Looking for Something?

Jak pozostać sobą w dzisiejszym świecie

Author:

Ostatnio otrzymałam wiadomość prywatną z prośbą o wyjaśnienie, poradę, być może sugestię dotyczącą tego, w jaki sposób udaje mi się łączyć wiele elementów życia. Mówiąc wprost, jak ja to wszystko ogarniam? Pracuję, bloguję, ćwiczę, gotuję, uczę się, jestem żoną, mamą, córką, ciocią, koleżanką, przyjaciółką, a do tego jeszcze fanką dbania o urodę i garderobę. A przy tym jestem zazwyczaj uśmiechnięta i optymistyczna, mam siłę i energię, którą mogłabym się podzielić przynajmniej z jedną osobą, która jest mówiąc delikatnie – osowiała. Jak to się dzieję, że gdy mnie spotykasz, mam pomalowane paznokcie, na powiekach lśni modny cień, na włosach nie widać odrostu przypominającego wymuszone ombre? Jak to się dzieję, że na fejsie pojawiają się zdjęcia potraw, które wyglądają na pracochłonne i czasochłonne, a na zdjęciach potreningowych zupełnie nie przypominam umęczonej wysiłkiem kobiety? Jak to się dzieję, że ciągle coś robię, rozwijam swoje pasje i umiejętności? Jak to możliwe? Przecież doba ma jedynie 24 godziny, a ja nie mam nadprzyrodzonych mocy by ją naciągnąć i wydłużyć. Jak pozostać sobą w dzisiejszym świecie, nie prowadząc przy tym jednoosobowej konkurencji z codziennością i z tym kto wygra – Ty, czy może Twoja gorsza wersja, pełna organizacyjnych niedoskonałości?

Fikcja, a rzeczywistość

W życiu jest tak, że często widzimy w innej osobie, dokładnie to co chce nam pokazać. To co obserwujesz i dostrzegasz u innych, jest fragmentem, wycinkiem rzeczywistości. To kreacja, często niepozbawiona scenariusza i ustalonej strategii. To całkiem naturalne, że chcemy być postrzegani pozytywnie, zostawiając to co nieinteresujące i pełne mankamentów dla siebie. Tworzymy pewien wizerunek, który podlega ocenie innych, czy tego chcesz czy nie. Tak po prostu jest. Patrzysz na te pełne perfekcji osoby, i zadajesz sobie wiele podszytych niedowierzaniem pytań. Jak one to robią? Jak ogarniają życie? Tyle zadań, tyle obowiązków, a po tej pani zupełnie tego nie widać. Ma wyregulowane brwi, cera gładka jak po najlepszej maseczce, i jeszcze te zabójczo wysokie szpilki. Jak to możliwe, że jej nogi jeszcze nie odpadły, skoro Twoje chcą odpaść po dwóch rundkach po supermarkecie. I to jeszcze podobno w wygodnych i płaskich balerinach. Z pewnością nogi masz jakieś dziwne, puchną na zawołanie, w kręgosłupie strzela, w uchu piszczy, na domiar złego ciało wzywa by potrenować – rzeźba sama się nie zrobi. Inni doskonale ogarniają życie, biorą sprawy w swoje ręce, robią tyle rzeczy doskonale, tylko Tobie nigdy to nie wychodzi. To nie Ty jesteś do bani. Do bani interpretujesz rzeczywistość. Dzisiaj czuję się beznadziejnie, nic mi się nie chce. Nie mam przygotowanego obiadu, pojemników ze zdrową żywnością, Za godzinę wypiję kupny, pełen syropu glukozo-fruktowego koktajl i to bez wyrzutów sumienia. Nie mam planów na trening, i pewnie dzisiaj go nie zrobię. Wyglądam tak świeżo i cudownie, że zakupy zrobię prawdopodobnie na peryferiach miasta, tak by mnie nikt nie spotkał. Nawet gotować mi się nie chce, a to zazwyczaj mnie relaksuje i odpręża. Jestem zmęczona i potrzebują odpoczynku. Jedyny plan na dzisiaj, to co robić, by się nie narobić. O przepraszam! Woda mi się w organizmie zatrzymała i oczy podpuchły, więc sobie w ramach aktywności dziennej, przyłożę do zmęczonych powiek po plasterku zimnego ogórka. Tego jednak nie zobaczysz na fejsie.

To niemożliwe

Kiedyś byłam zdeklarowaną ignorantką, jeśli chodzi o planowanie i organizowanie planu dnia, przyszłości. Starałam się brać życie takim jakie jest, bez zbędnych ustaleń i harmonogramów. Wychodziło. W pewnym momencie przestało, bo gdy zbyt wiele weźmiesz sobie na głowę, bez ustaleń priorytetów – po prostu się nie da. Nie da się ogarniać wszystkich aspektów życia jednakowo dobrze, w pewnej chwili musisz dokonać wyboru. W przeciwnym razie zwariujesz. Aspirując do bycia perfekcyjnym skazujesz się na porażkę, gdyż perfekcyjne życie nie istnieje. Możemy jedynie obserwować pojedyncze kadry sterowanej, idealnej rzeczywistość, którą widzimy na blogach, Facebooku, Instagramie, lub podziwiamy w magazynach lifestylowych. Ogarniam życie na swój własny, indywidualny sposób. Kiedy jestem skupiona na zawodowym zadaniu, mam cel, nad którym muszę się skoncentrować, automatycznie jestem dalej od innych ważnych priorytetów. Nie pomijam ich, ale z bólem serca odsuwam je na dalszy plan. Nie udaję, że będąc zadbaną i pięknie umalowaną kobietą muszę być również troskliwą mamą, rzetelnym pracownikiem i perfekcyjną panią domu. Tańcz, recytuj, pracuj, jedz zdrowo, bądź sexy, wyglądaj modnie, umiejętnie wykonuj makijaż i manicure. A na końcu się sklonuj, wyjdź z siebie i stań obok. Nie, ja podziękuję. Oczywiście staram się zachować pewną równowagę, dbając o każdy aspekt życia, ale ogarniać życia zawsze i wszędzie po prostu nie potrafię. Czasami niczego nie ogarniam i to jest chyba najpiękniejsze, że potrafię dostrzec w tym coś zupełnie naturalnego.

Co robię?

Planowanie i ustalanie zadań jest niezwykle ważne, jednak plan to tylko plan, który często ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Planowanie to sposób na zarządzanie sobą w czasie, a nie synonim ogarniania życia i doskonałości. Zastanawiając się nad tym co powinieneś zrobić, dokonujesz pewnych wyborów, z czegoś musisz zrezygnować. Już jakiś czas temu wzięłam sobie do serca motto Dwighta Eisenhowera „to co ważne rzadko bywa pilne, a to co pilne rzadko bywa ważne”. Królową planowania nie jestem, ale czułam, że zbyt wiele czasu poświęcam na sprawy zupełnie nieistotne, dlatego postanowiłam zgłębić ten, zupełnie mi obcy temat. W wielkim skrócie. Według tej koncepcji powinieneś postawić na szeroko pojęte planowanie, tak by eliminować z życia sprawy pilne, które dostarczają Ci stresów i powodują podenerwowanie – czyli sprawy tak zwane „na wczoraj”. Powinieneś również ograniczać sprawy nieistotne (lepienie pierogów w konkursie do którego się zgłosiłeś pod presją koleżanki z pracy) oraz wszystko to co zabiera nasz cenny czas, na tak zwane zajęcia bezcelowe (oglądanie brazylijskich telenowel, wielogodzinne marzenie o niebieskich migdałach, siedzenie na fejsie w celach niewiadomo jakich). Niby proste i banale, ale ten kto z planowaniem ma tyle wspólnego co gruszka z młotem pneumatycznym, wie, że początki bywają trudne. Poznałam zasady, mogłabym napisać w tym temacie pracę naukową, ale wiedza nie stawia mnie w szeregu idealnie zorganizowanych osób. Często coś zmieniam, przekładam. Taka jestem i do pełni szczęścia potrzebuję elementów spontanicznych i zaskakujących. Dla mnie ścisły plan to nuda. Oczywiście staram się pracować nad sobą – bezczynne buszowanie po fejsie jest cudowne, pod warunkiem, że nie trwa kilka godzin dziennie i nie odbywa się kosztem tego, co powinno być dla mnie naprawdę ważne. Pomimo planowania i ustalania ważności zadań, pozwalam sobie czasami na to, by najzwyczajniej w świecie nie ogarniać. Ty po prostu nie zawsze to we mnie dostrzegasz. Planowanie, a ogarnianie życia to nie jest to samo! Poczuj, że aby coś się układało, czasami musi się coś schrzanić. Jednego dnia ugotujesz coś wybitnie zdrowego, innego pozwolisz sobie na pizzę. Jednego dnia zaplanujesz trening, innego więcej uwagi poświęcisz w tym czasie dzieciom. Jednego dnia Twój wygląd będzie dopracowany i nienaganny, innego dnia wybierzesz się po bułki „kanałami” tak by przejść niezauważonym. I to nie dlatego, że o siebie nie dbasz, po prostu w tym dniu postawisz na coś innego.

W planowaniu tkwi siła, ten tylko wie, kto coś zaplanował i nie wyszło. Justek

  • http://fragmentator.pl/ Iza

    Ja też bardzo długo nie planowałam. Ale wtedy byłam piękna i młoda. Albo tylko młoda. ;) W każdym razie pamięć musiałam mieć wtedy inną. Teraz staram się planować. Nie zawsze to robię, a jak zrobię to nie zawsze się tego trzymam. ;) Ale pomagają mi właśnie priorytety. Czasami ustalam jeden ogólny na tydzień. Np., że skupię się na porządkach w domu. I codziennie staram się coś w tym kierunku zrobić. A czasami jak mam wolniejszy dzień, to ustalam priorytet na cały dzień i wtedy w odstawkę idzie prawie wszystko inne. Nawet chłopakom podam wtedy gotowce do jedzenia. ;) Tak mam zazwyczaj przy dużych rzeczach, które zajmują wiele godzin, ale wolę je zrobić na raz i mieć spokój niż rozwlekać. Inna sprawa, że po czymś takim zazwyczaj dzień lub dwa nie robię nic, bo dogorywam po robocie. ;) PS. A wiesz, mnie czasami kusi aby coś brzydkiego, takie zwyczajnego wstawić na FB lun IG, no ale kto zechce zalajkować ;) moje brudne talerze albo taras zarośnięty chwastami. :D

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Nadal jesteś piękna i młoda:) Zapewniam Cię – zgłaszam się pierwsza do lajkowania takich cudowności:)))

  • http://hegemon.blog.pl/ Dawid Lasociński „Hegemon”

    Próbuję ogarnąć planowanie, ale mistrzem nie jestem :-) W moim planowaniu najlepiej sprawdza się strategia tzw. „pomidorów”, czyli wyznaczaniu czasu na zadanie (pół godziny), nastawianie minutnika i praca w skupieniu nad jednym tylko zadaniem.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Też tak robię, zazwyczaj w trakcie porządków;) Nastawiam zegar na 40 minut i jadę z koksem:))

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    primo: zdjęcie głowne <3
    secundo: w punkt
    terzio (tak to się pisze? ;): u mnie plany nie wypalają i o dziwo lepiej idzie jak się samo dzieje..dziwne ale u mnie się sprawdza ;)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Jesteś jak zwykle cudownie miła:* Najważniejsze, że sposób działa:) Nie ważne jaką drogę wybieramy….:)

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        Dokładnie! :) A i nie miła tylko szczera ;) :*

  • http://nieperfekcyjnyswiat.pl Gaga

    Tak właśnie z tymi SM jest, widzimy to co inni chcą nam pokazać :D Bez planowania i organizacji to ja bym zginęła z ta moją watahą i ciągle nie obecnym Em. Choć przyznaję, że pomimo tego że jestem kurą domową nie ogarniam dbania o siebie tak jak bym chciała i przetargi to być dla mnie jeden z priorytetów 😉

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Koniecznie musisz nad tym popracować, tym bardziej, że chcesz:)) A to takie przyjemne jest…:)

  • http://www.makehappylife.pl Make Happy Life

    Ja uwielbiam planować, mimo że nie zawsze wszystko wychodzi tak jak bym chciała. Są sprawy, które najzwyczajniej nam wyskakują i nic na to nie możemy poradzić. Po za tym staram ogarniać przestrzeń, siebie i różne sprawy jak potrafię najlepiej. Zaangażowanie, które wkładamy w pracę zawsze procentuje, czasami po prostu zrealizowanym planem czy dobrym wyglądem :)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Tak to jest w życiu, że czasami nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co się pojawi. Fajne, że uwielbiasz planować. Ja cały czas nad tym pracuję;)

  • http://www.booksandbabies.pl/ Katarzyna Grzebyk

    Nareszcie nowy wpis, długo na niego czekałam. Ja planuję, bo inaczej bym zwariowała…. staram się pomijać sprawy mało istotne na rzecz ważnych i ważniejszych. Różnie to wychodzi w praktyce, bo czasem nieumyte talerze jednak nie dają mi w spokoju poczytać czy zrobić wpis na blogu.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      To najcudowniejszy komplement dla mojej stęsknionej blogowaniem duszy. Dziękuję!

      • http://www.booksandbabies.pl/ Katarzyna Grzebyk

        :-) <3

  • http://katsunetka.pl/ Jola | Katsunetka

    Planowanie, moja pięta achillesowa. Najlepsze jest to, że kiedy mam co najważniejsze zaplanowane i trzymam się tego planu, mam wrażenie, że jestem wolna. Mam wtedy dużo czasu na obijanie się nawet. Kiedy plany się posypią, wtedy zaczynam być przygnębiona i na nic nie starcza mi czasu.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Ja już się przyzwyczaiłam, że plany czasami muszą się posypać. Takie jest życie. Staram się jednak nie przygnębiać się z tego powodu, uśmiech i optymizm to mój wielki pomocnik w radzeniu sobie z przeciwnościami losu:)

  • naczytane.blog.pl

    Nie umiem planować… a jak coś zaplanuje to uparcie, złośliwie dla samej siebie, robię wszystko na przekór :) i nogi mi odpadają zawsze na zakupach, może po prostu ich nie lubią :D

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      To witaj w klubie…moje są jakieś mało odporne;))

  • http://geekme.pl Andrzej Wywrocki

    Wróciłem na Twojego bloga. Podziwiam Cię… naprawdę. Plany są po to, żeby je modyfikować. Nauczyłem się, że życie i sytuacje losowe układają plan, jeśli te sytuacje pokrywają się z naszym planem to dobrze, jeśli nie, wówczas czeka nas analiza: dlaczego stało się tak, a nie inaczej? Najważniejsze w życiu jest to, żeby być szczęśliwym, zdrowym, najedzonym i spełnionym w swojej roli. Reszta to tylko osłona, którą modyfikujemy według własnym upodobań. Wypracowałbym bym to tutaj, ale to Twój blog. :)

  • http://www.redefineyourself.pl/ Sylwia W.

    Umiejętność ustalenia priorytetów i odpuszczenia sobie, kiedy zachodzi taka potrzeba to niesamowicie ważne rzeczy. Ja uczę się tego od pewnego czasu, bo kiedyś w ogóle nie potrafiłam sobie odpuszczać. Chciałam ogarniać wszystko naraz i być perfekcyjna w każdej dziedzinie. Dziś wiem już, że tak się nie da. Planowanie jest ważne, ale życie jest życiem i często te plany weryfikuje. I jest to jak najbardziej ok. Nie jesteśmy robotami tylko ludźmi. Pozwólmy sobie na to ;)

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Też mnie to zastanawiało jak Ty to robisz :P Ale nie ukrywam, że zawsze mnie inspirujesz i motywujesz do takiego samego podejście do świata! Ściskam mocno!!!!!!! :*

  • Mummy EnVogue

    Odkąd pamiętam plan jest współtowarzyszem mojego życia. Jestem osobą uporządkowaną, przynajmniej częściej taką bywam i bez wcześniejszego grafiku mam problemy z ogarnianiem bieżących spraw. Nie mniej jednak nie jestem idealna, nie zawsze wszystko mam ustawione na tip top, w zależności od sytuacji zmieniają mi się priorytety. Ale przecież takie jest życie! Nigdy nie wiadomo, co może nagle pojawić się na naszej drodze, a gonitwa za perfekcją z jednej strony tak interesująca, może częściej irytować, zwłaszcza, gdy za dużo naraz chcemy…Czasami warto odpuścić i po prostu cieszyć się chwilą. Reszta poczeka. A ostatecznie okaże się, że wcale nie była taka pilna. :)

  • http://palmakokosowa.blogspot.com/ palmakokosowa

    Oj mi by się przydało większe zorganizowanie, podziwiam ludzi, którzy ułożą sobie plan i jeszcze go realizują :D Ja nawet jak sobie zapiszę co muszę zrobić to i tak połowa nie wyjdzie w wyznaczonym terminie :) Co najciekawsze mam tak tylko z obowiązkami domowymi, w pracy jestem bardzo zorganizowana i niczego nie odkładam na później :)

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Bardzo się cieszę, że w końcu pojawił się tekst i to jaki ;)

    Muszę Ci powiedzieć, że jest dokładnie tak jak mówisz. Zawsze coś będzie kulało na rzecz czegoś innego. Kiedy na blogu pojawia się tekst i piękne zdjęcia obiadu na instagramie, wtedy lepiej nie spotkać mnie w sklepie, bo mogę wystraszyć swoim wyglądem. Kiedy znów zrobię piękny makijaż, uczeszę się elegancko i pięknie ubiorę nie spotkasz mnie na siłowni. Nie da się robić wszystkiego idealnie dobrze, zawsze coś będzie niedopięte, jeżeli mamy dużo na głowie. Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę i zaakceptować to :)

  • http://pociagdozycia.blogspot.com/ BasiaK

    Moim marzeniem jest zostać perfekcjonistką. Wszystko zapięte na ostatni guzik,wykonane według planu. Tak mi się czasami wydaje. A potem się okazuje, że jednak najfajniejsze jest to co na spontanie. :-) Choć przyznam, że bardzo lubię mieć uporządkowany świat. :-) Czy planuję? Raczej spisuję ważne sprawy do załatwienia żeby mi nic nie umknęło. Planowanie jako takie nie za bardzo mi wychodzi. :-)

  • http://domnaobcasach.com/ Agnieszka Wieczorek

    Lubię planowanie, tylko przeważnie nic mi z tego nie wychodzi, ale nie mam z tym problemu. Ważne, aby wszystkie najważniejsze rzeczy zdążyć zrobić, a resztę można zostawić na jutro :)

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Lubię planować, ale do poziomu mistrzowskiego jeszcze mi daleko. Na pewno jednak nie zamierzam gonić za jakimiś wzorcami, które kompletnie do mnie nie pasują. Jeśli człowiek czegoś chce, to po prostu znajdzie na to czas i tyle, a jeśli nie ma ochoty się ogarnąć, to żadna siła go do tego nie zmusi. Zamiast tego będzie zazdrościć innym.

  • http://zaniczka.pl Zaniczka

    Paradoksalnie najwięcej czasu na wszystko miałam wtedy jak byłam zajęta po kokardę. Ceniłam swój czas bo wiedziałam, że jak nie zrobię tego co mam zrobić w zaplanowanym terminie to – nie zrobię tego wcale. Czas do tego wrócić. :) ps. piękne zdjecie :P

  • http://www.pracowniakobiecosci.com.pl Monika Wyderka-Chodak

    Ja zawsze byłam typem kobiety, która wszystko planowała. Tak po prostu lubię. Ale oczywiście tak jak piszesz Justyno, nie zawsze uda się tak jak sobie zaplanowałam. Ale nie rwę z tego powodu włosów z głowy. Po prostu wiem, że czasami tak bywa.
    No i ustalanie priorytetów. To podstawa. Przy dwójce dzieci czasami wszystko wydaje się niemożliwe. Ale wystarczy, że przypomnę sobie swoje priorytety i wszystko staje się łatwiejsze.

  • http://make-upfullofcolors.blogspot.com/ Chocolade

    Kiedyś byłam maniakiem planowania, ale ostatnio coś mi nie wychodzi ;) Szpilki… hm… mam ich chyba z 15 par w mojej szafie, ale na nogach był ostatnio chyba rok temu :D Chyba przeistaczam się powoli w babo-chłopa ganiającego w wygodnych (byle jakich?) butach ;)

  • http://krolowa-karo.pl Królowa Karo

    Frustracja w nas bierze się z obserwowania znajomych w mediach społecznościowych. Nagle człowiek się zastanawia, dlaczego oni ogarniają wszystko, a my nie… A wystarczy sobie uświadomić, że to wszystko jest sztuką kreacji :) Każdy może być tak samo idealny :) W końcu mamy wpływ na to, co pokazujemy innym :)

  • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

    Ja mam trochę wstręt przed planowaniem, osobiście znacznie lepiej wychodzi mi płynięcie z prądem. A nieosobiście, to od kiedy przeczytałam radę, aby „planować czas na spontaniczność” uważam, że świat lekko stoi na głowie.

  • http://bedekims.pl Patrycja | będękimś.pl

    W planowaniu zawsze byłam do bani. Potrafiłam zaplanować dzień od a do z, uwzględniając nawet przerwy na relaks… I nie wychodziło. Wyszło dopiero wtedy, gdy zaczęłam planować tylko to, co naprawdę ważne. Staram się zawsze mieć 3-4 sprawy priorytetowe i tyle. O wiele łatwiej jest się za to zabrać. No i zaczynam od tego, co dla mnie najtrudniejsze, a później samo z górki leci… Mimo tego i tak wiem, że nigdy nie będę perfekcyjna w planowaniu i zawsze jakaś obsuwa powstaje, ale nauczyłam się mieć to gdzieś i tak jest o wiele, wiele prościej ;)

  • http://flynerd.pl/ Fly Nerd

    Przeczytałam cały tekst i bardzo zapadł mi do serca. Robienie planów to coś co u mnie strasznie kuleje. Chyba spadło na mnie za dużo, wakacje miały być czasem odpoczynku, a jednak przez przypadki losowe, chorobę siostry, codzienne wizyty w szpitalu i nie umiem się w sobie pozbierać, rzucam się w wir spotkań ze znajomymi byle czuć się lepiej, a przez to zaniedbuję pracę, własne projekty czy nawet głupie mieszkanie. Mam mnóstwo rzeczy do zrobienia, „planów” wakacyjnych i kończy się, że nie robię nic.

    Muszę to po prostu zmienić. Jest dokładnie jak piszesz – znam zasady, sama mogłabym o tym napisać post. Byłby to post „wszystkie zasady zorganizowanego życia, których nie przestrzegam” :D

  • http://gosiawizaz.blogspot.com Gosia

    Podziwiam ludzi, którzy robią wszystko z organizerem. Ja jestem taka niepoukładana ;)

  • http://prosperitybyrenata.com/ Prosperity by Renata

    Jestem takie powiedzenie, że jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o sowich planach. W takim razie dostarczam mu mnóstwo radości;) Staram się nie planować wszystkiego, bo w moim życiu było tak dużo zwrotów akcji, że ho ho! Ale próbuję, małymi kroczkami, żeby nie zapeszać. A jak nie wychodzi, to zmieniam plan. W końcu to tylko plan:))) Pozdrawiam, Renata

  • http://www.nieidealnaanna.com Nieidealna Anna

    Zdecydowanie i ja jestem zwolenniczką planowania i organizacji. Co do gotowania, urody i sportu – myślę,że w dużej mierze to kwestia charakteru – jeśli ktoś dba o siebie i lubi swoje ładne odbicie w lustrze będzie starał się ogarnąć bez względu na wszystko :)

  • http://www.lawyerka.pl lawyerka

    Dobrze jest planując i układając sobie życie, wiedzieć chociaż w przybliżeniu jak ono ma wyglądać. Tak, żeby nie tracić czasu i siły na to, co nam się spodobało u innych, ale wcale niekoniecznie nam służy. Na przykład: niektórzy widzą na insta, że ktoś jadł na kolację małże i myślą, że ten to ma dobre życie, chociaż sami nie lubią owoców morza. Albo widzimy, że sąsiad kupił domek w górach i też nagle chcemy taki mieć, chociaż każdy urlop spędzamy najchętniej na Mazurach. Albo zazdrościmy koleżance która kupiła karnet na siłownię, chociaż zamiast przewalać ciężary wolimy ćwiczenia taneczne. I tak w kółko.
    I zgadzam się z tym, że plany i dążenie do perfekcji trzeba traktować z przymrużeniem oka.

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    To prawda, że to, co pokazujemy w sieci jest tylko fragmentem naszego życia. To nie to samo, co kreacja, ale raczej filtracja, bo wiadomo, że jest duża sfera prywatności, której czytelnikom się nie pokazuje.

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram