Looking for Something?

Śmierć grubej Berty-czyli jak skutecznie zabić w sobie grubasa

Author:

Czy szczupła i szczęśliwa osoba po spojrzeniu na tytuł tej książki zainteresuje się jej treścią i przekazem? Pewnie mocno w to wątpisz, przecież to tak, jakby osoba z piękną, gadką cerą, szukała maści na blizny potrądzikowe.

Nie dajmy się zwieść pozorom, to, że widzimy piękną i zgrabną kobietę, nie wyklucza istnienia w jej ciele i psychice, przebiegłego, ukrytego i uśpionego syndromu grubasa, który tylko czyha, na właściwy moment, by zaatakować i uaktywnić swoje pragnienia i żądze.

Jedzenie to nałóg, a z nałogu nie da się cudownie wyzdrowieć, bez poważnych następstw, powikłań i ciągłej kontroli.  Po przebytej walce, zawsze będziesz odczuwała „tłuszczowe bóle fantomowe”, gdzie odtłuszczone, szczupłe części ciała, będą skrycie fantazjowały o stosie zakazanych przysmaków. Ta walka nigdy się nie skończy, nałóg jedzenia to świetne zastępstwo dla tabletki antydepresynej, sprawdza się doskonale, jako pocieszyciel w trudnych chwilach, zajadacz stresów, sposób na szybkie i bezbolesne poprawienie humoru. Żadna z osób będących w szponach nałogu, nie ma tak łatwego dostępu do narkotyku, jaki mają uzależnieni od jedzenia. Gok Wan w swoim autorskim filmie dokumentalnym „Byłem gruby” wielokrotnie podkreślał, że zawsze będzie grubasem w ciele chudzielca, a droga jaką pokonał (depresja, brak samoakceptacji) już na zawsze będzie bolesnym piętnem, które towarzyszyć mu będzie każdego dnia.

Dlaczego warto przeczytać tę książkę?

Autentyzm

Zupełnie inaczej odbieramy historie prawdziwe, kiedy za opowiedzianymi przeżyciami, stoi konkretna osoba, staje się ona żywym dokumentem własnych zmagań i doświadczeń.  O wiele trudniej czyta się wypowiedzi zawsze szczupłych i wysportowanych osób, które doradzają jak schudnąć i jakie to życie z nadwagą jest beznadziejne. Grubas zawsze łatwiej zrozumie drugiego grubasa, nic odkrywczego a jednak ma to kolosalne znaczenie w naszym odbiorze i empatii, którą chcemy odczuć, identyfikując się z kimś, kto wie o czym mówi.

Autorka dzięki swojej determinacji i silnej osobowości schudła 60 kilogramów, czytając jej historię, czujemy się częścią przekazu prawdy, którą widać gołym okiem. Czytając tę książkę, czułam, że jestem na spotkaniu przy kawie z koleżanką po przejściach, która srogo kiwa na mnie palcem „nie jedz tego pączka, będziesz tego żałowała. Pochrup lepiej marchew”!

Autentyzm, to jedna z wielu zalet tej pozycji.

Irytuje mnie wygłaszany pogląd, że nie można być na diecie, należy natomiast bezwzględnie zmienić swój styl odżywiania raz na zawsze. Drażni mnie to, nigdy się z tym nie zgodzę, dlatego mocno się ucieszyłam, że mogłam w tej książce przeczytać zdanie które zbliżyło mnie jeszcze bardziej do poglądów Pani Agnieszki.

„Pewnego dnia musicie przestać używać słowa dieta”.

No właśnie stanie się to pewnego dnia, nie teraz, nie już, to nie zmieni się z dnia na dzień, na to potrzeba czasu i mądrości. Ponadto potrzeba wielu przegranych dni walki, wielu porażek i wielu wygranych. Te wszystkie doświadczenia przybliżą nas do dnia, kiedy dojrzejemy i zrozumiemy sens wdrożenia w nasze życie, trwałych zmian żywieniowych.

„Po sobie widzę, że każdy musi do decyzji w sprawach swojego ciała dojrzeć sam. Bez tego wszelkie próby będą skazane na niepowodzenie, na takie fizyczne i psychiczne jo jo”.

    Wiedza

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że najlepiej uczymy się na własnych błędach, często jednak płacimy zbyt słono i kosztownie za efekty swoich nieprzemyślanych decyzji, zapominając, że najzdrowiej jest uczyć się na błędach cudzych. Taką oto możliwością obdarzyła nas autorka.

Dla wielu z nas będzie to musztarda po obiedzie, przerabiałyśmy to wielokrotnie na własnej skórze, ale skoro nic z własnych błędów nie zrozumiałyśmy, warto przekonać się po raz kolejny, że wszystkie mądrości, które mamy w głowie a ich nie stosujemy, są prawdziwe i zdecydowanie warto wcielić je w życie.

Czytamy kolejno o konsekwencjach zdrowotnych, estetycznych, emocjonalnych i społecznych bycia otyłym. To mocno i dobitnie prowokuje do myślenia, obrazując konsekwencje dokonywania dobrych i złych wyborów.

Odwaga

Pani Agnieszka nie boi się ostrych, prawdziwych słów, nie udaje, nie bawi się w kokieterie i zwodzenie czytelnika, jakie to wszystko jest proste i łatwe. Czytając książkę, na każdej stronie odnajdujemy szereg trudności i zmagań, to tylko uświadamia nam jest ciężka jest to walka. Dzięki odwadze naszej bohaterki widać czarno na białym, że niemożliwe staje się możliwe.

„Pod przykrywką poszanowania dla inności, wmawiałam wszystkim, że grube jest piękne. Wiem, to straszna hipokryzja. Wierzcie mi, okropnie się tego dzisiaj wstydzę i uważam, ze działałam na szkodę ludzkości. Ale jedno wam powiem: grubasy są skazane na bezustanna walkę o uznanie. We własnych oczach także, dlatego wmawiają wszystkim, ze bycie otyłym nie jest wcale takie złe. I cóż, świat który woli być w trudnych sytuacjach politycznie poprawny, grzecznie przytakuje – grubasy nie są takie złe”.

 na zdj. Agnieszka Czerwińska przed i po metamorfozie, fot. z lewej Daniel Rudzki i Piotr Wacowski, z prawej Agnieszka Rzymek

na zdj. Agnieszka Czerwińska przed i po metamorfozie, fot. z lewej Daniel Rudzki i Piotr Wacowski, z prawej Agnieszka Rzymek

Patrząc na powyższe zdjęcie, nie jestem w stanie doszukać się nawet jednego podobieństwa. Czy to ta sama osoba? Dla mnie to dwie, zupełnie różne osoby, prawda jest taka, że nie tylko dla mnie, ale również dla części świata, która ocenia często innych przez pryzmat wyglądu zewnętrznego. Staram się tego nie robić, ale fakty mówią same za siebie, wybieram panią z bramki numer 2.

Czuję podziw, ale również zdziwienie, jak tak piękna kobieta mogła utracić znaczą część swojego drogocennego życia na bycie „grubą bertą”, no i jeszcze pozować jako modelka uzewnętrzniając tym samym wszystkie swoje mankamenty?

Odpowiedź jest jedna. Tylko odważna, konsekwentna, silna i głodna zmian (również w dosłownym tego słowa znaczeniu) kobieta mogła podjąć walkę z demonami własnego ciała i duszy, wychodząc z tych przygód z podniesioną głową.

„Czy czułam się piękna? Nie wiem, to się wszystko miesza. Czułam się kobietą, zaakceptowaną, podziwianą na użytek sztuki muzą. Czułam się ważna, a to prawdziwa rzadkość w moim życiu. Czułam, że moja brzydota ma sens”.

„Nigdy, przenigdy nikogo nie oceniaj. Nie oceniaj, nie krytykuj, nie osądzaj, nie potępiaj, nie wyrokuj. Każdy z nas jest jedyny, niepowtarzalny i kieruje się w życiu powodami niezrozumiałymi dla reszty. To dotyczy nas wszystkich”. Julian Sanchez , Antykwariusz

 

  • http://www.faratonga.blogspot.com Ania

    O, wow! Nie słyszałam o tej książce. Ale Twój opis skutecznie mnie przekonał do jej przeczytania :) Dzięki!

    • Justyna Rolka

      Jest tego warta:)

  • Agata Pawlak

    nie słyszałam o niej, ale zapowiada się ciekawie:D chętnie bym po nią sięgnęła :D

  • http://bizarre-case.blogspot.com/ By Carol

    Powinnam przeczytać.

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    Przekonałaś mnie do tej książki. Zaraz ją sprawdzę w spisie mojej biblioteki.

  • http://babskiazyl.blogspot.com/ Martyna

    Chętnie po nią sięgnę :)

  • http://www.fabrykazdrowia.blogspot.com/ Justyna Markowska

    Te zdjęcia są przerażające. Ale książkę na pewno przeczytam!

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram