Looking for Something?

Kiedy nic nie idzie zgodnie z planem

Author:
zmiana-planow

Fajnie jest cieszyć się tym co się udało i na tym fundamencie rozpocząć Nowy Rok z wiarą, że mam plan i nie zawaham się go użyć. Nowy Rok to będzie ten sam Justek, tylko moje podejście do wyznaczania celów zostanie poddane drobnemu retuszowi. Niewielkie zmiany, a ja jestem przekonana, że jeszcze nigdy niczego nie byłam tak pewna, jak tego, że uda mi się osiągnąć wszystko, co sobie zaplanowałam.

Tak wyglądał fragment jednego z moich ostatnich wpisów, dokładnie popełniłam go w dniu 30 grudnia 2016 roku. Byłam szczęśliwa i beztroska niczym krokusy w Dolinie Chochołowskiej przed najazdem wycieczki szkolnej. Byłam również nieświadoma, w jak zaskakujący sposób moje życie i aktualne marzenia będą musiały zostać poddane weryfikacji. Teraz doskonale wiem, jak to jest, kiedy nic nie idzie zgodnie z planem.

Dawno nie pisałam. Wystarczy spojrzeć na datę ostatniego wpisu, można westchnąć i stwierdzić jednoznacznie, że minęło sporo czasu. Ubiegły rok przeżyłam w atmosferze wyznaczania celów, realizacji planów i chwalenia się sukcesami. Zdjęcia odchudzonego Justka miały sporo wyświetleń, udało mi się zmotywować do zmiany trybu życia niejedną lwicę kanapową, która z opasłej foczki przerodziła się w smukłą antylopę. Dostawałam wiadomości prywatne, wyznania od przepełnionych wdzięcznością kobiet, które w mojej osobie dostrzegły siebie i dzięki mojej historii uwierzyły w możliwość zmiany. Podjęły walkę. Zapowiadało się całkiem ciekawie. Statystki bloga rosły, centymetry mojego ciała malały – symbioza doskonała. Czułam podmuch sukcesu na plecach, który delikatnie łechtał moją wiarę, że autentycznością i systematyczną pracą mogę wiele osiągnąć.

Nieoczekiwana zmiana planów

Dokładnie w Dzień Świętego Walentego okazało się, że trafiła mnie strzała, niestety nie wycelowana z dłoni pociesznego amorka z bujną czupryną i zawadiackim spojrzeniem, a z ust lekarza, który poinformował mnie o konieczności operacji. Nie potrafiłam pisać. Zapewniam, że nawet nie podejrzewacie ile razy logowałam się, próbując napisać do Was kilka słów. Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo było mi przykro, że tego nie potrafię. Jedynym tematem jaki byłam w stanie poruszyć to wpis o sałatce z kurczaka, który sprytnie omijał emocje i kumulujące się w mojej głowie myśli. Bezpieczny temat, jak dla kobiety która po prostu bała się tego co będzie.

Zawsze podkreślałam, że mój blog jest dla mnie niezwykle ważny. Powstał dokładnie w momencie, kiedy trzy lata temu, po ciężkiej chorobie szukałam pomysłu na siebie. Jaka to ironia losu, że tym razem potrzebowałam go opuścić. Często zastanawiałam się, dlaczego pomimo, że od kilku miesięcy jestem aktywna zawodowo, realizuje liczne pasje, uśmiecham się i jestem szczęśliwa, tak trudno byłoby mi tutaj wrócić.

Prawdziwym blogerem być

Prawdziwy bloger nic nie musi, prawdziwy bloger może. Według fachowców na takie podejście może sobie pozwolić jedynie osoba z ugruntowaną pozycją, grubym portfelem i sukcesami które przenoszą się niejednokrotnie na życie offline. Brak regularnych wpisów mocno mi zaszkodził. Jeśli jesteś na etapie „bloguję, bo to kocham i robię to wtedy, kiedy czuję wenę'”, nie dziw się, że brak regularnych publikacji spowoduje, że blogosfera o tobie zapomni. To całkiem normalne. Nie dajesz nic od siebie, związek traci na intensywności, relacja powoli wygasa. Dzisiaj jestem tutaj, chcę na nowo rozpalić żar, w którym tak pięknie kiedyś mogłam się ogrzewać. Tęskniłam, ale też nie miałam odwagi by pogodzić się z rzeczywistością. Trochę uciekałam od problemów, szukając zastępczych aktywności, które koiły mój smutek. Sama siebie wpędziłam w poczucie, że zmieniając kierunek blogowania i myślenia stanę się nieciekawa i nieatrakcyjna.

Rzeczywistość, nie smutna, ale prawdziwa

Nie mogę biegać, nie mogę skakać, nie mogę ćwiczyć z kettlami, nie mogę chodzić na treningi mojej ukochanej tabaty. Nie przez jakiś czas, chwilę, rok. Już na zawsze mój tryb życia uległ zmianie. O czym miałam pisać, kiedy to wszystko tak bardzo mnie przytłoczyło? Nie miałam pomysłu. Musiałam się z tym pogodzić. Przeżyć i przepłakać zmiany w moim życiu. Podejrzewacie mnie o to, że w tamtym roku miałam skryte, lecz ambitne plany, by mój blog poszedł ostrzej i intensywniej w kierunku treningowo-motywacyjnym? Ostatnie teksty pełne były determinacji w dążeniu do celu, walki z własnymi słabościami, relacji z treningów. Ćwiczenia z orbitrekiem trwały po 70 minut, pobijałam własne rekordy z dumą wypełniając tabelę osiągnięć. Byłam z siebie dumna. Teraz mam zamiar rozpocząć na nowo. Zacznę od 5 minut, więcej nie daję rady. Lato 2017 miałam powitać sesją w bikini. Wymarzoną. Mamy miesiąc listopad, a ja czekam na Mikołaja z nadprogramowymi kilogramami, które dzięki terapii hormonalnej ponownie zmieniły moje ciało. Zawsze kochałam życie. Zawsze potrafiłam się nim cieszyć. Cieszę się nim również dzisiaj, chociaż nie ukrywam, że nie było lekko. Jestem z siebie cholernie dumna. Wróciłam. To ten sam Justek, tylko bogatszy o pewne doświadczenia. Kiedy nic nie idzie zgodnie z planem, zawsze można stworzyć inny, nowy, który będzie  idealnie pasował do aktualnych okoliczności. I tak właśnie chcę zrobić. A kto wie. Może któregoś dnia zaskoczę wszystkich i pokocham jogę i pilates, na których myśl przychodziło mi od zawsze tylko jedno słowo – nuda!

Życie zaskakuje. Zaskocz życie i Ty! Justek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • http://www.swiathegemona.pl/ Dawid Lasociński/Swiathegemona

    Cieszę się, że wróciłaś. Fajnie, że znowu piszesz. Jesteś tak pozytywną osobą, że szybko odzyskasz czytelników. To co piszesz jest bardzo ważne dla wielu osób, którym życie też pokrzyżowało plany…

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję, bardzo mi miło, że tak myślisz:) To samo mogłabym o Tobie powiedzieć;)

  • http://www.kroplaarganu.com Dorota S. Kropla Arganu

    Czasem trzeba być gotowym że nie wszystko idzie tak z płatka. I najgorsze, że zawsze trafia w momencie kiedy przerabiamy pasmo sukcesów a tu bach! A jak dzieje się nie tak ze zdrowiem, to trudno ogarnąć resztę spraw i żyć normalnie aczkolwiek ambitny zawsze będzie się starał. Nie wiem co napisać. Że wszystko bedzie dobrze? Oby tak było, bo jesteś silną kobietą. A ze wpisu czujecsię, że piszesz o problemach w sposób pogodny i z dystansem. Pozdrawiam.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję Dorotko, fajnie być na nowo w Naszym blogerskim świecie. Z Wami…::)

  • http://socjopatka.pl Dagmara | socjopatka.pl

    Och, Justek! Jak dobrze, że wróciłaś! Nie ważne w którym kierunku pójdzie Twój blog. Jestem pewna, że większość osob jest tu ze względu na Ciebie i Twoje ciepło. Jestem z Tobą myślami! Życie bywa okrutne, ale podobno trzeba isc dalej… wiec życzę Ci dużo siły! ❤️😘

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję bardzo…wiesz, że ja życzę Tobie tego samego, z całego serca:*

  • http://www.katarzynagrzebyk.pl/ Katarzyna Grzebyk

    Dobrze, że wróciłaś:-) Czekałam. Życzę Ci zdrowia:-)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Nawet nie wiesz jak cieszą mnie Twoje słowa:*

  • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

    Justyna, po prostu trzymaj sie, zyjesz, jestes z nami, a my jestesmy z Toba. Znam dobrze to uczucie, kiedy zaczynasz czuc ten flow, a wtedy okazuje sie, ze odzywa sie Twoj czynnik ograniczajacy – Twoje zdrowie. Dokladnie tez tam mam, tak przydarzylo mi sie wielokrotnie w moim zyciu, do tego stopnia, ze po prostu przestalam snuc plany na przyszlosc (bo i tak moje zdrowie sobie cos innego wymysli) i po prostu zyje dniem dzisiejszym. A joga i te pilaty to dla mnie tez straszna nuda. Co prawda ja jeszcze moge biegac, wiec trzymam sie biegania. Trzymaj sie cieplo. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dobrze mnie rozumiesz Beatko…Dziękuję Ci za te słowa i Twoje ciepło. Zawsze można liczyć na Twoją życzliwość:*

  • http://www.kinoswinka.pl/ Ania Kalemba

    Cudownie Cię czytać! Tęskniłam! :*

  • http://pociagdozycia.blogspot.com/ Basia / Pociąg do życia

    Oczywiście że nie zapomnieliśmy o Tobie. ❤
    I masz rację, wrócił ten sam Justek. Z tą samą dawką energii, mimo trudnych doświadczeń. Motywujesz jak dawniej, choć w trochę innej formie. Może szkoda, że nie pisałaś przez ten trudny czas, mysle, że o trudnych chwilach też trzeba pisać. Pytanie na ile można się otworzyć przed światem i wpuścić go do swoich intymnych spraw, żeby sobie samej nie zaszkodzić.
    Cieszę się że wracasz do blogowania. :-*

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Jeju a ja nic nie wiedziałam i się nie domyślałam! :((
    Byłam pewna, że to praca zawodowa Cię pochłoneła :(.
    Justku- pisz co się działo, co ze zdrowiem??
    Oraz nieważne co było- ważne że jesteś!
    TĘSKNIŁAM! <3

  • http://pixelkolor.pl Jola (Pixel Kolor)

    Trochę jakby czytała o sobie. Miało nic nie wyjść, a po badaniu zatrzymali mnie w tym roku w szpitalu. Zdrowia i dużo siły Ci życzę.

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Są rzeczy ważne i ważniejsze. Zdrowie to absolutny priorytet – gdy się sypie, wali się wszystko inne. Ciesze się, że jesteś. Rozumiem Cię doskonale – wiem, jak to jest, gdy człowiek sobie różne rzeczy zaplanuje, po czym dostaje od życia solidnego kopa w zadek. Dla mnie mijający rok był bardzo trudny i cholernie ciężki, dotknęła mnie wielka, osobista tragedia… A trzeba żyć dalej…

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram