętnym na cierpienie drugiego człowieka?

Dlaczego ja?

Kiedyś usłyszałam od bliskiej osoby następujące słowa. -Justek Ty to przyciągasz ludzi z problemami. Jeśli na ulicy pojawia się bezdomny i Ty, jest więcej niż pewne, że to do Ciebie podejdzie. Oni chyba wyczuwają, że Ty jesteś dobrym człowiekiem.

To nie jest tak, że to tylko mnie przytrafią się takie sytuacje. One są częścią naszej rzeczywistością, która bezczelnie Nas otacza. Nie pyta o zgodę, po prostu jest, była i zawsze będzie. Ludzie od zawsze potrzebowali pomocy, ludzie od zawsze mieli problemy, byli samotni, uzależnieni, bezdomni. Niestety nie tylko świat się zmienia, zmienia się również poziom Naszej znieczulicy i reagowania na potrzeby innych. Nas po prostu coraz częściej interesuje najbliższy krąg i własne podwórko. Egoizm społeczny to kolejna choroba cywilizacyjna, która odziera Nas z empatii i współczucia. Stajemy się twardzi, często bezduszni w myśl zasady, że każdy jest kowalem własnego losu. Każdy ma to na co zasłużył. Masz wielkie szczęście, jeśli Twoja „kuźnia” pracuje na wysokich obrotach i nie musisz prosić o pomoc. Jesteś bezpieczny. Ja też nie muszę. Życie jest jednak przewrotne, a gwarancja i monopol na zdrowie i szczęście nie istnieje. Nauczyłam się pomagać innym w bardzo prosty sposób i wcale nie chodzi o to, że potrzebujący wyczuwają we mnie dobrego człowieka. Niby jak? Być może nie wyglądam na złośliwą heterę, którą należy omijać szerokim łukiem, ale z pewnością do wizerunku królowej lokalnych wolontariuszy wiele mi brakuje. Oni mnie nie znają. By pomagać innym robię tylko jedno – nie udaję, że ich nie widzę.

Szybki test

Usiądź sobie w wygodnym, dyskretnym miejscu i poobserwuj świat z ukrycia. Zobacz jak inne osoby reagują na prośby pomocy, błagania o kawałek chleba lub dwa złote na wino. Większość osób nie reaguje słownie, lecz spuszcza wzrok, przyśpieszając tempo z kroku spacerowego w galop uliczny. Udając, że nic nie widzi i nic nie słyszy. Wyrzuty sumienia są wtedy mniejsze. Przecież nie odmówił bliźniemu pomocy, a za głuchotę i ślepotę spowiadać się nie trzeba. Każdy ma prawo reagować zgodnie z własnym sumieniem, ale jeśli nic nie robimy, nie mamy również prawa oczekiwać przychylności i zainteresowania innych. Każdy kto spuszcza wzrok bierze odpowiedzialność i ryzykuje, że los się zemści.

Nie zgadzam się

Pamiętam jak pewnego dnia jeden ze znanych i uznanych blogerów opublikował zdjęcie faceta leżącego w krzakach. Skomentował je szyderczo, naśmiewając się z jakości i efektu libacji. Nie sprawdził, nie zainteresował się człowiekiem. On tylko przechodził, on tylko się domyślił, że to pijak i nierób. Nie zainteresował się drugim człowiekiem, a co dziwne tą postawą wzbudził poruszenie fanów, zwiększających ruch na blogu. Śmiechom i drwinom nie było końca. Pijaczek w krzakach, plama na spodniach, spekulacje, oszczerstwa. Scenariusz upodlenia gotowy. Nie ukrywam, przestraszyłam się tego świata. Oceniamy tych, którzy nie mają jak się bronić. Rozliczamy innych z grzechów, nie wiedząc czego one dotyczą. Mnie nie rozśmieszysz  drwiąc z nieszczęścia innych i co najlepsze jestem z tego dumna.

Make me smile?

Nie zawsze jestem Justekmakemesmile. Czasami mam ochotę wykrzyczeć światu by zerwał ze wszechobecnymi stereotypami. Mam wrażenie, że wielu osobom jest łatwiej traktować każdego śpiącego na ławce jak pijaka, a proszącego o pieniądze jak wyłudzacza, nieroba i oszusta. Wyimaginowany strach jest mniej bolesny jak przyznanie się do tchórzostwa. Zdaję sobie sprawę, że ignorancja wielu osób podyktowana jest prawdziwym strachem, być może przeszłością i nieprzyjemnymi doświadczeniami. Znam to uczucie. Jednak są sytuacje w których strach nie może być usprawiedliwieniem bezczynności, pomoc możesz wezwać zawsze, bez względu na poziom przerażenia. A prawda jest jedna, okazując zainteresowane możesz uratować komuś życie. I to nie są puste słowa, to niezaprzeczalny fakt.

Jeśli chcesz pomagać innym, nie opuszczaj wzroku gdy przeczuwasz problemy. Inni również będą udawali, że nie widzą Twego krzyku, akurat wtedy kiedy będziesz potrzebował pomocy. Justek

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    Mnie też przeraża czasem poziom naszej empatii, a raczej jej brak… Kilkukrotnie byłam, jak Ty, jedyną osobą, która zereagowała. Raz, gdy facet leżał na środku trawnika, muszę przyznać, że trochę się bałam podchodzić do niego sama wieczorem, ale nie mogłabym spać spokojnie, gdybym nie sprawdziła czy nic mu nie jest… Co ciekawe gdy zaczęłam iść w jego kienurku facet, który minął go przed sekundą również się zreflektował i wrócił go podnieść. Innym razem wezwaliśmy z mężem karetkę po tym jak kompletnie pijany człowiek z hukiem uderzył głową o chodnik. Niestety nie chciał wsiąść do karetki, a sanitariusze powiedzieli nam, że siłą nie mogą go zabrać :( Mam jednak jedną zasadę – nigdy nie daję pieniędzy, poza oficjalnymi zbiórkami. Jeśli ktoś jest głodny, z przyjemnością kupię mu coś do jedzenia, ale gotówki nie dam, zbyt wielu jest niestety oszustów, którzy wcale nie są potrzebujący.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Jak dobrze, że jesteś dobrym człowiekiem…Dawanie pieniędzy to kontrowersyjny temat, szczerze powiem, że zdarza mi się poratować innych groszem. Zdaję sobie sprawę, że niejednokrotnie nie będą one właściwie wykorzystane, ale mam wrażenie, że to mniejsze zło. Czasami te przysłowiowa złotówka może uratować kogoś w danej sytuacji….ale to prawda oszustów jest coraz więcej i trzeba faktycznie uważać.

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Justek, z Ciebie jest taka dobra osóbka, że aż serce rośnie jak się to czyta! :) Oby było na świecie więcej takich bezinteresownych i pomocnych ludzi! <3

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję z całego serca za takie piękne słowa;)

  • http://www.naturalniepiekna.info/ Marzena T

    Masz bardzo dobre serducho ! To naprawdę rzadko teraz jest spotykane. Mam nadzieję, że nie jednej osobie czytającego tego posta zmieni się myślenie. ,,Niestety” należę do grona takich osób jak Ty, nie umiem przejść obojętnie obok kogoś potrzebującego pomocy, mimo że człowiek ma dobre chęci nie każdy potrafi to docenić. Raz musiałam sobie sama radzić z gościem który upił się i upadł na drogę gdzie nie było żadnej latarni, założę się ze gdyby nie ja ktoś by go przejechał. Na szczęście jakoś był pół przytomny i wspólnie pomogłam mu wstać. A potem no.. nie wiem jak mogłabym tak spokojna opatrzyłam mu głowę. Wszędzie pełno krwi a ja narażałam siebie na nie wiadomo co. Wzywam pogotowie i oczywiście mi się oberwało, gościu zamiast podziękować wyzwał mnie od najgorszych… Nie zapomnę tego nigdy. Sąsiadowi też nie raz pomagałam bo lubi sobie popić. Naprawdę nie rozumiem dzisiejszego społeczeństwa, żeby nawet nie podejść i nie sprawdzić czy ktoś oddycha ? Mój kolega jednej Pani uratował dosłownie życie, leżała na ziemi doznała wstrząsu przy cukrzycy i fakt faktem przy tym może oddech być alkoholowy. Gdyby nie jego przytomność i wiedza ( pobiegł do sklepu po batonika) kobitki by pewnie nie było na świecie. Takich tego typu sytuacji jest bez liku… tak naprawdę nie wiadomo czy coś nie stanie się nam kiedyś, wtedy warto mieć nadzieję że za pomoc innym znajdzie się ktoś kto nam pomoże.
    Warto dodać, że zwłaszcza te osoby które uważają się za ,,chrześcijan” przykładowych ,,katolików” cierpią na największą znieczulicę…

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Cieszę się, że jesteś kolejną osobą z dobrym serduchem:) Twoja przygoda pokazuje jak często pomaganie jest trudne i wymaga odwagi…Oby takich osób było jak najwięcej, świat byłby lepszy.

  • http://4razym.blogspot.com 4 razy”M”

    Jestem pod wrażeniem. Ja pomimo dużej wrażliwości i poczucia niesprawiedliwości świata chyba nie znalazłabym tyle siły w sobie by pomóc każdemu kto tej pomocy potrzebuje. I wbrew pozorom staram się pomóc każdemu ale właśnie Ci leżący na ulicy mnie przerażają i chyba nie potrafiłabym do nich podejść. Wstydzę się tego ale strach jest silniejszy od rozsądku.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Masz pełne prawo by czuć strach, rozumiem to i to nie jest powód do wstydu. Zawsze można wykonać telefon, poprosić kogoś innego i wsparcie…to już jest pomoc:)

  • http://fragmentator.pl/ Iza

    Ja podobno bywam naiwna i daję się naciągać, ale przecież nie mam radaru w głowie i nie wiem czy ktoś udaje, ale nie będę ryzykowała, że odmówiłam pomocy lub nie zareagowałam. Kiedyś jechałam do kościoła, sama z młodszym synem. Padało, byłam już spóźniona. W pewnym miejscu na drodze zrobił się korek, denerwowałam się co tam się dzieje. Okazało się, że starszy pan zatrzymywał samochody. Byłam jedyną osobą, która opuściła szybę i zapytała o co chodzi. Wpuściłam tego pana do samochodu, ledwo mówił po niemiecku (nie był Szwajcarem), woziłam go pod wskazane adresy (niektóre były podejrzanymi lokalizacjami) i modliłam się w duchu, aby to nie był jakiś podstęp i np. w jakimś zaułku napadną nas wspólnicy. Ale ten pan płakał, coś tam mamrotał, próbował dzwonić gdzieś ze swojej komórki, padało, pan był o lasce – nie mogłam go gdzieś w polu wystawić i odjechać. W końcu zabrałam go ze sobą, na spokojnie zadzwoniliśmy pod numer, który próbował wykręcać i po jakimś czasie odebrała go rodzina. Strasznie się bałam jeżdżąc z nim po okolicy, myślałam, że jestem nierozważna, bo przecież miałam dziecko w samochodzie. I wszyscy moi znajomi stukali się w głowę, że tylko ja potrafię się pakować w takie historie. Obiecuję sobie, że będę bardziej podejrzliwa i rozważna, ale chyba jestem zbyt emocjonalna aby udawać, że nie widzę, nie interesuje mnie, może ktoś inny coś zrobi. Ale wiem, że trzeba uważać, bo jednak różnie może być, nawet gdy kierują nami jak najlepsze intencje. Szkoda, bo myślę, że wielu ludzi powstrzymuje strach, a nie bezduszność, chociaż zgadzam się z tym, że to tego ostatniego przybywa w dzisiejszym świecie. To wielka próba dla nas ludzi. Najgorsze, że sami gotujemy sobie taki los. :(

  • http://www.pracowniakobiecosci.com.pl Monika Wyderka-Chodak

    Znieczulica jest dzisiaj obecna na każdym kroku. Straszne, ale prawdziwe. Ja nigdy nie przechodzę obok potrzebującego, nawet jak wypił za dużo. Będąc w 8 miesiącu ciąży jako jedyna podeszłam do zakrwawionego Pana leżącego na przystanku. Zadzwoniłam na 112 i wykonywałam polecenia ratownika. Na szczęście nic się poważnego nie stało. Pan po pracy uczcił imieniny z kolegami i trochę przesadził. Przewrócił się i poturbował. Gdy próbowałam go ocucić dopiero po jakimś czasie jakiś Pan się zatrzymał i pomógł mi. Tragedia.

  • http://antykobieta.wordpress.com/ antykobieta

    Ja jestem ogólnie pozbawioną empatii egoistką, przeszytą znieczulicą, jedną z rych o których piszesz, nienawidzę siebie za to, staram się z tym walczyć, staram się przełamywać, ale no kurde, nie idzie mi. Ogólnie mam problem z zapytaniem się o godzinę obcego człowieka, ogólnie podejściem samemu do kogoś z kim nie rozmawiałam nigdy, nie wiem czemu i tak samo mam z osobą, która jest nieprzytomna. Będę stać godzinę i zaciskać zęby i chcieć podejść i martwić się, ale z drugiej strony coś mnie paraliżuję i nie potrafię :(. Wiem, głupie tłumaczenie się, mam nadzieję, że coś mi się z tym uda zrobić, bo zawsze mam o siebie o to pretensje :(. Ale dobrze, że piszesz o takich rzeczach, ktoś musi nam się dobrać do tyłka od czasu do czasu. Pozdrawiam :).

  • http://domnaobcasach.com/ Agnieszka Wieczorek

    Mnie też czasem przeraża to co dzieje się obecnie na świecie. Przyznam szczerze, że u mnie w mieście i tak jakoś ludzie podchodzą do siebie z większą życzliwością, bo jak faktycznie ktoś gdzieś leży to zawsze jednak jakiś człowiek podejdzie. Ja staram się pomagać na ile mogę, szczególnie właśnie gdy widzę leżącego człowieka na chodniku czy przystanku, sprawdzenie co mu jest nie boli, a można komuś życie uratować. Przyznam jednak, że pieniądze daje bardzo rzadko, wolę kupić komuś coś do jedzenia, chyba że ktoś mówi szczerze, że potrzebuje 2zł na piwo, wtedy za szczerość proszę bardzo :)
    Mój tato ma podobne szczęście do Ciebie. Ciągle przyciąga ludzi w potrzebie. Ja nigdy nie spotkałam się z jakimś człowiekiem, którego życiu by coś zagrażało, a on uratował już 4 osoby. Dwóch kolegów z pracy, którzy w pracy dostali zawału i jednego, który ma cukrzycę i na upale zaczął odpływać. Czwarta osoba, koleś młody szedł chodnikiem, mój tato jechał do pracy, a koleś mu z chodnika przed auto spadł, tato zahamował, wyleciał z auta, okazało się, że chłopaczek miał atak epilepsji. Maskara, ale powiem Ci, że dobro wraca, bo mojemu tacie też kolega z pracy życie uratował :)

  • http://krolowa-karo.blogspot.com/ Królowa Karo

    Mieszkam w takiej okolicy, gdzie dużo jest mieszkań socjalnych i często zdarzają się prośby o zakup jedzenia. Czasami są szczere, ale czasami ktoś prosi, licząc, że dasz kasę i się oddalisz. Jak proponujesz, że pójdziesz do sklepu i kupisz, co dusza zapragnie, to już nagle okazuje się, że delikwent coś sobie przypomniał i musi iść. Smutne to jest.

  • Ewa

    Sporo myśli biega mi po głowie po przeczytaniu tego wpisu. Mam znajomą, kobietę w średnim wieku, cierpiącą na wiele różnych schorzeń. Któregoś razu, idąc ulicą, doznała tak silnego skurczu nogi, że po prostu upadła – na chodniku, przy ruchliwej ulicy. Nikt nize zainteresował się, dlaczego ona siedzi na chodinku. Jedna babciusia to nawet obezwała ją od pijaczek. Zastanawiałam się dlaczego tak się stało? Ano wydaje mi się, że ludzie za bardzo przyzwyczaili się do widoku mocno upojonych alkoholem ludzi leżących pod ławką, na trawniku, w krzaku. I teraz każda osoba nie będąca w pozycji pionowej to od razu pijak, łajza najgorsza i skoro sam się uchlał to niech teraz leży. Poza tym chyba zbyt mocno zaczeliśmy wierzyć w to, że jeśli ktoś jest pijakiem, bezdomnym to sam sobie na to zasłużył i niech teraz ponosi konsekwencje swoich życiowych decyzji. Poza tym coraz mniej ludzi pomaga komuś, kto prosi o 2 zł – nie ważne na co. I powiem Ci, że wcale się nie dziwię. W moim mieście sporo jest Romów, Czeczenów itp. Praktycznie przy każdym cmentarzu, przy większych kościołach czy na ruchliwszych ulicach widać żebraków – a to matki z dziećmi na rękach, a to młodych mężczyzn zbierających rzekomo na operację dla matki i ojca. Wzruszające to i napewno wiele osób wrzuci grosik do kubeczka. Ja nie wrzucam. Dlaczego? Bo za tymi biednymi żebrakami stoi zawsze jakiś boss. Sama widziałam jak do takiej żebrzącej matki z dzieckiem podszedł napasiony facet, elegancko ubrany, z sygnetami na palcach, zabrał jej kasę, pogadali po swojemu i ona dalej została na ulicy a on poszedł pewnie do swojego kolejnego „pracownika” zebrać dzienny utarg. Poza tym nie daję pieniędzy na wino. Alkohol w rękach nieodpowiednich ludzi to jak powoli uśmiercająca broń a ja nie chcę przykładać ręki do pijaństwa.

  • http://mavelo.pl/ weronika | mavelo

    Też mam w zwyczaju rozglądać się i obserwować świat i ludzi. Najbardziej rozczulają mnie starowinki, które po śmietnikach wygrzebują butelki i puszki (tak nie powinno być, ludzie powinni mieć godną starość :(). Co do osób, które się stoczyły z powodu uzależnienia mam czasami mieszane uczucia. Ale bardziej chodzi mi tu o tych awanturników i rozrabiaków. Wiem jednak, że za każdym człowiekiem stoi jakaś historia, może smutna, może ciężkie dzieciństwo, może złamane serce, a może ciężka choroba. Ciężko się później wyrwać ze szponów nałogu i bardzo tym ludziom współczuję.
    Sama też kiedyś pomagałam Panu, który leżał na środku wielkiego węzła komunikacyjnego. Nikt mu nie pomógł, dopiero jak podeszłam przyszedł jeszcze chłopak do pomocy. Ludzie się wstydzą, boją, nie wiem co. Wolą nie widzieć.
    Masz dobre serducho i bardzo fajnie, że napisałaś o tak ważnej kwestii <3

  • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

    Ja muszę się przyznać, że mam z tym problem… to znaczy z reagowaniem. Wiele razy zareagowałam i zostałam źle potraktowana, bo okazało się, że ktoś nie życzył sobie mojej pomocy. Czasem po prostu jestem ślepa, czasem naprawdę realnie nie widzę, jestem nieuważna na takie elementy rzeczywistości i to mi przeszkadza. Mam koleżankę, która zawsze zauważy, zawsze zareaguje, a ja czasem w jej towarzystwie nie wiem na co zareaguje. Oczywiście z tą reakcją mówię o ludziach pijanych, którym również może się coś stać. Z reguły gdy widzę takie „ciało” podchodzę po cichu i obserwuję, gdy widzę oddech, bardzo często zmoczone spodnie ale nic mnie nie niepokoi to nie reaguję, nie pytam, odchodzę. Wypadki, lawiny, huragany to spinam dupę tak, że mogłabym pewnie wyciągać ludzi z płonącego budynku. Ciągle jednak mam problem z tym, że mam wrażenie, że czasem jestem zbyt obojętna.

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Przykre jest straszliwie to, że tyle znieczulicy jest dzisiaj na świecie. I naprawdę chce mi się czasem płakać, gdy widzę, do jakiego stopnia można być obojętnym na krzywdę drugiego człowieka. Dla mnie nie do pomyślenia jest to, by przejść obojętnie obok osoby leżącej na chodniku – niewazne czy jest pod wpływem alkoholu, czy nie. To jest człowiek, a nie jakiś śmieć. Każdy z nas może się w takiej sytuacji znaleźć. Nigdy nie wiemy, co sprawiło, że danej osobie tak właśnie życie sie poukładało.

  • http://babskiepisanie.blogspot.com Joanna eR – Babskie pisanie

    Mnie do granic możliwości wpienia podejście „pijak, nierób, śmieć – oby zdechł”. To szufladkowanie ludzi. Nie ważne dlaczego znaleźli się na ulicy, dlaczego piją. Ważne, że to robią i istnieją. Krytyka i opluwanie, bo pijaczki, bo śmierdzą. I oczywiście nikt nie jest w stanie podać ręki czy zareagować gdy widzi takiego śpiącego na trawniku. Bo po co, prawda? Niech zdechnie.
    Z takimi reakcjami się najczęściej spotykam i mnie krew zalewa.

  • http://misiowelove.pl Kasia misiowelove.pl

    Widzę, że nie tylko ja zatrzymuję się gdy widzę, gdy ktoś leży… Ostatnio właśnie spotkałam starszą panią, która leżała na ławce pod wiatą przystankową i wyraźnie wyglądała na potrzebującą pomocy. Podeszłam i poczułam woń alkoholową – a pani wyciągnęła od razu rękę po jakieś drobne. Teraz w sumie wiem, czemu nikt z osób na przystanku nie zwrócił na nią uwagi gdy przechodziłam. Choć ja tam wolę zerknąć, bo taka ludzka znieczulica mnie strasznie denerwuje.

  • http://losgrafikos.pl SuspiciousPlum

    Mi jest strasznie szkoda osób, które rozdają ulotki. No kurde nie wiem czemu, ale głupio mi jest i zawsze tą ulotkę wezmę. A wielu ludzi przechodzi obok i tak jak mówisz, spuszczają wzrok, udają, że nie widzę. Przecież to jest praca tych ludzi, oni w ten sposób zarabiają. Dlaczego nie można im pomóc? Co nam szkodzi wziąć ten papierek? Czy przez to świat nam się zawali? Jeden papierek więcej dla nas, a dla niektórych znaczy tak wiele…

  • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

    Justyna madry post, rodzina mojego meza, emigranci polityczni, przez dlugie lata miala problem ze zwiazaniem konca z koncem, dlatego teraz moj maz po prostu nie potrafi odmowic, gdy wraca z pelna siatka zakupow i ktos zebrzacy podchodzi do niego po prosbie (we Francji takich sytyacji jest duzo wiecej). Zycie nauczylo go ze raz woz, raz przewoz, tylko nigdy nie wiemy kiedy. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • http://mrslifestyle.pl/ Mrslifestyle.pl

    Ja sobie tak myślę, że to niekoniecznie jest strach a stereotyp, który przylgnął do osób bezdomnych. Kiedyś słuchałam jakiegoś wywiadu, gdzie znane osoby mówiły, że nie chcą, aby tacy ludzie pili za ich kasę. Pamiętam jak byłam mała, często pukała do nas jedna pani, która zbierała pieniądze na jedzenie, jednego razu moi rodzice dali jej całą siatę jedzenia. Wychodząc z klatki wywaliła jej zawartość do kosza, przyznam że to poruszyło moich rodziców i mnie, byłam po prostu zła. Dzisiaj nie mam problemu dorzucić się komuś do wina czy piwa, ale niech będzie ze mną uczciwy. Na wrocławskim rynku nie brakuje cyganek, które przechadzają się latem przez ogródki piwne, są bardzo natarczywe w swych prośbach o kasę. Wiele razy byłam świadkiem, kiedy pojawiały się wyzwiska z ich strony. To jest druga strona medalu i ludzie znieczulają się, jestem w stanie zrozumieć to zjawisko. Natomiast jeszcze nie spotkałam się ze znieczulicą, kiedy ktoś zasłabł w sklepie, czy na przystanku i nikt do takiej osoby nie podszedł. Rzeczywistość może przytłoczyć, trzeba to przyznać. Smutne.

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    Przyznaję, że już tyle razy się nacięłam, że moje serce do pomocy zmalało, ale wciąż staram się mieć otwarte oczy i uszy. Dziś chyba już po raz tysięczny w moim życiu, zostałam poproszona o kilka złotych na jedzenie. „Na jedzenie” pomyślałam… tyle razy już to słyszałam, tyle razy zamiast jedzenia, za pieniądze, które przekazałam, kupiono kolejne puszki piwa, że w pewnym momencie zaczęłam oferować po prostu kupno czegoś do zjedzenia – z reguły zachowywałam wtedy swoje środki, bo obrzucano mnie ku*wami. Jednak sytuacja z dzisiaj była o tyle inna, że gość był niewiele starszy ode mnie, schludny, nienachalny, nie śmierdziało od niego alkoholem – wiedziałam jednak, że w portfelu mam wyłącznie 50 zł i żadnych drobnych, ale że był to dworzec i w pobliżu mały bar, zapytałam go, czy można tam płacić kartą, bo nie mam drobnych, ale mogę mu kupić porcję pierogów. Od razu się zgodził, przy kasie zamówił dokładnie tę jedną rzecz, podziękował i nie chciał już niczego więcej. Czekając na swój autobus, widziałam, jak po zjedzeniu wychodzi i opuszcza dworzec, nie prosząc nikogo po drodze o nic więcej. Odetchnęłam, bo… chyba potrzebowałam dowodu na to, że dobre uczynki mogą pozostać takimi do samego końca, a nie wyłącznie naszą intencją.
    Bardzo mądry tekst Justynko.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Twoje doświadczenie pokazuje jak warto starać się być dobrym i dostrzegać potrzeby innych. Twoje słowa pokazują, że czasami warto wyzbyć się złych doświadczeń, zapomnieć o nich i starać się wyciągnąć dłoń do potrzebujących. Bardzo Ci dziękuję.

  • Brzeski

    Zgadzam sie z Toba, Justynko w 100 %.
    Nalezy pomagac, ale zawsze w miare swoich wlasnych mozliwosci
    i rozsadnie i uwaznie, bo gdy bedziemy za bardzo pomagac innym, to przyzwyczaiwszy ich do pomocy, nie bede robili nic, tylko oczekiwali pomocy ze zewnatrz.
    Wstrzasnieta jestem widokiem, kiedy matka wystawia swoje malusienkie dzieciatko rozebrane zima na ulicy, aby dostac troche pieniedzy…bylam tego swiadkiem w Lodzi na Piotrkowskiej…

    Wstrzasnieta jestem zachowaniem ciezarnej cyganki, ktora wchodzi do mnie do sklepiku i prosi o chleb i na bilet autobusowy, wiec daje jej 10,00 €, po czym wychodzi zadowolona… patrze dokad idzie…wsiada do pieknego najnowszej marki Mercedesa, prawdopodobnie do meza…

    Jednak nie zawsze tak bywa. Sa sytuacje, kiedy nalezy pomoc i zawsze kiedy lezy na ulicy czlowiek, reaguje, obojetnie, czy pijany, czy trzezwy.

    Kiedys przed 3 laty otwarto u nas Eskslusywny Dom Starosci w pieknym Hotelu, w ktorym kazdy pokoj byl pieknie i w innym stylu urzadzony. Kazdy mogl je ogladac. Z ciekawosci poszlismy z mezem je obejrzec. Przy samym wejsciu tuz przy drzwiach lezal nieprzytomny czlowiek, maz zaczal badac tetno, ja polecialam do recepcji zadzwonic na pogotowie (jak na zlosc nie mialam komorki). W recepcji mi odmowili, pobieglam na przeciwko do ekslusywnej restauracji , to samo…NIKOGO to nie interesowalo, ze lezy czlowiek na zimnej ziemii poznym wieczorem listopadowego zimnego dnia… Dopiero pewien czlowiek idacy z pieskiem pomogl nam dodzwonic sie na pogotowwie i policje, nie wyczuwalismy juz tetna… kiedy przyjechali czlowiek juz nie zyl. Policja znala go, czesto znajowala go na ulicy w takim stanie. W plecaku znalezio u niego kilka butelek piwa, male buteleczki wodki ….

    Pil, nie dbal o zycie, nie umial sobie poradzic, z problemami, ktore go dopadly. Ucieczka w alkohol pomogala mu zapomniec o tych sprawach… iinni natomiast uciekaja w narkotyki, a jeszcze inni w seks, prace…

    A my? Czy my jestesmy na tyle SILNI, aby ” udzwignac innych „. Wydaje mi sie, ze TAK. Wydaje mi sie, ze wszyscy SILNI sa odpowidziali za SLABYCH…bo nigdy nie wiadomo, po ktorej stronie sie znajdziemy, dlatego nalezy POMAGAC !!

    Uwaga, chocby mala chwila uwagi, krotka rozmowa, mile spojrzenie, dobre slowo czasem moga zdzialac CUDA i nic nas nie kosztuja, a tak wiele moga zmienic w zyciu innych, potrzebujacyh nas ludzi…

    Dobrych i cieplych uczuc nie sposob roztrwonic i nawet jak zostana niekiedy odrzucone, zawsze rozgrzeja nas samych!!

    Bardzo ciekawy wpis !! Pozdrawiam Cie cieplo i zycze milego weekendu, Justynko!!

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Piękne słowa, bardzo dziękuję, że poświęciła Pani czas i podzieliła się z Nami swoimi doświadczeniami…To wszystko napawa mnie optymizmem, na świecie są jeszcze dobrzy ludzie.

      • Brzeski

        Z przyjemnoscia podzielilam sie moim zdaniem na ten bardzo ciekawy temat, ktory dobrze, ze poruszylas, droga Justyno:)

        Pozdrawiam cieplo:)

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Wiesz co jest piękne i wyjątkowe w Twoich tekstach? Spójrz na komentarze pod nimi – na ich długość i zawartość. Nie piszesz i nie narzucasz swojego punktu widzenia, ale sprawiasz, że ludzie się otwierają i chcą też podzielić się z Tobą i innymi swoimi historiami. Mi też się w głowie ułożyła cała lista wydarzeń, ale są tak podobne do Twoich doświadczeń, jak i osób komentujących przede mną, że zostawię opowieści na inne okazje. Warto za to brać udział w szkoleniach, uczyć się pierwszej pomocy, żeby w chwili próby mieć po co sięgnąć. Może wiele z liceum nie wyniosłem, ale bardzo mocno pamiętam słowa naszego profesora od PO, byłego desantowca zresztą, podczas zajęć z pierwszej pomocy: „Ja bym na waszym miejscu się uczył pierwszej pomocy teraz, żebyście kiedyś nie żałowali, że dziś nie uważaliście na zajęciach”. Na każdym możliwym szkoleniu przełamuję wstyd i idę ćwiczyć. A chyba najmocniej przeżyłem naukę na dziecięcym fantomie, bo w domu miałem niewiele większego ananasa…

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję, nawet nie wiesz jak się cieszę, że tak myślisz. Twoja opinia jest dla mnie niebywale cena…

  • http://narwany.blogspot.com/ Narwany

    Zdecydowanie mamy problem z pomaganiem innym głównie dlatego, że nam się to nie opłaca. No, bo co mi przyjdzie z tego, ze dam bułkę głodnemy bezdomnemu, który koniecznie prosi o dwa złote. Kiedyś spotkałem się z sytuacją, gdzie jakiś uliczny podróżnik poprosił moją mamę o 2 złote. Ona się nie zgodziła, ale powiedziała, że może dać mu właśnie kupiony chleb. Oburzył się i poszedł sobie wyzywając coś wtedy pod nosem. I my często ludzi naprawdę biednych postrzegamy właśnie w ten sposób. No, bo jak właściwie odróżnić biedaka od pijaka? Tym bardziej jeżeli chcesz pomóc a jeszcze za to Ci się obrywa. Oczywiscie piszę o skrajnych przypadkach, bo są też ludzie, którzy za tą bułkę za 60 groszy będą Cię chwalić pod niebiosa. Tylko jak właściwie tych dwóch biedaków odróżnić?

  • Pingback: 12 sprawdzonych sposobów na jesienną chandrę. LINKOWE PARTY plus linki tygodnia. - VADEMECUM BLOGERA()

  • http://www.womanatwindow.com/ Dagmara Piekutowska

    Niestety nauczyliśmy się ignorować problemy, która napotykamy na ulicy. Wyłączamy empatię, uogólniamy, rezygnujemy z przyjmowania perspektywy. Często nie wiedząc, że ktoś rzeczywiście potrzebuje naszej pomocy. Nie daję nikomu pieniędzy. Zbyt długo pracowałam z ofiarami handlu ludźmi. Często są to osoby przymuszone do żebrania i tylko w ten sposób podsycamy ten świat. Jednak nigdy nie odmówię nikomu pomocy. Zwłaszcza, że nie zawsze musi być to osoba pod wpływem alkoholu. Cukrzyk? Atak padaczki? My także chcielibyśmy, żeby to nam ktoś pomógł w takich sytuacjach.

  • http://poligon-domowy.blogspot.com/ Poligon Domowy – Kaśka

    to straszne, że ujęłaś tu całą prawdę. spuszczanie wzroku jest nagminne w wielu sytuacjach. i myślę, że kazdy ma coś takiego chociaż raz na sumieniu!

  • http://www.rudejblog.pl Paula | Rudej blog

    Czytałam ostatnio tekst o pomaganiu na innym blogu, ale nie przytoczę Ci adresu bo wyleciał mi z głowy. Ale powtórzę tutaj to, co napisałam i tam.

    LEPIEJ STO RAZY SIE POMYLIĆ I DAĆ NA WÓDĘ, NIŻ RAZ NIE DAĆ NA JEDZENIE. I tak samo sprawa się ma z nieprzytomnymi ludźmi – bo chyba lepiej jeśli sto razy trafimy na alkoholika niż raz nie pomożemy choremu na przykład na cukrzyce?

    Pozdrawiam.

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Bardzo dobry tekst Justa! Ja rownież nie godze się na znieczulicę i nie umiem odwrócić wzroku jak przeczuwam jakiś dramat. Ale jest też problem w tym że Ci najbardziej potrzebujący mają swoją godność i rzadko proszą o pomoc-a na ludziach dobrej woli często żerują pijaczki, szajki naciągaczy,itp. Ciężko ich odróżnić a nakręcać spirale: nie pracuje- wyżebrzę i jakoś to bedzie to też nie jest dobre rozwiązanie.

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram