Looking for Something?

Mauryca, czyli uderz w stół a nożyce się przesuną. Część III

Author:
śmieszne opowiadanie

Mauryca spała słodko i spokojnie, co nie przeszkadzało jej chrapać w stylu przenośnego zestawu młodego kucharza. Jej prychanie przypominało combo-hałas, rodem z wesołego miasteczka. Było to męczące ucho połączenie kombiwaru, szybkowaru i parowaru z wadami technicznymi. Nastawiła budzik w kształcie konia na biegunach, który miał zapewnić jej pobudkę doskonałą. Niestety, z przyzwyczajenia wybrała odgłos przemysłowej maszyny do szycia, co uśpiło jej czujność, powodując zaspanie godne świstaka. Stanęła na równe nogi, wyprostowała warkocz i pomknęła kłusem do łazienki. Była zakochana w stylu życia Francuzek, dlatego na śniadanie wstrząsnęła 4 bagietki z kremem brulee, popijając je serwatką w proszku.

To pierwszy dzień w pracy Maurycy na stanowisku naczelnej projektantki. Wszystko było dla niej nowe i ekscytujące niczym czarna, amalgamatowa plomba na górnej jedynce z czasów podstawówki. Odczuwała silne napięcie emocjonalne, co uaktywniało się w nerwowym, jednostajnym wypowiadaniem nazwiska Kalipsiakowej. Jedynym razem kierowniczka nakryła Maurę, jak ta, z dziwną miną szydziła z jej nazwiska, udało się jej jednak wybrnąć z sytuacji. Skłamała bez skrępowania, że śpiewała piosenkę o lodach Kalippo.

Przekraczając próg firmy, poczuła powiew wentylatora, który przyjemnie schłodził zmęczone chrapaniem nozdrza. Wypięła godnie pierś,  rozluźniła palce i pewnym krokiem podążyła do biura szefowej. Czekała na nią cudowna niespodzianka. Jej własny gabinet, w odcieniach kolorystycznych kopca kreta. Ściany gabinetu były przeszklone, przez co odbierały komfort i swobodę pracy. Mauryca poczuła żal i rozgoryczenie. W chwilach słabości,  pomagało jej wykonanie skoku przez przenośnego kozła, który to pozwalał jej odprężyć i wyładować narastające napięcie. Wiedziała, że od teraz musi pozbyć się tego skrywanego nałogu. To byłoby zbyt ryzykowne, skakać w otoczeniu pracowników. Gdy obmyślała plan zastępczy dla swoich natręctw, zobaczyła jego. Stał pewnie i podlewał konewką dorodnego fikusa, jednocześnie użyźniając glebę plastikowym patyczkiem do uszu. Poczuła, że w jej kolana wstępuje niemoc, oczy zapaliły się jak po wprowadzeniu do nich pół litra naparu ze świetlika, wprost do worka osierdziowego. Lejkiem. Miała ochotę rozpuścić włosy i potrząsnąć głową niczym pacynka na gumowym kiju, nie mogła jednak wygrać z uciskiem gumki recepturki, która ulokowała się na jej warkoczu na dobre.

W chwili kiedy intensywnie fantazjowała o mężczyźnie z konewką, usłyszała donośny głos Kalipsiakowej.

-Cudownie, że jesteś. Chodź do nas, mamy dla Ciebie pierwsze, poważne zadanie. To twój autorski projekt nieprzemakalnych fartuchów ogrodniczych. Ma być modnie, przewiewnie, sucho, niezaparzalnie i zielono.

Mauryca sprytnie skojarzyła fakty. Fartuch, ogrodnik, konewka, szycie, ogród, przymiarka. – O mongole, czy to możliwe, że jeszcze raz go zobaczę, mojego wyśnionego, wymarzonego podlewacza roślin? Tego niestety nie była pewna, ale wiedziała jedno. Trafiła ją strzała amora i to nie tylko w zadek, ale w każdą kończynę równocześnie. Czuła, że może uszyć cokolwiek, nawet kaftan dla rzeźnika, byle tylko znaleźć się choć na chwilę w ramionach tajemniczego fanatyka fikusów.

Cały dzień spędziła na szkicowaniu projektu, myśląc intensywnie kiedy menadżer wprowadzi modeli, do przeprowadzenia koniecznych przymiarek. Maura chciała umieścić w fartuchu odrobinę luksusu, wprowadzając do projektu podręczną kieszonkę na miniaturowe grabki i spulchniacz do ziemi. Pracując, myślała o nim, dlatego była przekonana, że projekt powinien być doskonały, spełniać zachcianki najbardziej wybrednego badylarza. Pragnęła mu zaimponować, dlatego postanowiła stworzyć swój własny, fikuśny ogród marzeń. Skrycie marzyła, że kiedyś wspólnie, będą mogli polerować liście wielkiej draceny.

Czuła, że czas kiedy powinna przejść na dietę właśnie wybił. Miłość napędziła ją do zmian, zmian na lepsze. Wychodząc z pracy, chciała pożegnać się ze zbędnymi kilogramami, dlatego weszła do pierwszej lepszej cukierni i zapytała głośno ekspedientkę – Dasz mi babo placek? Następnie pospiesznie ukradła z lady wielki serowy kołacz, w myśl zasady, ze kradzione nie tuczy. -To ostatni raz. Pomyślała. -Od jutra żyję tylko dla niego i to tylko dla niego będę jadła.

 cdn.

  • http://babskiazyl.blogspot.com/ Martyna

    haha :D

  • Mummy EnVogue

    Świetnie napisane:D Czekam na kolejną część:)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję:*

  • http://freshsplash.pl/ Dominika

    Haha, bardzo fajnie piszesz. Troszeczkę kojarzy mi się z twórczością Szczygielskiego, ale zdecydowanie jest to dobre skojarzenie :D Z pewnością przeczytam kolejne części i przyznam szczerze, że już nie mogę się doczekać ; )

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję za tak ciepłe i miłe słowa:)

  • jultob

    I co dalej?

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Jeszcze nie wiem:)

  • Ruda Paskuda

    Robi się coraz ciekawiej :)

  • Pingback: Mauryca, czyli uderz w stół a nożyce się przesuną. Część IV | Justekmakemesmile()

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Za mało Kalipsiakowej, za dużo Maurycy, ta postać jest dla mnie zbyt inteligentna i niestety nie jestem w stanie nadążyć za jej tokiem rozumowania, bardzo proszę pisać też coś dla proletariatu nie tylko dla wysmakowanych inteligentów pracujących w warszawskim Mordorze! No i tradycje, ma być przydrożna kapliczka, śpiewy narodowe, w tle łopocąca flaga, gdzieś tam hejnał z wieży Mariackiej odtwarzany z polskiego radia program I, przaśna kanapka z polskim ogórkiem i radosne rżenie konia odrzucającego skiby naszej, polskiej ziemi…

  • http://dizajnuch.pl/ Jacek eM: dizajnuch

    Przeczytałem całość, pośmiałem się, ale i tak w głowie ciągle mi się kołacze „Czuła, że czas kiedy powinna przejść na dietę właśnie wybił”. To musi być jakiś przekaz podprogowy, bo mi w głowie bije cały czas i przestać nie chce :D

  • http://pociagdozycia.blogspot.com/ BasiaK

    Sie nie robi tak czytelnikowi wiesz? Gdzie jest ciąg dalszy? Rok temu to pisałaś i nie ma kontynuacji? Wstydź się. A w ogole to wiesz że tylko inteligentne kobiety chrapią? Bo im się w czasie snu klepki w głowie ukladają! I trzeszczą. I wszyscy myślą, że to chrapanie. A najbardziej trzeszczy piąta klepka. Tak!

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Osz w mordę! Ja mam tyle do nadrobienia w Twoim dorobku! Tej odmiany Justka nie znałam- a jest znakomicie! :)
    ps.Czy Ty nie rozważałaś pisania książek or sth? :)

  • http://zaniczka.pl Zaniczka

    no dobra „dorodny fikus” stoi mi przed oczami. ps. miałam przeczucie, ze dużo w Tobie sarkazmu :D niby taka słodka, a tu prosze, ogrodnik, fikusy, konewka.. same prawie zakazane słowa ;)

    #kottubyl

  • Pingback: Pierwsze urodziny bloga, najciekawsze fragmenty | Justekmakemesmile()

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram