Looking for Something?

Zagadka parowania męskich skarpet

Author:
laczenie-akarpet

Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale mam pewien deficyt, czytaj mankament osobowości. Mianowicie, nie wiem jak ja to robię, nie wiem skąd mi się to wzięło, nie wiem, czy są na to jakieś specjalne medykamenty, zalecenia planowania przestrzeni metodą feng-shui, ale notorycznie gubię skarpety. Nieważne czy do pralki wrzucam 10, czy 20 par. Kiedy chce je ściągnąć z suszarki zawsze mi jakiejś brakuje, zawsze! Problem dotyczy na moje wielkie szczęście skarpet męskich, a dokładniej tych z gatunku „uniwersalna czerń”. Moje są bezpieczne, zazwyczaj rozróżniam je bezbłędnie za pomocą elementów graficzno-kolorystycznych takich jak : malutki wzorek, uśmiechnięty miś, śpiący gepard lub góralskie akcenty regionalne. Segregacja czarnych, męskich skarpet dostarcza mi wielu problemów. Niestety jestem w tej kwestii totalną amatorką i improwizatorką w jednym. Dla ułatwienia procedury klasyfikacji skarpet, powinno być zastosowane jakieś szyfrowanie naprowadzające. Kody, sygnały dźwiękowe, być może oznaczenia takie jak na pomadkach do ust lub lakierach do paznokci? Na skarpecie lewej proponuję np. kod L-00087, na prawej P-00087. To niewielki gest producenta, a mnie już żyłoby się lepiej, łatwiej i przyjemniej. Parowałabym je prawidłowo z nieukrywaną satysfakcją i dumą. Samopoczucie kobiety gwałtownie spada, gdy zestawia ze sobą dwie niepasujące połówki powodując mezalians garderobiany. Jak zatem parować męskie skarpety, bez straty czasu, zapału i energii?

Różne odmiany czerni

Czarna skarpeta niejedno ma imię. Kategorii jest kilka, począwszy od funkiel nówki sztuki nie śmiganej – skarpeta kruczoczarna, poprzez średnio znoszoną, tak zwaną czerń użytkową. Końcowym etapem życia skarpety są wyraźne ślady użytkowania na pięcie, przetarcia i prześwity – tak zwana szarość przemysłowa. Istnieje również kategoria poniżej kategorii, czyli skarpeta dziurawa. Taki egzemplarz w mojej opinii nadaje się wyłącznie do samotnego uprawniania sportu, z racji posiadania darmowych wentylatorów. Jedni spędzają wolny czas na układaniu puzzli, graniu w karty, a ja ? Gdy mi się nudzi oddaję się ferworowi parowania skarpet, z nadzieją, że może uda mi się coś połączyć. Pół biedy jeśli skarpeta ma jakiś wzór naprowadzający typu brązowy kwadracik, zielony paseczek, niebieski romb. Takie skarpety to ja paruję bez mrugnięcia okiem. Problem rozpoczyna się w sytuacji, kiedy mam kilkanaście skarpet bez żadnych wzorków i wszystkie są czarne lub czarne być powinny. Przewracam wszystkie na drugą stronę, dokonuję analizy składu materiału, stopnia rozciągnięcia ściągacza, obserwuję, prowadzę dochodzenie w którym zawsze coś zostaje nierozwiązane. Zazwyczaj jest to kilka samotnych sztuk z którymi nie wiem co zrobić. To moje domowe archiwum „X” pod tytułem „zaginiona skarpeta”.

Nowa moda

Jednym z rozwiązań jest skorzystanie z przychylności trendów modowych, czyli zakładania skarpet o dwóch różnych kolorach. To byłby niezły sposób na racjonalne zagospodarowanie wszystkich zgub. Niestety dotyczy to wyłącznie kolorów kontrastowych, a szarość i czerń bez wątpienia do nich nie należą. Jeśli jednak masz taki pomysł, powinnaś się do tego odpowiednio przygotować. Zastosowanie tak oryginalnej niespodzianki powinno być poprzedzone pogadanką z partnerem, na której należy omówić aktualnie obowiązujące tendencje modowe. Niespodziewane parowanie dwóch przypadkowych kolorów i oznak znoszenia, może spowodować u naszego partnera efekt „wszystko mi jedno, zakładam co znajdę”.  Czyli chciałyśmy dobrze, a wyszło jak zwykle. Jeśli nie chcesz przed każdą wizytą u znajomych przeżywać napięcia emocjonalnego pt. „co on tam ciekawego założył?”, postaraj się by łączenie skarpet odbywało się z minimalnym uwzględnieniem zasad podobieństwa. Dwie czarne skarpety męskie są jak bracia, jednak nie muszą być bliźniakami. W jaki sposób parować męskie skarpety? Można spinać je przed praniem agrafkami, wszywać kolorową mulinę, haftować litery. Można każdą parę prać w oddzielnym worku, można łączyć je w nierozerwalne duety, podobnie jak robimy to z rękawiczkami dla dzieci – metodą na sznurek. Możemy robić wszystko, ale trzeba odpowiedzieć sobie na jedno, kluczowe pytanie „na jaką czynność chcemy tracić swój cenny czas?”. Wszywki z muliny czy prowadzenie dochodzeń identyfikacyjnych? Ja wybieram zabawę w detektywa ds. parowania.

Worek na zguby

Pomyślałam, że założę taki mały podręczny woreczek ze zgubionymi skarpetami, przecież prędzej czy później wszystko się musi odnaleźć, gdyż do diabła, ja ich nie jem, przysięgam! Okazało się, że również w tej kwestii jest naiwna. Efektem pomysłu jest jedynie cykliczna zmiana rozmiaru worka, z małego na coraz większy. Zgub niestety przybywa z każdym rokiem, nie wiedzieć z jakich powodów sezon zimowy sprzyja pojawianiu się nowych egzemplarzy niewiadomego pochodzenia. Szukałam już nawet w bębnie pralki. Być może jest jakaś dziura w tej gumie i coś je tam wsysa lub wkręca? A może sąsiad ma tajny podkop i mu swoich lewych brakuje, więc w bezczelny sposób podbiera moje? Niestety, to nie ten trop, z bębnem wszystko jest w porządku. Trasa pralka-suszarka, suszarka-pralka również nie posiada żadnych luk czasoprzestrzeni. Zagadka pozostaje nierozwiązana. Wierzę, że kiedyś, gdy doczekam spokojnej starości to odnajdę te wszystkie zaginione połówki. Wyobrażam sobie jak z uśmiechem na ustach, siedzę na ławeczce w parku i dokonuję segregacji, ciesząc się szczęściem odnalezionym po latach.

Jak parować męskie skarpety? Koniecznie z wyczuciem, pobudzając kobiecą intuicję, koniecznie z pokładami dobrej woli. Nie wszystko się uda, ale warto próbować. Jeśli facet docenia to przemilczy, jeśli nie przemilczy – niech sam paruje. Justek

 

 

  • http://nieperfekcyjnyswiat.pl Gaga

    O jezuuuuu, jak ja ci nie zazdroszczę. To musi byc dlaciebie horror Justynko 😁tyło odmian czerni to ja na raz nigdy nie widziałam :/ no chyba, że w sklepie

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Zapraszam do mnie na mały pokaz;)

  • http://witajslonce.pl/ Dotee

    Ja mam szczęście, bo mój lubi kolorowe skarpetki i parowanie jest dla mnie czystą rozkoszą :D

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Szczęściara:)))

  • http://www.zdolnyaleleniwy.pl Witek Michalak

    Ech… jak Ty nic nie rozumiesz. Tzw. zagubione skarpety odchodzą do pewnego tajemniczego miejsca, które nie jest dostępne kobietom. To tam też wpadają mężczyźni tylko na jedno piwo, a wszystkie popsute rzeczy naprawiane są jutro. Więcej niestety napisać nie mogę.

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Chyba muszę bardziej intensywnie popracować nad prowadzonym śledztwem:)

  • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

    „Zastosowanie tak oryginalnej niespodzianki powinno być poprzedzone pogadanką z partnerem, na której należy omówić aktualnie obowiązujące tendencje modowe.” – padłam. Może jemu też kupuj skarpety z misiem? O! Albo podpisuj <|:^D

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Chciałabym, ale czarnych męskim z misiem nie znalazłam:)

      • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

        Kurs haftu się kłania <|:^P

  • http://bambosza.pl/ Bambosza

    Proszę mi nic nie mówić o skarpetach! Na samą myśl o skarpetach Przyszłego, mam ciemność przed oczami ;)

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Tajemnica skarpet to jedna z największych tajemnic ludzkości… Nie sądzę. by kiedykolwiek zostałą wyjaśniona…

  • http://retro-moderna.blogspot.com/ Moderna

    U nas też – wiecznie giną. ;)

  • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

    Justek …. kochana… no jakby Ci to powiedzieć, taka duża, a nie wie o pralkowym potworze skarpetowym… No niestety w każdej pralce siedzi, ponoć na początku działa słabo ale po czasie zżera dużo i jego ulubione to właśnie czarne, inne rzadko tyka i często te kolorowe wypluwa. Czarnych żre skubaniec dużo :( niestety…

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      To mój potwór musi już być nieźle utuczony…dzięki, że mnie oświeciłaś;)))

      • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

        One wszystkie są grube i wredne… znam to, bo ja sama mam dużo czarnych skarpet. No ale od pewnego czasu przerzuciłam się na skarpety kolorowe i odchudzam drania ;).

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    Kochana, skąd ja to znam! Powiem więcej, mój mąż większość skarpetek ma białych sportowych, bardzo do siebie podobnych i… Moja metoda wyglądała tak samo jak w przypadku moich własnych – rozwieszając szukałam par i wieszałam obok siebie. Też zawsze zostawała przynajmniej jedna samotna, ale od razu wiedziałam, że taka jest. Moja cierpliwość jednak skończyła się, gdy pewnego dnia ukochany zdjął z suszarki wszystkie skarpetki wrzucając je bezmyślnie do szuflady. Po długiej naradzie zaproponował, abym się nie przejmowała, bo on jakoś da radę znajdować sobie duet przed wyjściem. Dziękuję za to jemu i mojej teściowej, która skarpetek swoim synom nie parowała i musieli sobie radzić sami w tej dziwnej dżungli. :D Ale jednak ciągle wracam do mojej metody rozwieszania parami, potem zdejmuję pary i gotowe! A te samotne…cóż, muszę odnaleźć brata w szufladzie! :D

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Ja niestety nie jestem ich w stanie rozwieszać parami bo one wydają mi się take same;) Mój mąż mnie nie zmusza do parowania, ale coś mi się wydaje, że ja po prostu lubię tą czynność;)))

    • http://fragmentator.pl/ Iza

      Ja robię podobnie, tzn. wieszam parami, ale nie paruję ;) chodzi tylko o to, że to dwie czarne skarpety, jak zostaje jedna w ręku, to wiadomo, że trzeba przeszukać pralkę, albo np. rękaw koszulki. Suche skarpety zanoszę Mężowi i parowaniem już sam się zajmuje. A z moich obserwacji wynika, że tym parowaniem mniej się przejmuje, ważne aby ilość sztuk się zgadzała, wielkość ściągacza a kolor zblożony wzajemnie był. ;) Ale przyznaję, że u mnie również worek na takie pojedyńcze sztuki wisi, ale specjalnie nie rośnie, bo na ściereczki do czyszczenia butów mamy materiał. :)

  • http://www.thatgirlwithasketchbook.com thatGirlWithAsketchbook

    To oczywiste! Pralka żywi się skarpetkami :)!

    Ogólnie, to nie rozumiem po co sobie szukać dodatkowych problemów. Ja tam zdecydowanie zajmuje sie prasowaniem TYLKO swoich koszul i parowaniem TYLKO swoich skarpetek. To już wystarczająco dużo pracy. Chłop jest już duży. Należy mu okazać szacunek i nie traktować jak dziecko. Gdyby chciał być dużym bobasem, to mieszkałby z mamą, ale skoro nie chce i od mamy się wyprowadził – to niech sobie skarpetki paruje sam :) [mojego nigdy nawet nie próbowałam wyręczać i dość dobrze sobie radzi – czasem tylko narzeka, że babcia zbyt chętnie kolorowe wręcza bo trudniej sparować niż białe i czarne –> wiadomo, te kolorowe pralki zjadają jeszcze chętniej ;-)]

  • http://monotematycznaona.pl MonotematycznaOna.pl

    Od samego czytania o tych strasznych czarnych skarpetkach ciarki po plecach latają, a co dopiero jak Ty Justek musisz to wszystko przeżywać, że tak powiem namacalnie :D To chyba zagadka, której nie rozwiążą nawet najstarsi górale ;) chociaż oni mogą wiedzieć co i dlaczego z tymi skarpetami ;D

  • Eva Pe

    A dla mnie parowanie czarnych skarpet to prościzna. Nieważne co z czym połączysz. Najważniejsze jest aby każdy kłębek zawierał dokładnie 2 skarpety :-)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Jesteś perfekcjonistką;))

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Skurcze! Skurcze! Skurcze (blade) mam przez Ciebie na twarzy od śmiania się, aua. Człowiek sobie idzie spokojnie pobiegać, wraca lekko wypruty, potem jeszcze sobie trochę mięśnie brzucha sponiewiera, siada zrelaksować się do kompa i co? Boli też twarz! Cały dzień zachowuję powagę, chodzę chmurny jak burza gradowa, nie uruchamiam żadnego mięśnia twarzy (oszczędność energii) tylko znacząco ruszam oczami. I co? Będę miał zakwasy paszczowe!
    Patrz, moją Małżonkę czasem łapię na tym niecnym procederze parowania moich czarnych skarpet. Dla mnie one są takie same – wrzucam je hurtem do szuflady. I codziennie losuję dwie sztuki. Jeśli wypada mi jakaś skarpeta biegowa – powtarzam losowanie do skutku. Zakładam, ubieram resztę rynsztunku i jadę do pracy. Koniec procedury „Skarpeta”. I nawet jeśli jedna różni się od drugiej rokiem produkcji to jest to problem roku produkcji, nie mój :D Dziurawe usuwam, ale nie stosuję odpowiedzialności zbiorowej – usuwam tylko tę przetartą. :P

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      To mamy podobnie, bo ja też wyrzucam pojedyncze sztuki:) I się póżniej dziwić, że brakuje innych do pary:) Na skurcze i zakwasy paszczowe podobno najlepiej działają zapasy sumo z własną żoną:))

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        Dobrze, że napisałaś „własną” :D No ale chwilę, co to za zabawa, gdy ona zawsze zwycięża? Nawet gdy mężnie stosuję zasadę „ugiąć się, by zwyciężyć” i chowam pod łóżko. I odważnie mam ostatnie słowo: „NIE” (nie, absolutnie nie wyjdę walczyć jak mężczyzna!)

        • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

          Zapasy sumo z własną żoną to „brać nogi za pas i sunąć na piwo”:))

          • http://bwotr.pl/ Bookworm

            Bardzo mi się podoba to co napisałaś. Bardzo :D

  • http://werkatuitam.com/ Werka tu i tam

    U mojego partnera dominuje gama szarości. Na szczęście, gdy w jednej z pary pojawi się dziura nie wyrzuca obydwu. Zawsze ta cała będzie pasować do innej całej samotnej ;)

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Cudowny patent:)

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Ależ Justek- to są krasnoludki! One podbierają po 1 skarpecie ale co z nimi robią jeszcze nie udało mi się podpatrzeć ;)
    .
    Genialne! Justa na stand uperkę! :D
    ps.Mój wór stale rośnie ;)

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Nienawidzę parować skarpet….Jak ja tego nie cierpię! Zrobię wszystko, żeby tego nie zrobić:P Na przykład zdarza się, że jestem nowoczesna i noszę nie do pary ;))

  • http://www.mamydopogadania.pl Mamy do pogadania

    Różne odmiany czerni, jak ja to znam heheheh :) ehh u nas też wiecznie giną. WIECNZIE. zupełnie jakby jakichś skarpetkowy potwór z nami mieszkał. Ale to pewno dlatego, że mam dwóćh Małych mężczyzn.. bo moje tak nie giną. tylko ich :)

  • http://zaklecienaszczescie.blogspot.com Klaudia Ce

    Myślę, że po pierwszym komentarzu powinien sam rozprawiac się z tą sztuką :D

    • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

      Mój na szczęście nie komentuje;) Jest wręcz wdzięczny:)

  • http://mrslifestyle.pl/ Mrslifestyle.pl

    Mój chłop na szczęście wszystkie skarpety ma z jakimiś wzorami, więc problem parowania odpada. Ale gubienie skarpet? Zawsze, nie tylko męskich, moje też się gubią i co z tego, że są kolorowe i każda inna ;)

  • http://nataliakaszuba.pl Natalia Kaszuba

    Ja znalazłam na to rozwiązanie. Raz na jakiś czas S. kupuje sobie cały worek skarpetek – wszystkie tego samego producenta, rozmiaru, koloru i kroju. Dzięki temu wszystkie są identyczne i zużywają się w podobnym tempie. Z parowaniem nie ma problemu. A jak już są sprane i zaczynają się przecierać to lecą do kosza a ich miejsce zastępują nowe.

    Gorzej natomiast jest z moimi, bo jak przystało na prawdziwą kobietę muszę mieć różne rodzaje, kroje, kolory, wzory, cary i inne cuda. Cóż, nauczyłam się z tym żyć. :)

  • http://katsunetka.nl/ Katsunetka

    Nie podejmuje się parkowania skarpetek, nawet jak widzę te pary idealnie. Teraz to już chyba dla samej zasady. A nich się tata sam męczy, jak nie chce żadnego wzrok. A co do wyjść i tych rozterek co się zobaczy. Najlepiej zrobić skarpety na co dzień i wizytowe. Uwaga, nie wolno prać razem! Narzekamy. Ja jak miałam w tym samym kolorze, bez wzorka też miałam problem z parowaniem. Nie były to odcienie czarnego, a bodajże niebieskiego, problem był. Jedyny ratunek to wzroki albo dzierzganie drobnych aplikacji.

  • http://www.evelinebison.pl Eveline Bison

    Ja zawsze dobieram na podstawie splotu – jak na stopie splot bawełny jest taki sam, to na ściągaczu jednak często się różnią między sobą ;) Ale nie zawsze zdaje to egzamin….wtedy z pomocą przychodzi mi szufladka na zguby :D
    Buziaki!

  • http://babskiepisanie.blogspot.com Joanna eR – Babskie pisanie

    Ja mam jeden trik. Zbieram wszystkie i wrzucam do szuflady. Sam niech sobie paruje :D

  • iluminacjekonwersacje.blogspot

    to ja niedobra żona, bo mąż sam paruje, ale od razu mam przed oczami wesele (na szczęście nie moje), gdy kochany mąż ma na sobie dwie różne, a na weselu jak to na weselu trzeba czasem skarpety pokazać :D

  • http://narwany.blogspot.com/ Narwany

    U mnie w odmu faceci sami parują swoje skarpetki, bo kaobiety najczęściej robią to źle. Nie mają po prostu tego wyczucia, że ta skarpetka założeona na rękę w efekcie będzie pasować do tej drugiej. Chociaż to nie jest zasada. Mam na studiach takiego kolegę, który notorycznie myli kolory sowich skarpetek i to zazwyczaj wtedy kiedy mamy zajęcia warsztatowe – patrze bez butów. Mnie też zdarza się pomylić przy ubieraniu skarpetek czasami, bo różne zdarzają się docienie szarości, albo czerni. Ja wypracowałem sobie takie psosób o którym z resztą pisałaś; zgubione skarpetki odkładam w jedno miejsce i w odpowiedni czasie paruję a jak mi się to nie uda, to znaczy, że nie są moje :D

  • http://www.mygorgeouslife.com Mygorgeouslife

    hahah! Jak Ty coś napiszesz to czuję, jakbyś wyjęła to prosto z mojej głowy;p I to jeszcze w tak zabawnej formie;d Ale ze skarpetami też mam nie lada wyzwanie zazwyczaj;)

  • Kinga C

    Dramat skarpetkowy odgrywa się u mnie po każdym praniu. Magię parowania męskich skarpet na szczęście mój mąż ma opanowaną, także na szczęście sam to robi :)

  • justa

    a ja z odwagą lwa wrzucam każdą osobno :D

  • http://krolowa-karo.pl Królowa Karo

    Hmm… Junior jest małym mężczyzną, a powiem Ci, że tajemnica skarpet już i u nas zaistniała. Ja jednak wytrwale podejrzewam o to swoją pralkę. No bo gdzie mogą znikać skarpetki?

  • http://pociagdozycia.blogspot.com/ BasiaK

    W każdej pralce, dosłownie w każdej, niezależnie od jej wieku i marki siedzi potwór skarpetkowy, który żywi się pojedynczymi skarpetkami. Nigdy nie zjada całej pary, no chyba, że się skleją. No cóż, trzeba się z tym pogodzić. Nikt z tym potworem jeszcze nie wygrał. A może by mu siarki w te skarpety włożyć, albo jakiejś trucizny? Tylko we wszystkie trzeba napchać, bo skąd wiadomo, którą wybierze? ;)
    Ja z tych upranych wybieram swoje, a do reszty mówię: parujcie sobie. :)

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    hahaha, jesteś genialna! Mam mema dla Ciebie! I w sumie dla siebie też, bo czasem mam okazję parować skarpetki Taty :D

  • http://make-upfullofcolors.blogspot.com/ Chocolate&Chocolate

    Gdy mieszkałam z rodzicami, to w trakcie magicznych prań ginęło mi mnóstwo rzeczy. Całe szczęście znikanie skończyło się, gdy zamieszkałam na swoim – ani jedna skarpeta nie zaginęła :D

  • http://przymiotnik.blogspot.com halmanmonika

    Jeżeli nie posiadasz zwierząt domowych, a potomstwo ma pod ręką dostateczną ilość piłek i pacynek (wiesz, ile niesamowitych wrażeń potrafi dostarczyć zwykła skarpeta?) to faktycznie śledztwo może utknąć w miejscu na jakiś czas… :-D

    Ja skarpety do kosza na brudy wrzucam zwinięte – nie całkiem w kulkę, ale częściowo – i tak się piorą :-D

  • http://www.moj-kawalek-podlogi.pl Edyta moj-kawalek-podlogi

    Oj mam to samo! Wiesz jak sprawę rozwiązałam? Żeby uniknąć narzekań męża, że „znowu skarpetki nie są do pary” to po prostu wrzucam wszystkie wyprane do jego szuflady i niech sam się bawi w te pokręcone puzzle skoro coś z tego rozumie ;)

  • http://cecilialind.pl/ CeciliaLind

    Mój M. ma po prostu wszystkie codzienne skarpety takie same i wszystkie do siebie pasują. Wszystkie są też o podobnym stopniu zużycia, bo co jakiś czas po prostu wyrzucamy całą kolekcję i kupujemy nowe 12-15 par. Polecam, to sposób idealny :)

  • http://www.olomanolo.pl/ Olomanolo.pl

    Ja przestałam parować skarpety swojemu mężowi już jakiś czas temu, właśnie przez tę czerń.

  • Pingback: Pierwsze urodziny bloga, najciekawsze fragmenty | Justekmakemesmile()

O mnie

Justyna, żona, matka, kobieta o czterech zawodach, pasjonatka piękna, entuzjastka życia. Optymistka, wierna fanka szczypiorku.
Ten blog to zaproszenie do odbycia podróży po Justkowym świecie, przestrzeni przyprawionej szczyptą humoru i pozytywnej energii.

Zapraszam do mojego królestwa. Enjoy!

Najczęściej czytane

poczatki-blogowania Błędy początkującej blogerki

Początki bywają trudne, blogowania również. Każdy popełnia błędy, jedni się na nich uczą, ...

Najnowsze komentarze

Dołącz do mnie na Facebooku

Jusy Make Me Smile

Instagram