Looking for Something?

Wypalenie zawodowe blogera można pokonać

Author:
jak-wypala-sie-bloger

Patrzysz na datę ostatniego wpisu i z przerażeniem stwierdzasz, że upłynęły już trzy tygodnie a na Twoim blogu panuje cisza. Brak nowych komentarzy, brak nowych odsłon, brak życia. Brak wszystkiego co mogłoby dawać nadzieję, że jesteś potrzebny i niezastąpiony. Wypalenie zawodowe to psychiczne i fizyczne zmęczenie materiału, czytaj człowieka, które niesie za sobą szereg negatywnych emocji i doznań. Najczęściej spowodowane jest realizacją długotrwałego, wyczerpującego zadania. Co ciekawe, na wypalenie najsilniej narażeni są ludzie tworzący z pasją, oddani pracy, dający z siebie maksimum zaangażowania. Im silniejsze oddanie się konkretnej sprawie, tym silniejsze skutki niemocy i zrezygnowania. Bloger to zawód z wyboru, więc jeśli nim jesteś z pewnością niejednokrotnie doświadczysz uczucia kiedy poczujesz, że nie wiesz co dalej, a silne wahania nastroju w stylu „kończę zabawę” będą skutecznie bawić się z Tobą w kotka i myszkę. Czy bloger doświadcza wypalenia zawodowego? Czy jest możliwe by po kilku miesiącach regularnego pisania i dzielenia się częścią siebie z czytelnikami, poczuć zrezygnowanie, niechęć i pustkę? Wypalenie zawodowe będzie czyhało na Ciebie po kilku miesiącach, latach wytężonej pracy na etacie, a prowadzenie bloga może spowodować niechęć i zrezygnowanie już po kilkunastu wpisach. Zależnie od tego jak intensywnie będziesz żył blogowym życiem. Na etacie przygniecie Cię ogrom obowiązków, konieczność dotrzymania terminów, wszechobecny wyścig szczurów połączony z brakiem czasu na odpoczynek. W pracy blogera to blog stanie się Twoim prześladowcą, który będzie obnażał Twoją kondycję psychofizyczną całemu światu. Smutek, rozgoryczenie, problemy osobiste, 5 kilogramów na plusie, trądzik w widocznym miejscu – to wszystko trudno będzie Ci ukryć, oczywiście, jeśli założysz, że chcesz być sobą. A prawdopodobnie tylko w ten sposób masz szansę by przetrwać w blogowej rzeczywistości. Wypalenie zawodowe blogera można skutecznie pokonać, wystarczy być uczciwym wobec samego siebie.

Dlaczego to czujemy?

Nasza działalność opiera się na relacjach międzyludzkich, ciągłym angażowaniu się w społeczność blogową. Nawiązujesz kontakty, piszesz komentarze, odpowiadasz na nie, jesteś częścią blogosfery. A blogosfera wciąga, im więcej dajesz – tym więcej otrzymujesz. Wszyscy mądrzy i doświadczeni podpowiadają, że by istnieć musisz być widoczny, musisz komentować, musisz bywać, musisz się angażować. Gdy wypadasz z rytmu robiąc sobie małą przerwę i przestajesz się udzielać, obserwujesz drastyczny spadek zainteresowania. Czujesz się mniej ważny, notujesz mniej odwiedzin, masz poczucie straty. Mimo wszystko zauważasz, że blogosfera bez Ciebie świetnie sobie radzi. Jesteś jednym z wielu. Jesteś zależny, a to nie zawsze napawa optymizmem. Zależność zawsze niesie za sobą pewne ograniczenia. Niby powinno być łatwiej, otrzymujesz przecież informacje zwrotne, gdy publikujesz pojawia się uznanie, docenienie ze strony kolegów, czytelników, komentatorów. Jednak w chwili gdy zdajesz sobie sprawę, że autorami dziewięćdziesięciu procent komentarzy są właściciele innych blogów zaczynasz się zastanawiać, na ile Twój blogowy sukces jest rzeczywisty, a na ile jest wykreowany przez relacje jakie nawiązałeś. To potrafi sprawić, że poczujesz się zagubiony, poczujesz męczącą zależność od innych o którą będziesz wytrwale walczył.

Uzewnętrznienie może zmęczyć

Często piszesz o własnych odczuciach, o własnych emocjach, dylematach życiowych. Uzewnętrzniasz przemyślenia, poddajesz na tacy część siebie. Przedstawiasz się jako osobę w danej, konkretnej sytuacji i jeśli dzisiaj masz depresję, tracisz wiarę w sens, automatycznie przelewasz te emocje na czytelników, którzy na długo zapamiętają Twoją kondycję. Jutro będziesz miał trudność by napisać lekki, łatwy i optymistyczny tekst. Jak to tak można? Masz rozdwojenie jaźni? Tak ocenią Cię inni, że sam nie wiesz czego chcesz, być może prowokujesz, być może zwracasz na siebie niepotrzebną uwagę, a być może masz nierówno pod sufitem i jesteś niezrównoważony emocjonalnie. Twój blog jest Twoją osobistą wyspą wirtualnego życia, życia które budujesz według własnych reguł. Osobista spowiedź ma działanie oczyszczające, pomaga pozbierać myśli, zbliża Cię emocjonalnie do czytelników, nawiązujesz więź, w myśl zasady, że problemy łączą. Jesteś prawdziwy i bardzo dobrze. Jednak ta przygoda może stać się dla Ciebie również niebezpieczna. Takie regularne uzewnętrznianie siebie, może odebrać siłę do popełniania błędów i spowoduje zatarcie granicy między tym, czym faktycznie chcesz się dzielić, a między tym co wypada wyjaśnić. Wyobraź sobie, że masz szefa, który za każdym razem gdy przeżywa kryzys twórczy informuje Cię o tym. – A dzisiaj to nic nie robię, miałem fatalny sen. – Nie mam weny napisać tego raportu, coś we mnie pękło. – Wypaliłem się i nie wiem kiedy wrócę.

Masz słabości. Ja też je mam. Jednak zbyt częste przyznawanie się do własnych rozterek powoduje, że wpadasz w pułapkę własnego „ja”. Zbyt często chcesz się tłumaczyć i usprawiedliwiać, zapominając, że nie musisz przedstawiać alibi dla życia według własnych ustaleń. Z życia tłumaczy się tylko ten, kto nie jest pewien jak chce żyć. Masz do tego pełne prawo, jednak pamiętaj, że dając tak wiele osobistych emocji, obciążasz innych bagażem własnych problemów, a przecież każdy z Nas ma swoje. Nastała moda na autentyczne i prawdziwe blogi, odsłaniające kulisy życia. Nie wykorzystuj jednak tego trendu w celu zyskania popularności, jeśli jest to sztucznie wykreowane – wykończysz się wewnętrznie szybciej niż myślisz. Rób to co dyktuje Ci serce, a tylko wtedy nie będziesz chciał uciekać przed samym sobą.

Bloger nie ma weny

Jeśli jesteś blogerem z krwi i kości wiesz zapewne, co znaczy pisać prosto z serca. Opisywać własne przemyślenia, podawać na tacy siebie. Zapewne dostrzegasz  również co znaczy pisać „z czapy”, czyli publikować chwytliwe teksty, które swoją sztucznością przyprawiają o ból głowy. Nie masz psa, nie masz nawet kotka, a w pseudo profesjonalny sposób publikujesz „10 ulubionych zabawek dla naszych czworonogów”. Nie czujesz potrzeby i chęci, ale napędza Cię świadomość „muszę pisać, ja muszę pisać”. Chcesz być skuteczny. Wypalenie blogera ma nierozerwalny związek właśnie ze skutecznością pracy. Jeśli zwątpimy w jej sens, trudno będzie nam uniknąć zniechęcenia. Skuteczny bloger to człowiek ukierunkowany na cel, który dla każdego z Nas położony jest w innym miejscu. Rozwój osobisty, sława, pieniądze, chcęć poznania innych, odskocznia od codzienności, wzrost samooceny, przełamanie barier to tylko niektóre z motywów pisania bloga. I na początku wszystko jest takie łatwe – masz cel i wiesz w jaki sposób do niego dążyć. Problem pojawia się gdy z czasem masz ochotę by sięgnąć po więcej, a więcej nie przychodzi. I nie dziw się, że czujesz wewnętrzny dylemat, przecież nie zmodyfikowałeś celu, a podświadomie chcesz by było lepiej, mocniej, profesjonalniej. Przyznaj się sam przed sobą, jaki jest Twój główny cel pisania bloga? Nie masz weny?  Zamiast porównywać się do innych, szukać sztucznie wykreowanych inspiracji i pomysłów, daj sobie szansę na spokojne dni pozbawione natchnienia twórczego. Oczy bystrych czytelników skutecznie obnażą sztuczną wenę, która jest wytworem potrzeby wpisu, a nie serca.

Bloger który nie zarabia

Syndrom wypalenia zawodowego stał się modnym, nadużywanym określeniem. Stał się również wysublimowanym sposobem tłumaczenia własnego lenistwa, znudzenia, spadku motywacji. Wyczerpanie łączy się nierozerwalnie z dysproporcją pomiędzy tym co dajemy, a tym co otrzymujemy. Kto z Nas nie chciałaby zarabiać na własnej pasji? Nie znam takiej osoby, jednak znam kilka, które się do tego nie przyznają. Piszesz, fotografujesz, planujesz, komentujesz, ale nie zarabiasz ani grosza. Czy jesteś gotów żyć tak przez pięć bitych lat? Nie nawiązując współpracy, nie będąc dostrzeżonym przez ludzi z poza blogerskiego świata? Pomimo, że osobiście nie założyłam bloga dla pieniędzy, wydaje mi się to mało realne. Jeśli targają Tobą sprzeczne emocje, martwi Cię nieregularna publikacja tekstów i czujesz, że to oddala się od profesjonalnego świata, może warto pomyśleć, czy faktycznie blogujesz wyłącznie z pasji, bez podtekstu zysku materialnego? Warto postawić sprawę jasno i nazwać rzeczy po imieniu. Starasz się, zdajesz sobie sprawę, że tylko ciężka i wytrwała praca pozwala osiągnąć sukces, ale nie wiesz ile to potrwa, nie wiesz czy dasz radę i wytrwasz. Piszesz różne teksty, każdy z nich ma dla Ciebie inną wartość, poświęcasz różny czas na ich przygotowanie. A w chwili gdy tekst który piszesz na kolanie, w pośpiechu staje się najbardziej popularnym i odwiedzanym jesteś niemile zaskoczony. Pojawia się frustracja, lekka złość, że wkład pracy nie jest spójny z oczekiwaniami.  Często widzę, że najdłuższe teksty mają najmniejszą popularność, częściej chcemy cieszyć oczy pięknymi fotografiami niż skupiać się na ogromie treści. Osobiście nie chcę się jednak dostosowywać, skracać lub wydłużać na siłę własnych myśli, bo właśnie bycie pod dyktando, pod publikę mocno mnie wypala i męczy. Na siłę to można obwiązać się bandażem, blogowanie w ten sposób stawia wszystkich na straconej pozycji. Jedni wytrwają kilka lat, inni kilka miesięcy. Coraz częściej natrafiam na opuszczone blogi które z dnia na dzień przestały istnieć, pomimo, że głównym paliwem napędzającym byli najcenniejsi, wierni czytelnicy. Patrzę na ostatni archiwalny wpis – jeden blog istniał rok, inny 16 miesięcy, kolejny 15. Bywa, że już okres 8 miesięcy wystarczył by zamknąć blogowy rozdział życia i zmienić kierunek poszukiwań. Ilu z Nas przetrwa, ilu z Nas wytrwa, a jeszcze ilu z Nas podda się i rzuci tym wszystkim z pozornie niewiadomych powodów? Blogosfera wybacza wszystko, zawsze można do niej powrócić i rozpocząć wszystko od nowa. Tylko czy jesteś w stanie sobie to wyobrazić? No właśnie. Ja też nie.

Blogerzy nie doświadczają wypalenia zawodowego – oni żyją. Justek

  • http://www.booksandbabies.pl/ Katarzyna Grzebyk

    Ja akurat mam wenę i pomysłów mi nie brakuje. Ale oczywiście są takie pojedyncze dni, kiedy mi się po prostu nie chce, na szczęście to pojedyncze dni;-)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      To cudownie, z takim nastawieniem i głową pełną pomysłów przetrwasz każdy blogowy kryzys;)

      • http://www.booksandbabies.pl/ Katarzyna Grzebyk

        Mam nadzieję, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie los;-)

  • http://lady0perfect.com Lady Perfect

    Ludzie są tak głupi, że nie brak inspiracji. Sama postępuję tak bezsensownie, że nie omieszkam tego obśmiać na blogu. Nie wiem, niektóre blogi nie nadają się do zarabiania. Mój na pewno nie :) Ale nie sądzę, bym kiedyś nie zmieniła swojej „trajektorii”. Kiedyś pisałam pamiętniki, potem wiersze, fanfice, piosenki, a teraz bloga. Może kiedyś napiszę w końcu książkę? :P

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Może właśnie to będzie Twój główny cel, gdy inne odejdą w bok? Ja już dzisiaj deklaruję, że kupię ją z przyjemnością;)

      • http://lady0perfect.com Lady Perfect

        Pewnie nie bedzie tak długa jak Grej, wiec nawet papieru nie zastąpi :P ale bede to miała na uwadze

  • http://www.redefineyourself.pl/ Sylwia W.

    Twój wpis daje do myślenia. Moim zdaniem najgorszy moment pojawia się, kiedy uświadamiasz sobie, że więcej czasu spędzasz przed komputerem niż w realnym życiu i zaczynasz mieć poczucie, że coś tracisz. Mimo to wierzę, że warto pisać. Robić to co się czuje i trzymać się swojej misji. Przetrwać gorsze momenty bez presji i ciśnienia. Nawet jeśli zmniejszy się ruch na blogu zawsze znajdzie się chociażby jedna osoba, dla której dany wpis będzie pomocny. I chociażby dlatego warto prowadzić bloga.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Ja też w to wierzę…Mam nadzieję, że zawsze będę miała siłę by tutaj być, z Wami i dla Was. Chociaż już dzisiaj wiem, że nie zawsze będzie łatwo.

      • http://www.redefineyourself.pl/ Sylwia W.

        Ja też życzę Tobie, sobie i innym blogerom tego samego. Wytrwałości, satysfakcji i sił do przezwyciężenia blogerskich kryzysów.

  • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

    Zdarza się zniechęcenie. Nie da się ukryć, że wtedy, kiedy dociera do mnie, że mnie „nikt nie czyta” i tylko godziny z dnia uciekają, godziny, w których zużywam prąd na komputer i wodę na kawę, o ciastkach i czynszu nie wspominając. Godziny, w których można by zarabiać zamiast wydawać. Na szczęście mija, puściłam reklamę na FB i niech się dzieje wola nieba. Bloga w końcu łatwiej porzucić, niż do niego wrócić.

    • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

      Oo-a coż to za reklama?:)

    • http://bwotr.pl/ Bookworm

      Założę się, że czyta ale co najwyżej nie komentuje ;)
      Trzymam kciuki za reklamę, zwrócę uwagę czy np. do mnie dotarła – tak patrząc na tych co reklamy wykupują, mam poważne podejrzenie (kierowane w stronę FB), że reklamy się wyświetlają bankowo tym, którzy i tak te blogi wykupują. Zobaczymy – powodzenia :)

      • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

        Statystyki mówią inne rzeczy. Zobaczymy z tą reklamą, zdania są podzielone, ale jednak więcej osób, jest na tak niż na nie. Na razie eksperymentuję z najniższym możliwym budżetem.
        A Tobie się reklama nie pokaże, przynajmniej nie powinna, bo nie jesteś w grupie docelowej <|:^)

        • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

          Ja niestety nie mam dobrych doświadczeń, kilka razy zainwestowałam i nic mi to nie dało, poprawiło statystyki jedynie w dniu reklamy…a przecież nie o to chodziło. Oby u Ciebie było lepiej, tego szczerze Ci życzę;))

        • http://bwotr.pl/ Bookworm

          Si, melduję posłusznie, że jeszcze nic mi się nie objawiło ;)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Czyta Cię zapewne wiele osób, Twój blog jest oryginalny, jest naprawdę dobry! Te reklamy w moim odczuciu są nieskuteczne….niestety, ale życzę powodzenia i oby się udało::))))

      • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

        Właśnie nie, z miesiąca na miesiąc jest tych osób mniej niż więcej. Pożyjemy, zobaczymy. Z tą reklamą też zobaczymy.

        • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

          Niestety nie wiem dlaczego…Twój blog wciąga i uzależnia. Może to chwilowy kryzys…

      • http://zaniczka.pl Zaniczka

        Reklamy sa bardzo skuteczne o ile sa fajnie zrobione :)

    • http://www.zdolnyaleleniwy.pl Witek Michalak

      Ale czemu chcesz porzucać? Daj ludziom jeszcze trochę czasu, żeby Cię lepiej poznali.

      • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

        Ale ja wcale nie napisałam, że chcę porzucać <|:^)

        • http://www.zdolnyaleleniwy.pl Witek Michalak

          Uff. Bo jakoś tak smutnie brzmiałaś. :)

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    JustekmakesmeWONDER ;).
    Bardzo dobry wpis i zmusza do refleksji. Ja założyłam blog trochę dla siebie, wywalam spontanicznie coś z siebie-nie jest to profesjonalna i wiem że wiele komentarzy jest „wymuszonych”. Ale jesli to moje wirtualne ja ktoś czyta i naprawdę lubi i sam z siebie zagląda to jest to dla mnie sukces. Mnie inspiruje życie i bloggerzy którzy piszą pod publiczkę sa dla mnie sztuczni. Nie tępię ich- mają konkretny cel i już. Ja celu jako takiego nie mam ;)
    A Ty umiesz i rozśmieszać i zmusić do rozkminy i mimo że ja nienawidzę czytać długich tekstów: Twoje wchodzą jak nóż w masło ;)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Chyba nie masz racji z tymi komentarzami. Jestem pewna Twojej autentyczności…jesteś sobą i ja to kupuję. Nie mam żadnym wątpliwości, że jestem u Ciebie ze względu na Ciebie, a nie względu na wdzięczność;)

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        I vice versa :*

  • http://biegowaja125.blogspot.com/ Malgorzata Wrzesinska

    Mi też czasami zdarza się zniechęcić – wtedy pytam siebie po co to robię ? I czasami mówię sobie – wróć do korzeni i przypomnij sobie po co założyłaś bloga ? I od razu wtedy wraca mi spokój ducha i to przeświadczenie, że nic nie muszę tylko mogę. Wiadomo,że bloger nie stoi w miejscu od momentu powstania bloga – rozwija się razem z nim jednak ten spokój ducha po zadaniu sobie tego pytania lubię.

    Wiadomo, że pisząc blogi sporą część czytelników i zarówno na blogu jak i na fan page stanowią inni blogerzy i tak jak piszesz blogosfera to wypracowane relacje – jednak ja cieszę się z tych relacji.

    Nieraz w rzeczywistym świecie ciężko jest znaleźć osoby z którymi można porozmawiać na dane tematy. Jednym z powodów dla których właśnie ja założyłam bloga było to, że nie mogłam znaleźć w realnym otoczeniu zbyt wielu osób, z którymi mogę porozmawiać na tematy, które mnie interesują; otoczenie pukało się w czoło – kiedy poruszałam tematy filozofii, duchowości, swoich pasji czy postrzegania świata i wielokrotnie słyszałam, że na słuchanie głupot nie mają czasu bo mają ważne rzeczy do roboty- więc w tym wirtualnym świecie odnalazłam osoby o podobnym postrzeganiu świata z którymi mogę dzielić się właśnie takimi przemyśleniami.

    Cieszę się, że mogę się potem w rzeczywistym świecie spotykać się na żywo z innymi blogerami – bo zbyt długie przebywanie w wirtualnym świecie też nie jest wskazane.

    I zauważyłam jeszcze jedną rzecz: od czasu kiedy prowadzę bloga zmieniło się też moje otoczenie w świecie rzeczywistym, może jeszcze nie jest tak idealnie – jak bym chciała – niektóre rzeczy muszę wyplewić z tego otoczenia i zredukować kontakty z niektórymi osobami (co nie jest łatwe bo mam styczność z nimi na co dzień ale myślę możliwe)- jednak widzę, że i w realnym świecie otacza mnie coraz więcej osób z którymi mogę porozmawiać na interesujące mnie tematy.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Dziękuję Ci bardzo, że napisałaś to od swojej strony…Mam to szczęście, że otaczacie mnie Wy, ludzie, którzy przede wszystkim kierują się pasją, chęcią rozwoju, poznania innych. Ja też się cieszę z nawiązanych relacji, to dla mnie niebywała nagroda, ona mnie napędza do działania. Dzięki Wam wierzę, że wszystko będzie łatwiejsze również w życiu rzeczywistym. Jest jak tak piszesz, to co dzieję się w świecie wirtualnym potrafi mieć realny wpływ na Nasze życie poza internetem. To naprawdę potrafi naładować akumulatory:)

      • http://biegowaja125.blogspot.com/ Malgorzata Wrzesinska

        :)

  • http://www.zfilizankakawy.pl/ Z filiżanką kawy

    Ja ostatnio cierpię, od czasu do czasu, na silny brak weny. Zawsze pisałam z serca, z potrzeby chwili, z emocji. Teraz więcej siedzę w domu bo pogoda nie sprzyja spacerom, tym samym mniej obserwuję, spotykam się z mniejszą ilością osób i myślę, że tutaj może tkwić problem. Niemniej jednak pracuję nad sobą, szukam inspiracji, dzielę się tym co tworzę. Czasem trzeba przezwyciężyć swoje słabości, żeby potem nie żałować.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Masz rację. Przezwyciężanie słabości, trudności to Nasza wspólna rzeczywistość. Jednak fajnie robić wszystko zgodnie z własnym sumieniem, nic na siłę, nic na pokaz;)

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Tak mi się wydaje, że ludzie potrzebują interakcji, bo napędzają się przekazywaną energią. Tu jej nabiorą od rozpędzonego zaprzyjaźnionego bytu, tu uderzą w inny byt, taki spokojniejszy – hamując. Można czasem odturlać się do kąta, gdzie jest gwarancja wyciszenia, ale też tego, że nic nas tam ciekawego nie spotka i życie może sobie przepłynąć obok.
    Skutecznie omijam „topowe” blogi, bo niestety czuję wymuszoność i sztuczność tekstów, podkręconych chwytliwym tematem. Wolę przeżyć wraz z opisującym (jeszcze nieznanym) blogerem jego ciekawe zdarzenie w Pcimiu Górnym, niż błąkać się w sposób wymuszony po Nowym Jorku nocą.
    Często mam gorsze dni w pisaniu, daję sobie wtedy czas, układam pewne teksty w głowie. Czasem nawet częściowo przerzucam je na szkice wpisów, może do nich wrócę? I tak, też kilkukrotnie doświadczyłem tego cudu, że z niby bylejakiego wpisu zrobiła się całkiem konkretna dyskusja. Teraz tak sobie myślę, że one nie były „od czapy”, one po prostu były prawdziwe, szczere i z emocjami. Miłego dnia – patrz, miałem napisać zdanie a już Ci tu pół strony pozapisywałem…

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Twoje wpisy nigdy nie są „od czapy, z czapy, czy z cylindra”. Jesteś prawdziwy, to się czuje…nie ważne co piszesz, jak długi tekst, jak pozytywny, jak nastrojowy. Ważne, że dajesz Nam siebie a my czujemy, że to jesteś cały Ty. Pozbawiony sztuczności i nadęcia;)

    • http://zaniczka.pl Zaniczka

      Dokładnie interakcja – smiejemy sie z nastolatków obs za ob kom za kom :) ale… fatalnie się czlowiek czuje jak komentuje u kogos a ten ktos olewa i milczy. O!

  • http://freshsplash.pl/ Dominika

    Dawno, dawno temu prowadziłam brzydkiego bloga na beznadziejnej platformie i miałam całkiem sporo czytelników. Obecnie mam swoją domenę, blog wyglada nieco bardziej profesjonalnie, ale nie umiem pisać typowych „blogowych” postów. Wracam do tego, co robiłam wcześniej: miałam wenę, coś mnie zainspirowało, to pisałam. Nie potrafię inaczej.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      To cudownie…wracasz do korzeni i kierujesz się sercem, intuicją:)))

  • http://mrslifestyle.pl/ Mrslifestyle.pl

    Sama miałam dwie dłuższe przerwy i doskonale wiem jak ciężko wraca się do rytmu regularnego pisania i odzyskania czytelników. Samej mi czasem brakuje weny, ale nie piszę wtedy na siłę, bo wiem, że się zmęczę i zniechęcę. Grunt to poznać siebie oraz swój tryb pracy. Nie będę ściemniać, zakładając bloga myślałam o tym, aby go z czasem spieniężyć, ale wtedy nie przypuszczałam, że to miejsce stanie się dla mnie tak ważne, a ja będę tyle ofert odrzucać. Nigdy nie myślałam też o tym, że to miejsce będzie moim głównym źródłem utrzymania. Pracuję w innym zawodzie, spełniam się i w tym momencie nic bym nie zmieniła. Z każdym kolejnym tekstem mam w głowie pomysły na nowe. Czasem o sukcesie bloga można wyrokować po kilku latach intensywnej pracy nad nim i cieszę się, że tak bardzo zmieniło się moje myślenie, że tak dużo wyciągam przez to zajęcie. A przede wszystkim cenne znajomości :)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Ja też się cieszę, że odnajdujesz tyle radości i spełnienia w pisaniu bloga:) A nawet nie wiesz jak się cieszę, że siebie mamy i niebawem poznamy się twarzą w twarz:))

      • http://mrslifestyle.pl/ Mrslifestyle.pl

        Ale będzie wspaniale, nie mogę się już doczekać. Obym z moją kurzą ślepotą dostrzegła Cię :)))

        • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

          Jakoś się namierzymy:))

          • http://mrslifestyle.pl/ Mrslifestyle.pl

            No ba! :)

  • Ewa

    Ja narazie nie odczułam, żebym mogła ię wypalać. Ale chyba jestem dziwna trochę pod względem blogowania. Bo nigdy nie zabiegałam o wspólprace, nie zarabiam na blogu. Nigdy też wręcz nachalnie nie nawiązywałam znajomości blogowych. Piszę bo lubię – piszę iedy chcę i jak chcę. I z tego się cieszę.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Nie jesteś dziwna, wręcz przeciwnie:) Jesteś dowodem na to, że można cieszyć się samym pisaniem…bez sztywno narzuconych założeń. Oby nigdy nie zabrakło Ci chęci:)

  • http://www.MieszaneUczucia.pl Jerry Smith

    Brak cierpliwości i słomiany zapał to niestety powszechne choroby. I dotyczą nie tylko pracy nad blogiem. Cóż, trzeba walczyć z tym cholerstwem ;)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Cieszę się, że walczymy razem:)

  • http://powolipoprostu.pl Artur

    Jest mi naprawdę trudno wyrazić to co czuję po przeczytaniu tego wpisu. Jestem przepełniony wdzięcznością i radością. To naprawdę fenomenalne co się dzieje. Twój wpis, komentarze pod nim. Słowa pisane przez osoby, doświadczone, praktykujące, aktywnych blogerów to wszystko jest dla mnie jak dar. Zaczynając swoją przygodę z blogowaniem nie spodziewałem się otrzymać tego wszystkiego. Twoje, Wasze doświadczenie pomaga minie tylko się rozwijać, ale również dostrzegać niebezpieczeństwa i zagrożenia. Daje mi możliwość uczenia się z Twoich, Waszych doświadczeń. Czerpiąc z tego wszystkiego mogę uniknąć wielu rozterek i rozczarowań. Daje mi to szansę na zachowanie spokoju i radości. Skłania do działania w granicach zdrowego rozsądku i racjonalnego umiaru. Mało tego gdybym zaczął dostrzegać w sobie oznaki wyczerpania, wypalenia, to na pewno dzięki Tobie będę wiedział gdzie szukać rozwiązań i jak do tematu podejść. Na czyich słowach oprzeć środki zaradcze, skąd czerpać wzór. Bardzo CI dziękuję za ten tekst. Dziękuję Wam za inspirujące komentarze. Dziękuję za szczerość. Dziękuję z wyrazami szczerego podziwu i szacunku :) Pozdrawiam!

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      A ja nawet nie wiem co napisać, by wyrazić wdzięczność za Twój komentarz. To my Ci dziękujemy…po takich pięknych słowach nie można już nic dodać. Dziękuję z całego serca!

  • http://babskiepisanie.blogspot.com Joanna eR – Babskie pisanie

    Na początku komentarze były tylko z innych blogów. Na blogu nadal przeważają właśnie te. Ale ostatnio coraz więcej czytelników komentuje wpisy na fanpage. jakoś komentowanie na blogu do nich nie przemawia. A szkoda.
    Bloger się momentami zawiesza. Wiem po sobie. Mam czasami takie momenty, że nic mi się nie chce. Z tyłu głowy coś mi krzyczy „musisz pisać” a ja ma taką niechciejkę, że się tylko w piwnicy zamknąć i przespać zimę. I w tych momentach tak naprawdę nic nie jest w stanie mnie postawić na nogi. Co z tego, że na blogu ruch jakiego nigdy nie było, że fp cieszy się popularnością, że wszytko takie piękne i słodkie, skoro mi się kurczę nie chce.
    Wiem jednak, że im dłużej nie piszę, tym trudniej mi kontynuować tworzenie blogu tak, aby się nie cofać ze swoimi przemyśleniami do samego początku, kiedy to pisałam bardzo chaotycznie i o nie wiadomo czym.

  • http://skrytkamagdaleny.com/ Magda | Skrytka Magdaleny

    Mój blog ma być z zasady miejscem pozytywnym, wpisy mają być raczej pozbawione marudzenia. I dlatego bardzo trudno mi się pisze, kiedy przeżywam jakieś większe stresy w życiu. Ciężko wtedy wyjść do ludzi, bo przecież nie będę udawać, że jest fajnie, skoro wcale nie jest. To jest chyba mój największy problem.

  • http://www.pracowniakobiecosci.com.pl Monika Wyderka-Chodak

    Mi zdarza się zniechęcenie gdy mam mnóstwo innych obowiązków. Zadaje sobie wówczas pytanie co zrobić, a co odpuścić. Nie zawsze wiem, co wybrać. Lubię gdy moje działania są profesjonalne. Dlatego bubel w postaci tekstu, który piszę tylko dlatego że muszę, nie ma racji bytu.

  • http://www.zdolnyaleleniwy.pl Witek Michalak

    Z blogami jest jak z wszystkim innym w życiu. Po pierwsze nie istnieje sprawiedliwość. Po drugie talent to za mało. Potrzebne są jeszcze pomysł na siebie i góry szczęścia, aby to wszystko zaczęło pracować jak należy. Samo wypalenie zawodowe nie musi być czymś złym. Odpowiednio przeprawocwane jest kopalnią wiedzy na dla nas samych. Grunt, abyśmy umieli z tej wiedzy skorzystać.

  • http://www.lieveg.pl Gabriela

    Miałam bardzo długą przerwę spowodowaną początkiem studiów, ale ogarnęłam się i wracam, choć czasu wcale nie mam więcej – wręcz przeciwnie. Wiem jednak, że samo się nie zrobi, a zakładając bloga byłam świadoma, że trzeba włożyć w niego ogrom pracy, jeśli chce się to kiedyś traktować na poważnie. :) „Nie ma nic za darmo”, jak to mawiają. Grunt to się nie poddawać, nawet jeśli dopadnie nas chwila zwątpienia, a cała motywacja postanowi pójść sobie bez nas na spacer. :>

  • http://przymiotnik.blogspot.com halmanmonika

    Ja ogólnie ciężko znoszę zimę i raz mi się chce wszystko, a raz nie mam ochoty na nic. Zima to najgorszy dla mnie okres na pisanie postów, najgorszy okres na wszystko, bo włącza mi się jakaś deprecha i zaczyna brakować mi motywacji. Jak już przetrwam zimę, to jest lepiej… W innych miesiącach raczej nie mam takiego problemu.

  • http://katsunetka.nl/ Katsunetka

    Zdarza mi się ostatnio nawet za często zniechęcenie. Po ostatnich dwóch tekstach u siebie trochę zmieniło się moje postrzeganie. Kiedy coś publikuję, jest mi smutno jak widzę milczenie i spadek statystyk. Po tamtych tekstach wiem, że to moja wina. Skoro nie daję czegoś, co sama chętnie bym przeczytała, zdjęć, jakie sama chętnie bym oglądała to dlaczego inni mają to doceniać? Ostatnio to „wypalenie” u mnie związane jest z tą czernią w szablonie. Przyznam, że mnie przybija i odbiera chęci na pisanie. Mam wrażenie, że jestem tak kiepska, że nic przez tą czerń się nie wybije. Czas chyba na zmiany.

  • http://www.evelinebison.blogspot.com Eveline Bison

    Pewnie i mnie kiedyś dopadnie ta zaraza, wtedy wrócę ponownie do Twojego tekstu :)

  • http://domnaobcasach.com/ Agnieszka Wieczorek

    U mnie było tak, że pierwszą przygodę z blogowaniem miałam gdzieś w 2012 roku, był blog, dobrze funkcjonował, ale mi nie odpowiadała tematyka – szybko się wypaliłam i nie sprawiało mi to już przyjemności. Wtedy zaczęły pojawiać się pierwsze blogi lifestylowe(nie licząc Kominka) i bardzo mi się pomysł stworzenia takiego bloga spodobał, a że jestem z natury nieśmiała więc obawiałam się założenia bloga, na którym miałabym coś pisać o sobie. Największe opory miałam przed ujawnieniem się światu, a o dodaniu własnego zdjęcia nie było mowy. Porzuciłam starego bloga i dałam sobie spokój z blogowaniem, ale wtedy zaczęło mi brakować pisania. I tak po rocznej przerwie postanowiłam spróbować. Raz kozie śmierć – jak to mówią :) Dzisiaj nie żałuję, choć pewne opory jeszcze mam :)

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Ojjj, chyba potrzebowałam dziś tego tekstu. Chciałabym gdzieś opublikować swoją frustrację a nie mam gdzie bo od 2 tygodni moja Świnka nie działa :((((( I próbuję poruszyć niebo i ziemię a nikt mi nie chce pomóc. Administratorzy przerzucają się winą, dziś kolejny raz usłyszałam ‚jutro’……. :( Jak w takich chwilach ma mi się nie odechcieć? :D Cieszę się, że jestem taką optymistką i wiem, że jak wrócę to ze zdwojoną siłą :D :* dzięki :*

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      A ja własnie próbowałam dzisiaj nawet z telefonu wejść i też nie działa, a tęsknie za Tobą i Twoim blogiem…Oby już niedługo, ale pamiętaj – my czekamy na Ciebie:))) Głowa do góry!

      • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

        Takie słowa to moja największa motywacja. Nie poddam się tak łatwo :)

  • http://zielonakaruzela.pl Zielona Karuzela Kasia

    Oj, i mi się zdarza taki czas. Ale wynika to raczej z natłoku obowiązków poza blogiem. U nas blog stanowi odskocznię od codziennego życia, nie jest to nasze główne zajęcie. Więc staramy się jak możemy. Są czasy gorsze, ale za jakiś czas przychodzą już te lepsze i wracamy do regularnego rytmu. Także nie ma się co załamywać bo każdy ma czasem gorsze chwile. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy wytrwałości :*

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Temat-rzeka… Blogowanie to z jednej strony naprawdę fantastyczna sprawa, ale z drugiej potrafi niekiedy dobić człowieka. Bo starasz się, przykładasz, autentycznie ci zależy, angażujesz w to kawał swego serducha, a tu dupa. Ostatnio się mocno zastanawiałam czy nie dać sobie siana, ale może to kwestia tego, że u mnie z cierpliwością zawsze było na bakier? Bo jak wiadomo cierpliwość w blogowaniu to cnota. Stawiam się jednak do pionu, bo kocham pisać, daje mi to niewiarygodną satysfakcję, nie chcę iść na skróty i robić niczego pod publiczkę. Może dlatego jest tak trudno? Sama nie wiem.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Wydaja mi się, że wtedy jest trudniej. Przynajmniej ja też tak czuję, ale proszę Cię o jedno daj sobie siana, ale nie z blogiem, lecz z tą myślą….

      • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

        Naprawdę się staram. Dziękuję:)

  • https://mowiecomysle.wordpress.com/ mówię co myślę

    Fajny wpis i myślę, ze wypalenie zawsze jest możliwe i to nie tylko w blogowaniu.
    I ważne (co tez piszesz), żeby być sobą, bo wtedy wiadomo, ze realizuje się swoje cele a nie cudze.
    A co do zarabiania to jeszcze bym powiedziała, że na pewno są osoby, które zwyczajnie nie wierzą, że można zarobić na swojej pasji. Czyli że można zarabiać równocześnie się bawiąc )

  • http://raphael-eu.blogspot.com Rafał Ratyński

    Jak dobrze, że ja nie żyję blogiem, tylko on żyje dzięki mnie :)

  • http://make-upfullofcolors.blogspot.com/ Chocolate&Chocolate

    Lubię Twoje wpisy, bo zawsze trafiasz w punkt ;) Mnie całe szczęście nie dopadło jeszcze zniechęcenie, choć kolejne miesiące mijają ;)

  • http://justbasicgirl.pl/ justbasicgirl

    No Tobie to na pewno nie grozi!;) Ja wybieram sobie „dogodniejsze” momenty na blogowanie, dzięki czemu jestem tu jeszcze i..chce mi się pisać;)

  • http://Plantacjapozytywnychmysli.blogspot.com/ Gaja

    To prawda, opuszczonych blogów mnóstwo, ale i nowe ciągle powstają. Tak jak w życiu, jedni przychodzą, drudzy odchodzą. Sama wypalenia jeszcze nie doświadczyłam, ponieważ lubię pisać i też nie założyłam bloga dla pieniędzy, a wyłącznie z pasji pisania i z zamiłowania do tematyki rozwoju osobistego. Nie zakładam zarabiania na blogu, wolę zarabiać gdzie indziej, bo czuję, a nawet wiem, że pisanie pod dyktando reklamy dopiero by mnie wypaliło. Jednak od nowego roku i ja postanowiłam wprowadzić sobie trochę luzu w prowadzeniu bloga (krótsze i rzadziej publikowane teksty). Skoro na blogu nie zarabiam, to przecież logiczne jest, że nie powinnam poświęcać mu tak dużo czasu jak dzisiaj, bo tego czasu zaczyna brakować i należy spojrzeć na problem logicznie, ustalić priorytety :-)

  • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

    Justyna, ale madry wpis, musze go sobie jeszcze raz na spokojnie przeczytac i przetrawic. Blogowanie wciaga, oj jak wciaga, ale od czasu do czasu przychodzi objawienie, ze tyle ladujemy w to czasu i energii, a zycie toczy sie gdzie indziej, obok. Szczeslwie blogowanie daje tyle wartosciowych kontaktow z cudownymi ludzmi, ze chyba chocby dlatego warto. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • http://www.womanatwindow.com/ Dagmara Piekutowska

    Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat. Wiele osób bagatelizuje te kwestie, które nierozerwalnie wiążą się z blogowaniem. To często żmudna praca, która wymaga cierpliwości, poświęceń, nieustannej kreatywności, pomysłowości. Przyznam, że jest to najbardziej satysfakcjonująca, a jednocześnie najbardziej męcząca praca, którą do tej pory wykonywałam. Jednak to przede wszystkim moja pasja. To wielokrotnie rekompensuje wszystkie niedogodności.

  • http://www.zurnalistka.pl/ Żurnalistka

    Ależ się rozpisałaś! Bardzo rzeczowo i skrupulatnie podeszłaś do tematu. Na pewno wielu blogerom coś takiego się zdarza. Blogowe wypalenie zaliczyłam już nie raz, ale mam na nie sposób. Muszę odczekać spinać się, żeby za wszelką cenę coś napisać. Bo tworzenie na siłę, rzadko przynosi oczekiwane efekty.

  • http://www.nieidealnaanna.com Nieidealna Anna

    Ja mam tak dzisiaj, a to właśnie wyprucia emocjonalnego i zmęczenia fizycznego (Zuzce idą zęby)… Ale twój tekst przeczytałam z przyjemnością, czuję że w tym temacie rozumiemy się kropka w kropkę :)

  • http://www.rosaline.com.pl/ Rosaline

    Myślę, że to w dużej mierze kwestia priorytetów. Ja rozwój swojego bloga stawiam bardzo wysoko i nie ma, że boli, nie ma wymówek, nie ma tygodniowych przerw. Wiem, że w blogosferze bardzo trudno coś osiągnąć, a wygrają najbardziej wytrwali. Moich czytelników nie obchodzi czy mam dzisiaj wenę czy boli mnie głowa, oni chcą nowego tekstu i czuję obowiązek im go dostarczyć. Nie pozwalam sobie na słabości.
    Teraz mam jeszcze większą motywację, bo podjęłam współpracę z osobą, która robi zdjęcia. Daje jej harmonogram wpisów na cały miesiąc, a ona przysyła fotki. Przecież skoro ona się angażuje to nie mogę tak po prostu powiedzieć, że dzisiaj nie chce mi się pisać. :)

  • naczytane.blog.pl

    Oj, wypalenie zawodowe właśnie teraz mnie dopadło… ale mam nadzieję, że odzyskam siły i energię :) szkoda mi tych, którzy porzucili blogi, bo naprawdę tyle pracy włożonej po nic.

  • http://fragmentator.pl/ Iza

    Bardzo wartościowy tekst. Z jednej strony tłumaczy pewne zjawiska, a z drugiej zmusza do tego aby być szczerym ze sobą. Np. myślę, że sporo osób blogujących, gdzieś w skrytości ducha, chce na blogu zarabiać, może nie kokosy ;) ale np. tak aby do niego nie dokładać. Z drugiej strony myślę, że równie dużo osób nie chce się „sprzedawać”, nie chce pisać czegoś wbrew sobie lub promować czegoś, czego np. sami nie sprawdzili. To też trzeba umieć. Myślę, że sporo jest dylematów i momentów, w których można się potknąć, ale i takich, które dają kopa. Ten tekst i komentarze pod nim, to przykład na tą dobrą energię jaka dzięki blogowym wpisom może się pojawić. Nawet w najmniej spodziewanych chwilach. Dzięki ogromne! :)

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Ty to jak coś napiszesz to zawsze celnie, w punkt. ;) Ja się tak czasem zastanawiam, że nawet gdybym chciała, gdyby przeszło mi przez myśl porzucenie bloga, nie mogłabym tego zrobić z kilku ważnych powodów ;) więc blogosfera jest już mi pisana na najbliższe lata na pewno;)

  • http://krolowa-karo.blogspot.com/ Królowa Karo

    Mnie pomysłów i weny nie brakuje, brakuje niestety czasu. Małe dziecko, intensywna praca, studia – to wszystko daje mocno w kość, dlatego ostatnio jest mnie jakby mniej. Ale mam ogromną nadzieję, że po nowym roku jakoś to wszystko razem poukładam.

  • http://gosiawizaz.blogspot.com Gosia

    Kiedy blog zaczyna stanowić większość część Twojego czasu i życia to trzeba to przemyśleć…nic nie trwa wiecznie….chyba…;)

  • http://zaniczka.pl Zaniczka

    Masz słabości. Ja też je mam. Jednak zbyt częste przyznawanie się do własnych rozterek powoduje, że wpadasz w pułapkę własnego „ja”. Zbyt często chcesz się tłumaczyć i usprawiedliwiać, zapominając, że nie musisz przedstawiać alibi dla życia według własnych ustaleń. Z życia tłumaczy się tylko ten, kto nie jest pewien jak chce żyć. – święte słowa Nie znoszę takich blogów, nie lubię pisania w stylu „mam tyle na głowie ale niedługo do was wrócę z nowymi tekstami” i następnie po tygodniu „no nadal mam pustkę w głowie ale wrócę” – nie lubie… Nie piszesz, Twoja sprawa, Można zaznaczyć ze wyjeżdżam, idę do szpitala itp. ale ciągle tłumaczenie się wywołuje np. u mnie irytację i powoduje, ze nie wracam do bloga, który skupia się tylko na obietnicach.
    Ja swoj pierwszy blog pisałam od 2004 roku. Wchodze czasami, wchodze w linki osób, które kiedys obserwowałam, czytałam, z którymi się „kumplowałam” i pustka „ten blog nie istnieje”.
    Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że blogowanie to cieżka praca, tak samo jak prowadzenie FB czy instagrama – musisz wejsc zaistniec u kogos na tyle, zeby chcial Cię odwiedzić, skomentowac i pozostac.
    Tego się nie osiąga jednym wpisem – to się osiąga wizerunkowo.
    Pisz Maleńka pisz i nie wypalaj się :* :*

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    Dziękuję Ci za ten wpis. Od kilku dobrych dni wisiał on na moim Bloglovin’ oznaczony jako „do przeczytania”, ale dopiero dziś znalazłam chwilę, by spokojnie nadrobić blogowe teksty do porannej kawy.
    O zakończeniu blogowania myślę ostatnio znacznie częściej, niżbym sobie tego życzyła, kiedyś zdarzało mi się to na chwilę, w gorszy dzień, w chwili słabości, w ciągu ostatniego pół roku nie ma miesiąca, bym nie zastanawiała się po co to wszystko robię. Odpowiedź przychodzi szybciej, niż dokończę myśl, a mimo to miesiące październik i listopad należały do tych najtrudniejszych dla mnie – najtrudniejszych od chwili startu. Jak na ironię – nie pierwsze miesiące, gdzie feedback był zerowy, ale dopiero wtedy, gdy faktycznie mogłabym zacząć coś sensownego rzeźbić, bo mam już ku temu jakieś podstawy. Minęło 1,5 roku.
    Jednak życie zawodowe i prywatne absorbują mnie tak bardzo, że bycie na bieżąco także i w blogosferze zaczyna przytłaczać. Szukam dla siebie odpowiedniego rozwiązania bo wiem, że takie istnieje, tylko jeszcze na nie nie wpadłam, ale bardzo bym chciała, jako że pisanie znaczy dla mnie naprawdę wiele. Nie wszystko, ale wiele.

  • http://www.kogelmogell.blogspot.co.uk Kogelmogell

    Na szczęście nie samym blogiem człowiek żyje. Ja pisze od ponad dwóch lat i dopiero niedawno złapało mnie tzw wypalenie… odczekałam jakiś czas, pisząc jedynie na fp i wróciłam ‚do żywych’ mam nadzieję, że na stałe :)

  • http://patibloguje.me patibloguje

    Bardzo ważny dla mnie tekst. Moje przerwy w pisaniu są coraz dłuższe, ale nie traktuję blogowania jako przymus, „zawód”, etc, raczej jako hobby. Po przeczytaniu Twojego wpisu wiem, że nie chcę go porzucić, niech po prostu rozwija się swoim tempem.

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    Początek był dla mnie takim kopniakiem, pomyślałam sobie „no i co, AnuŚka, ile to już minęło? Chyba więcej niż tydzień, a obiecałaś sobie pisać co dwa, max trzy dni…” Ale dalej znalazłam usprawiedliwienie. Bo w zasadzie wcale nie chodzi o to, że nie miałam weny i poczułam „wypalenie”, ja po prostu miałam tak gorący okres, że nie miałam siły usiąść przy klawiaturze! I teraz nie jest mi z tego powodu głupio. Nic na siłę, prawda? :)

  • mint with raspberry

    A ja dopiero zaczynam działaś w blogosferze. Założyłam bloga, żeby móc oderwać się trochę od tej codzienności którą mam. wiem, że nie publikuję często, ale piszę wtedy kiedy mam wenę i kiedy mam czas, nie wyobrażam sobie pisać na siłę. Wiem też, że czeka mnie dużo pracy jeszcze nad sposobem pisania, wyglądem bloga, itd…ale wszystko powoli. Nawet nie pomyślałam o zarobku zakładając tego bloga.

  • http://razadobrze.blogspot.com gin

    Miałam okres zniechęcenia; zrobiłam sobie przerwę, i wróciłam o blogowania z nowymi pomysłami, z ochotą i pasją.
    I tak – chcę zarabiać na swojej pasji. Ale blog nie ma z tym nic wspólnego, to hobby. Prawdziwa praca jest gdzie indziej; i może dlatego wypalenie mi raczej nie grozi… :)

  • http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka

    Miałam moment załamania, odstawiłam bloga na dalszy plan. Natłok spraw w życiu codziennym skutecznie uniemożliwiał mi pisanie. Wróciłam, piszę, ale już nie mam takiego parcia jak wcześniej.

  • http://www.lifestylerka.pl/ LIFESTYLERKA

    Ale trafiłaś z tym tekstem:). Na koniec roku – jak pewnie dało się zauważyć – przeżyłam lekki kryzys blogowy. Chociaż nie było to związane z „wypaleniem się”, a raczej w jednym czasie zbiegło mi się sporo rzeczy i nie byłabym w stanie prowadzić bloga tak jak bym chciała, więc odpuściłam. Jednak im dłużej ta przerwa trwała, tym ciężej było mi sobie wyobrazić, że znowu się za to zabieram. Takim motorem napędowym było dla mnie to, że chciałam zmienić profil mojego bloga i byłam tym niesamowicie podekscytowana. Chociaż z drugiej strony, to tez mnie trochę hamowało, ponieważ taka zmiana wiązała się ze sporym nakładem pracy oraz mnóstwem czasu. W końcu stwierdziłam, że mam deadline na początek stycznia i co ma być to będzie. Także takim sposobem Lifestylerka reaktywowała się i powróciła do świata żywych;).

  • http://nieperfekcyjnyswiat.pl Gaga

    Jak zwykle czytasz w myślach Justynko…. Ale co się dziwić jak ty mądra kobieta jesteś 😉 tylko y mi się nie wypalaj czasem KOBIETO O 100 ZAWODACH 😙😙😙

  • Pingback: Kiedy dobry bloger przestaje pisać | Justekmakemesmile()

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram